Kategoria: Analiza

  • Dwa kody dwa światy: jak rzeczywistość wirtualna vs realna wpływa na nasze ocenianie

    Badania psychologów, neurobiologów czy projektantów stron internetowych prowadzą do podobnych wniosków: środowisko online sprzyja pobieżnemu czytaniu, powierzchownej nauce, obniża efektywność zapamiętywania, upośledza głębokie przetwarzanie, wprowadza chaos w proces myślenia. Przestrzeń cyfrowa czyni także obserwatora bardziej pobłażliwym na sytuacje przekraczania i łamania norm.

    Niespotykany wcześniej rozwój technologii, w szczególności cyfrowej, i jej powszechność zaciera granice między wirtualnym a realnym wymiarem życia.

    Mimo wzajemnego przenikania się tych dwóch kontekstów, człowiek nieco inaczej zachowuje się w każdej z tych przestrzeni, innych używa narzędzi (Small, Vorgan, 2011, Pyżalski, 2012, Carr, 2013, Barlińska, Szuster, 2013).

    Dobrym przykładem może być zjawisko agresji, które w świecie cyfrowym przyjmuje postać cyberprzemocy. Otóż badania pokazują systematyczny wzrost cyberprzemocy rówieśniczej, przy obserwowanym braku wzrostu przemocy w rzeczywistości realnej. Wygląda więc na to, że to kontekst cyfrowy nasila przemoc rówieśniczą.

    Wpływ kontekstu cyfrowego na ludzkie funkcjonowanie

    Rzeczywistość online, zwana również cyberprzestrzenią, to świat kreowany przez narzędzia cyfrowe, w szczególności wykorzystujące techniki komputerowe. Nie jest to prosta suma programów komputerowych, systemów oprogramowania, sieci i czynności w niej wykonywanych – cyberprzestrzeń stanowi środowisko, w którym funkcjonują ludzie, tworzą się relacje interpersonalne, generowane są procesy społeczne. Jest to równoległy świat nieistniejący w wymiarze geograficznym, a w sensie fizycznym zbudowany z cyfrowo zapisanego kodu (Wasilewski, 2013).

    Kontakty międzyludzkie w cyberprzestrzeni różnią się od tych w świecie rzeczywistym. Komunikacja w sieci ma pośredni charakter. Ograniczony jest bowiem przekaz niewerbalny: percepcja mowy ciała, intonacja głosu, ekspresja mimiczna (Argyle, 2001). Elementy te zubożają spostrzeganie rozmówcy i zrozumienie generowanego przez niego przekazu (Doliński, 2013), zmniejszają płynność i efektywność komunikacji. Zatem w kontakcie online znacząco ograniczony jest dostęp do tych uniwersalnych bodźców, pochodnych komunikacji niewerbalnej dostępnych w kontakcie bezpośrednim, które modyfikują interakcje i indywidualne zachowania.

    Choć narzędzia technologiczne dopełniają i rozwijają nasze zdolności wrodzone, zwiększają kontrolę nad sobą i środowiskiem (Doidge, 2007), to ich używanie modyfikuje funkcjonowanie umysłu. Wykorzystywane przez ludzi technologie można podzielić na cztery kategorie, w zależności od sposobu, w jaki wzmacniają nasze możliwości. Pierwsza kategoria obejmuje urządzenia wzmacniające siłę fizyczną i sprawność poruszania się (pojazdy). Drugą stanowią urządzenia poprawiające efektywność naszych zmysłów, jak na przykład mikroskop. Trzecia kategoria obejmuje technologie wspomagające naturę, aby jak najlepiej zaspokajała potrzeby człowieka (wykorzystywanie GMO). Czwartą stanowią technologie intelektualne, które wspierają nasze funkcjonowanie mentalne w poszukiwaniu i klasyfikacji informacji oraz formułowaniu idei. Historycznym przykładem tych technologii są pismo, mapa, liczydło oraz książka. Do tej kategorii należy także cyberprzestrzeń (Carr, 2013).

    Fantastyczna właściwość mózgu − neuroplastyczność

    Hipoteza Freuda wskazująca na możliwość zmiany połączeń między neuronami zależnie od indywidualnych doświadczeń (Doidge, 2007), znalazła wsparcie w późniejszych badaniach neurologów (Kossut, 2019). Potwierdzenie intuicji wielkiego psychoanalityka, wskazujących na neuroplastyczność mózgu, w pełni potwierdziło adaptacyjny charakter tego biologicznego organu. Neuroplastyczność to niezwykła właściwość, która sprawia, że mózg dopasowuje się do właściwości środowiska czy narzędzi, którymi posługuje się jego „właściciel”. Wielokrotne wykonywanie jakiegoś zadania aktywuje grupy tych samych neuronów, które wzmacniają i utrwalają połączenia synaptyczne. Neuroplastyczność ujawnia się na poziomie neuronalnym silniejszymi połączeniami między komórkami, które są jednocześnie aktywizowane (Naisbitt, Naisbitt, Phillips, 2013).

    Posługiwanie się narzędziami cyfrowymi bardziej niż innymi, których dotychczas człowiek używał, potwierdza tę neuroplastyczność mózgu. Ograniczenie kontaktu z siecią czy dostępu do narzędzi cyfrowych generuje dyskomfort, narusza bowiem utrwalony także na poziomie neuronalnym nawyk. Jego przejawem może być coraz powszechniej obserwowane zjawisko: lęk przed byciem poza kontaktem (Fear of Missing Out− FOMO) czy uzależnienia behawioralne od technologii cyfrowych. Ten pierwszy pojawia się wcześniej, wyprzedzając niejako realne ograniczenie kontaktu. To rodzaj reakcji alarmowej na ograniczenie, które potencjalnie może nastąpić. Już sama myśl o pozostawaniu poza kontaktem z innymi, a w konsekwencji utrata czegoś potencjalnie ważnego − wzbudza lęk. Umysł jest tak uwarunkowany stałym kontaktem z kontekstem cyfrowym, że reaguje „obronnie” lękiem.

    Jak pokazują ogólnopolskie badania zrealizowane przez panel badawczy Ariadna, nie jest to zjawisko marginalne. FOMO, rodzaj wszechogarniającego lęku, że inne osoby w danym momencie przeżywają bardzo satysfakcjonujące doświadczenia, w których ja nie uczestniczę (Przybylski i in., 2013), dotyczy 16% internautów, 65% należy do grupy średnio sfomowanej, a 19% do grupy o najniższym FOMO. Wskazuje to, że na FOMO cierpi kilka milionów polskich użytkowników portali internetowych od 15. roku życia (Jupowicz-Ginalska, Jasiewicz, Kisilowska, Baran, Wysocki, 2019).

    Specyfika wpływu przestrzeni internetu na funkcjonowanie mózgu

    Badania psychologów, neurobiologów czy projektantów stron internetowych prowadzą do podobnych wniosków: środowisko online sprzyja pobieżnemu czytaniu, powierzchownej nauce, obniża efektywność zapamiętywania, upośledza głębokie przetwarzanie, wprowadza chaos w proces myślenia (Carr, 2013). Przestrzeń cyfrowa jest źródłem nieustannej i najczęściej niekontrolowanej przez podmiot ekspozycji na ogromną ilość bodźców, które są odbierane i rejestrowane przez mózg często poza świadomością czy kontrolą. To angażuje zasoby poznawcze, ograniczając zarazem zdolność selektywnego kierowania uwagi i ograniczania percepcji bodźców niekoniecznych, zbędnych z punktu widzenia aktualnych potrzeb podmiotu. W większości docierają one za pośrednictwem wzroku, ale nie brakuje sygnałów uzyskiwanych za pośrednictwem słuchu, jak również dotyku, gdy korzystamy z klawiatury, touchpadu czy też myszy. Ten wielomodalny odbiór bodźców multiplikuje ich ilość, nasilając automatyczne strategie ich przetwarzania.

    Czytanie tekstu w internecie angażuje odmienne mechanizmy neuronalne niż te wykorzystywane podczas czytania offline. Na przykład, gdy komunikacja zdominowana jest przez krótkie wiadomości tekstowe, ogranicza to posługiwanie się pełnymi zdaniami (Small, Vorgan 2011). W jednym z badań zaobserwowano, że korzystanie i nabywanie swobody w obsłudze przeglądarek internetowych uaktywnia u osób korzystających z nich grzbietowo-boczną korę przedczołową, która pozostawała nieaktywna u osób, które wcześniej nie miały z nimi styczności. Badanie wykazało również, że aktywność mózgu podczas korzystania ze stron internetowych jest inna niż podczas czytania tekstu linearnego w postaci książki. Podczas czytania książki zaobserwowano aktywność ośrodków związanych z zapamiętywaniem, lingwistyką oraz przetwarzaniem sygnałów wzrokowych, natomiast podczas korzystania z internetu aktywne okazały się również obszary związane z podejmowaniem decyzji oraz rozwiązywaniem problemów (Small, Moody, Siddarth, Bookheimer, 2009). Wskazuje to, że funkcjonowanie w rzeczywistości wirtualnej angażuje więcej obszarów w mózgu, więc stanowi niejako trening poznawczy, który jednak utrwala wielozadaniowość i przerzutność uwagi. Skutkuje to przeciążeniem i przypomina powrót do średniowiecznego odczytywania tekstu ciągłego, które polegało na dekodowaniu informacji bez jej interpretacji. W rezultacie ograniczeniu podlega zdolność głębokiego czytania (np. czytania ze zrozumieniem), która wymaga większej koncentracji. Przeglądanie stron, otwieranie hiperlinków i przeskakiwanie między kolejnymi miejscami w sieci sprawia, że na poziomie poznawczym człowiek zaledwie odszyfrowuje informację, nie zagłębiając się w jej znaczenie, przekaz i wartość (Wolf, 2007).

    Te ustalenia potwierdzają specyfikę przetwarzania informacji czy szerzej poznawczego funkcjonowania w przestrzeni cyfrowej. Powstaje pytanie: czy to zmienia nasze społeczne funkcjonowanie?

    Specyfika społecznego funkcjonowania w internecie

    Internet, który uznawany jest za najbardziej reprezentatywną egzemplifikację nowych mediów (Szpunar, 2010), wykorzystywany jest w wielu obszarach życia. Wymiana informacji online umożliwia wykorzystanie internetu zarówno do celów biznesowych, jak i społecznych, komunikacji czy publikowania własnych dzieł w postaci blogów, zdjęć, filmów czy podcastów. Interaktywność internetu spowodowała, że stał się miejscem spotkań, rozmów, ale również flirtów czy też sporów. Badania wskazują, że ilość czasu spędzanego w internecie gwałtownie wzrasta, a komunikacja wykorzystująca krótkie wiadomości tekstowe wypiera inne formy komunikowania się, włączając w to dialog bezpośredni. Jednocześnie maleje czas poświęcany na czytanie książek i czasopism (Carr, 2013) offline. Dostępność internetu sprzyja uniwersalizacji i unifikacji. Znosi bariery związane zarówno z czasem, jak i przestrzenią.

    Internet to także, a może przede wszystkim, narzędzie komunikacji specyficznej, bo zapośredniczonej przez komputer. Komunikacja tekstowa wciąż odgrywa tu dominującą rolę (Krejtz, Zając, 2009). Zarazem wskazuje się na jej specyfikę w kontekście przestrzeni internetu. Przejawia się ona w dialogowości, której specyfiką jest równoczesność zacierająca rolę nadawcy i odbiorcy, spontaniczności, upodabniającej komunikację pisaną do mówionej, kolokwialności, czyli w stosowaniu form niwelujących status społeczny rozmówców, a także sytuacyjności, multimedialności − polegającej na możliwości łączenia tekstu z obrazem lub dźwiękiem. Hipertekstowość komunikacji internetowej wyraża się w powiązaniu tekstu z innymi danymi, a hierarchiczność przekłada się na możliwości sortowania tematycznego treści. Ponadto cechuje się automatyzacją, ze względu na możliwość reedycji i kopiowania tekstów.

    Także pośrednia forma kontaktu pozbawia bezpośredniego dostępu do informacji zwrotnej, co sprawia, że inaczej spostrzegani są inni oraz własna osoba. Poczucie anonimowości wywołuje dezindywiduację, redukuje poczucie odpowiedzialności (Chrisopherson, 2007). To ogranicza zaangażowanie czy wysiłek wkładany w pracę grupową (Williams, Harkins, Latane, 1981), a także prowadzi do cyberrozhamowania, polegającego na nieodczuwaniu ograniczeń i hamulców dla zachowań nieaprobowanych (Suler, 2004).

    Taki kontekst sieci sprzyja eksperymentowaniu z tożsamością (szczególnie młodych ludzi). Udawanie innej osoby jest dość rozpowszechnione (Grzenia, 2007). Część psychologów uważa, że takie eksperymentowanie z cudzą tożsamością stanowi ważny element rozwoju człowieka, pomagając w przezwyciężaniu kryzysów rozwojowych (Wallace, 2005). Inni podkreślają negatywne konsekwencje polegające na unikaniu ponoszenia realnej odpowiedzialności za swoje czyny (Nikitorowicz, 2003).

    Wydaje się więc, że złudzenie rzeczywistości wywołane przez grę znaków, obrazów, tekstów oraz dźwięków dostępnych w internecie wypiera realne doświadczenia jego użytkowników. Funkcjonują oni w „hiperrzeczywistości” (Cybal-Michalska, 2007), w której obowiązują odmienne reguły, odmienne normy, zmieniają się także kryteria wartościowania i oceniania innych ludzi i zjawisk społecznych.

    Wiele przemawia za tym, że narzędzia cyfrowe oraz przestrzeń cyfrowa modyfikują sposób funkcjonowania umysłu, wpływają na dynamikę i przebieg procesów poznawczych: sprzyjają przerzutności uwagi, nasilają fragmentaryczność przetwarzania informacji, zmniejszają efektywność zapamiętywania, utrudniają głębokie przetwarzanie tekstu – obniżają efektywność uczenia się (Desmurget, 2019; Carr, 2010; Small, Vorgan, 2008).

    Pewne cechy oprogramowania oraz nadmiar informacji w sieci marginalizują refleksyjne działanie, osłabiając wpływ podmiotu na przebieg procesów poznawczych i ocenę wyników (Ledzińska, 2012). Takie obciążenie procesów uwagi i pamięci prowadzące do osłabienia lub utraty kontroli poznawczej i metapoznawczej, może stymulować impulsywność, tak charakterystyczną dla okresu adolescencji.

    Opisany wpływ przestrzeni i narzędzi cyfrowych na przetwarzanie informacji dotyczy bardziej formalnych niż treściowych aspektów funkcjonowania. Wydaje się jednak, że zmiana formalnych aspektów funkcjonowania nieuchronnie wpływa na zmianę treści ocen, jakości decyzji i kryteriów, które stanowią podstawę wartościowania. Impulsywność i przerzutność uwagi czyni dostępnymi najbardziej powierzchowne, proste treści, ograniczając pogłębioną refleksję i namysł nad np. oceną sytuacji.

    O ile badania potwierdzają specyfikę neuronalnej aktywności mózgu i procesów poznawczych, to nie dysponujemy danymi, które wskazywałyby, że kontekst cyfrowy wpływa także na treść ocen, sądów, a także wartościowanie czy spostrzeganie emocji. Tak więc luka dotyczy badań, które porównywałyby oceny, spostrzeganie czy wartościowanie tych samych zdarzeń lub sytuacji, które różnią się jednym aspektem: kontekstem, w którym są realizowane − realnym vs cyfrowym.

    Tak więc celem badania była odpowiedź na pytanie o to, czy ten sam akt agresji realizowany w internecie będzie oceniany przez młodych uczestników badania inaczej niż ten realizowany w świecie realnym.

    W badaniu eksperymentalnym konfrontowaliśmy uczestników – uczniów szkół średnich – z opisem identycznej sytuacji hejtu i agresji wobec kolegi z klasy, która miała miejsce bądź na portalu społecznościowym, bądź w klasie. Agresja nie była sprowokowana, a chłopak był nią ewidentnie skrzywdzony. Następnie prosiliśmy o ocenę nasilenia emocji, jakie bohater przeżywa, ocenę całej sytuacji w różnych wymiarach − na ile jest krzywdząca, trudna, szkodliwa, ważna, na jak długo zostanie zapamiętana. Uczestnicy oceniali także zachowania sprawców: na ile były one agresywne, niewłaściwe, nieakceptowalne, impulsywne, podporządkowane grupie.

    Rezultaty analiz potwierdziły nasze przypuszczenia. Kontekst, w jakim realizowane jest zachowanie, wpływa na ocenę zarówno sytuacji, jak i zachowania. Oceny agresywnego zachowania rówieśników oraz całej sytuacji były mniej surowe, gdy zdarzenie miało miejsce w rzeczywistości online. Kolejne rezultaty ujawniły, że emocje o większym nasileniu przypisywano zarówno sprawcy, jak i ofierze, gdy zdarzenie rozgrywało się w środowisku offline (Staszek, 2020). Wskazuje to, że warunki online sprzyjają spostrzeganiu i przypisywaniu mniejszej emocjonalności. Jest to spójne z obserwacją nauczycieli, że młodzież, angażując się w cyberprzemoc (czy to wspierając ją, czy będąc sprawcami), nie ma świadomości cierpienia innych, co więcej, uważa, że to ofiary nie rozumieją, że to „taka zabawa” i wszyscy w nią się bawią (Pyżalski, Plichta, Barlińska, Szuster w recenzji).

    Odpowiedzialne za tę odmienność spostrzegania czyichś emocji są warunki sieci. Ograniczenia w zakresie komunikacji, brak bezpośredniego kontaktu, dystans, brak dostępności mimicznych i behawioralnych aspektów zachowania sprawiają, że odbiór emocji partnera jest ograniczony.

    Jednak nasze badanie pokazało coś więcej. Warto przypomnieć, że w całości było realizowane przez komputer – żeby wziąć udział w badaniu, uczestnicy logowali się do sieci i posługiwali się narzędziami cyfrowymi. Tak więc to nie rodzaj narzędzia, którym posługiwali się uczestnicy, wpłynął na sposób wartościowania i oceniania sytuacji oraz doświadczanych przez bohaterów zdarzenia emocji, ale to, czy zdarzenie ulokowane było w sieci, czy w klasie. Za stwierdzone różnice odpowiedzialny był więc jedynie wirtualny bądź realny kontekst, w jakim rozgrywało się zdarzenie. To wystarczyło, aby uruchomić odmienne sposoby oceniania i wartościowania społecznego zdarzenia. Pokazuje zarazem, że poprzedzanie ocen informacją dotyczącą, gdzie ma miejsce zachowanie, wystarczy do uruchomienia odrębnych „patternów”, wzorców oceniania, wartościowania czy spostrzegania emocjonalności, które następnie są przypisywane sytuacji, zachowaniom czy uczestnikom relacji.

    Potwierdza to intuicję, że przestrzeń cyfrowa czyni obserwatora bardziej pobłażliwym na sytuacje przekraczania i łamania norm. Zapośredniczony charakter zachowań „łagodzi” ich oceny: tak jakby kradzież internetowa była mniej konkretna, kłamstwo mniej znaczące, a zelżenie kogoś mniej dolegliwe w warunkach sieci. To pokazuje, że kontakt zapośredniczony przez przestrzeń cyfrową jest odbierany inaczej, szczególnie przez młodych ludzi. Tak jak gdyby nie wydarzał się naprawdę. W konsekwencji także doświadczane emocje były mniej dojmujące. Taki sposób spostrzegania tego, co dzieje się w sieci, w dużej mierze tłumaczy powszechność cyberprzemocy rówieśniczej, a szczególnie jej bezrefleksyjne wspieranie przez świadków.

    Bibliografia jest dostępna w redakcji.

  • Czy pandemia COVID-19 zaszkodziła dzieciom i młodzieży?

    Wielu specjalistów zastanawia się, jak czas pandemii przełożył się na funkcjonowanie młodych ludzi. Wyniki badania „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych podczas epidemii koronawirusa” wskazują, że 18% dzieci i młodzieży czuło się podczas lockdownu dużo gorzej pod względem psychicznym niż przed jego wprowadzeniem, a 30% trochę gorzej. Na pogorszenie się samopoczucia psychicznego istotnie częściej skarżyły się dziewczęta. Różnic takich nie było w kontekście oceny zmian w samopoczuciu fizycznym.

    Wprowadzenie

    Wiele osób zaraz po rozpoczęciu lockdownu w Polsce zastanawiało się, jak ten wyjątkowy czas związany z odczuwaniem stresu wynikającego z zagrożenia COVID-19, ale także z poważnymi zmianami w funkcjonowaniu społecznym w skali mikro i makro wpłynie na kondycję ludzi. Te obawy w szczególności dotyczyły dzieci i młodzieży. Z powodu decyzji administracyjnej przestali oni uczęszczać do szkoły, tracąc bezpośrednie relacje z nauczycielami i rówieśnikami. Oczywiście, ze względu na rozpoczęcie zajęć edukacji zdalnej w pewnym stopniu mogli oni utrzymać te ważne kontakty z wykorzystaniem tzw. komunikacji zapośredniczonej, prowadzonej za pomocą różnego rodzaju narzędzi internetowych (np. komunikatorów czy platform służących do prowadzenia zajęć dydaktycznych). Warto przypomnieć także, iż w czasie lockdownu mieliśmy okres, gdzie wychodzenie z domu, przede wszystkim osób małoletnich, było bardzo ograniczone. Co więcej, zmieniło się także funkcjonowanie młodych ludzi w obszarze wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych. Stały się one jeszcze bardziej obecne w życiu młodych ludzi, również w sposób potencjalnie ryzykowny, jeśli idzie o wzory ich wykorzystania.

    Warto dodać, że pewne grupy dzieci i młodzieży były w tym okresie narażone w szczególny sposób. Byli to na przykład ci, których sytuacja rodzinna i domowa była trudniejsza: osoby ze środowisk, gdzie występuje przemoc, uzależnienia lub inne problemy. Młodzi ludzie z tych środowisk byli „skazani” na przebywanie w domu i doświadczanie wielu awersyjnych sytuacji. Jednocześnie pozbawieni byli często relacji, kontaktów i profesjonalnej pomocy, które mogły działać jako czynnik chroniący.

    Warto zatem przyjrzeć się temu, co mówią wyniki diagnoz naukowych na temat tego, jak czas pandemii przełożył się na funkcjonowanie młodych ludzi. Odniosę się do wyników badań, w których planowaniu i przeprowadzeniu sam uczestniczyłem.

    Podstawowe założenia metodologiczne

    Badanie „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych podczas epidemii koronawirusa”1, kierowane przez dra hab. Grzegorza Ptaszka, było realizowane za pomocą badań kwestionariuszowych online w 34 szkołach podstawowych i ponadpodstawowych z terenu całego kraju, w okresie od 12 maja do 12 czerwca 2020 roku. Interpretując wyniki, należy zwrócić uwagę na termin przeprowadzenia badań – około dwa miesiące po zamknięciu szkół, kiedy różne problemy związane z izolacją z jednej strony mogły się pojawić, a z drugiej zaś mogło nastąpić przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Badanie przeprowadzono metodą sondażu diagnostycznego w trzech grupach funkcjonujących w społeczności szkolnej. Próba badawcza była zatem zróżnicowana i stanowili ją uczniowie (N=1284), rodzice (N=979) i nauczyciele (N=671). W tekście bliżej zajmę się tymi pierwszymi (czasami będę używał wyników dotyczących innych grup dla celów porównawczych). Badanymi byli uczniowie klas VI–VIII szkoły podstawowej oraz wszystkich klas szkół ponadpodstawowych (liceów, techników, liceów zawodowych, bez uczniów klas maturalnych). Należy podkreślić, że zastosowana procedura zbierania danych nie pozwoliła na zbadanie uczniów, którzy wypadli w czasie lockdownu z systemu i nie komunikowali się elektronicznie ze szkołą.

    Samoocena w zakresie zdrowia psychicznego i fizycznego

    Przedstawiciele wszystkich uczestniczących w badaniu grup, tj. uczniowie, rodzice i nauczyciele, często twierdzili, że ich aktualne samopoczucie psychiczne oraz fizyczne było gorsze w porównaniu do czasu sprzed pandemii. Jednocześnie w grupie uczniów tego typu deklaracje pojawiały się najrzadziej (Bigaj, Dębski, 2020).

    Warto bliżej przyjrzeć się rozkładowi wyników uczniów, którzy oceniali swoje zdrowie fizyczne, porównując je do tego, jak określali je przed pandemią. Blisko 20% badanych czuło się dużo gorzej, a 27% trochę gorzej. Jednocześnie 28% uczniów fizycznie czuło się bardzo podobnie zarówno przed, jak i w trakcie pandemii. Interesujące jest to, że co piąty ankietowany uczeń przyznał (21%), że w porównaniu do czasu sprzed pandemii koronawirusa psychicznie czuł się trochę lepiej lub dużo lepiej. Ten ostatni wynik zasługuje na namysł i pogłębione interpretacje, choć nasze badanie nie daje informacji pozwalających na w pełni wiarygodne interpretacje w tym obszarze (Bigaj, Dębski, 2020).

    Odsetek uczniów doświadczających określonego problemu
    Korzystałem/am z narzędzi ekranowych tuż przed pójściem spać67
    Pozostawałem/am w ciągłej gotowości do odbierania połączeń i powiadomień63
    Miałem/am dosyć siedzenia przy komputerze/smartfonie57
    Czułem/am się przeładowany/a informacjami51
    Bolała mnie głowa od ciągłego korzystania z narzędzi ekranowych i internetu37
    Czułem/am się rozdrażniony/a z powodu ciągłego używania internetu, komputera, smartfona35
    Chciałem/am być niedostępny/a w sieci dla nikogo34
    Byłem/am niewyspany/a z powodu używania internetu, komputera, smartfona34
    Miałem/am problemy z koncentracją z powodu korzystania z internetu i narzędzi ekranowych34
    Podczas zajęć online korzystałem z portali społecznościowych, grałem w gry, przeglądałem internet do celów prywatnych, pisałem do kogoś bez związku z lekcjami28
    Używałem/am swojego smartfona podczas e-lekcji, żeby robić coś innego28
    Zarywałem/am nocki, korzystając z komputera, smartfona, telewizora, internetu23
    Tabela 1. Odsetek uczniów doświadczających symptomów braku higieny cyfrowej.

    Źródło: Bigaj, Dębski, 2020.

    Wyniki dotyczące takiej relatywnej oceny samopoczucia psychicznego wyglądają podobnie, jak w przypadku oceny samopoczucia fizycznego. Osiemnaście procent respondentów wskazało, że czuło się dużo gorzej pod względem psychicznym, a 30%, że trochę gorzej. Na podobne samopoczucie psychiczne przed lockdownem i w jego trakcie wskazało 23% uczniów, a 17% z nich uważało, że od czasu zamknięcia szkół czuło się nieco lepiej (9%) lub trochę lepiej (8%).

    Warto podkreślić, że na pogorszenie samopoczucia psychicznego istotnie częściej skarżyły się dziewczęta. Różnic takich nie było w kontekście oceny zmian w samopoczuciu fizycznym.

    Dosyć alarmujące wydają się wyniki w zakresie zagrożenia zaburzeniami depresyjnymi, nawet jeśli przyjmiemy przy interpretacji ograniczenia diagnostyczne testów przesiewowych, takich jak ten zastosowany w badaniu.

    Okazuje się, że w grupie uczniów nasilony nastrój depresyjny był udziałem 17% respondentów, wśród nauczycieli 13%, a w przypadku rodziców 5%. Wysoki poziom nasilenia takiego nastroju dotyczył istotnie częściej dziewcząt i uczniów liceów (niższy był w szkołach podstawowych).

    Uczniowie często doświadczali symptomów psychosomatycznych, tj. bólu brzucha, głowy, trudności w zasypianiu, zdenerwowania czy braku energii. Przykładowo trudności w zasypianiu w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie pojawiły się przynajmniej jednokrotnie u 60% młodzieży (u 22% kilkanaście razy lub więcej).

    Doświadczane negatywne emocje można przynajmniej częściowo wiązać z wdrażaniem edukacji zdalnej. Uczący się w ten sposób uczniowie często denerwowali się, że nauczyciele zadają im zbyt dużo materiału. Wielu respondentów wstydziło się również swojego wyglądu podczas zajęć (widać ich było na monitorach) i obawiało się, że nie sprostają obowiązkom uczniowskim (Bigaj, Dębski, 2020).

    Higiena cyfrowa

    Edukacja zdalna w oczywisty sposób wymagała nasilonego korzystania z urządzeń ekranowych, zarówno w trakcie zajęć, jak i podczas przygotowań do nich.

    Nie powinno zatem dziwić, że część uczniów i nauczycieli przejawiała wyraźne symptomy nadużywania mediów cyfrowych. Pojawiło się wiele związanych z tym problemów, stanowiących wskaźniki braku tzw. higieny cyfrowej.

    Jak widać, wiele z symptomów braku higieny cyfrowej jest powszechne w grupie uczniów. Dotyczy to głównie korzystania z narzędzi ekranowych bezpośrednio przed snem oraz bycia w ciągłej gotowości do reakcji na komunikację online (np. powiadomienia z aplikacji). Pojawiają się tutaj często także określone negatywne stany emocjonalne, tj. poczucie, że ma się dosyć siedzenia przy komputerze czy poczucie przeładowania informacjami lub rozdrażnienie, a także symptomy fizyczne (np. ból głowy). Prawie jedna czwarta badanych wskazała też, że często zarywała noce, aby korzystać z internetu. Z jednej strony zatem technologie informacyjno-komunikacyjne pozwoliły na realizację zajęć oraz utrzymanie ważnych relacji, z drugiej zaś przyniosły szereg problemów związanych z ich ryzykownym wykorzystaniem.

    Co się stało z ważnymi relacjami dzieci i młodzieży?

    Powszechnie wiadomo, że w edukacji, a także w rozwoju dzieci i młodzieży dużą rolę odgrywają relacje. W kontekście szkoły są to głównie relacje nauczyciel−uczeń i relacje rówieśnicze. Edukacja to relacja. A relacja to komunikacja. Skoro w czasie lockdownu komunikacja była utrudniona, a z pewnością znacząco zmodyfikowana, to mogliśmy spodziewać się zaburzenia tych znaczących relacji. Nasze badania tego typu problemy potwierdziły.

    W obszarze relacji rówieśniczych 50% respondentów wskazuje, że przed pandemią były one trochę lub dużo lepsze. Jednocześnie czterech na dziesięciu uczniów (39%) nie zauważa zmian na tym polu. Istnieje także niewielka, ale znacząca grupa prawie 5% badanych młodych ludzi, którzy oceniają, że przed pandemią ich relacje z rówieśnikami były gorsze. Ten ostatni wynik może być trudny do zrozumienia, ale dostępne dane jakościowe pozwalają przypuszczać, że są to uczniowie, którzy w zapośredniczonej komunikacji mniej odczuwają nieśmiałość lub przestali w wyniku izolacji doświadczać wiktymizacji (na skutek przemocy ze strony rówieśników). Oczywiście nie można tego przesądzać – niezbędne byłyby tu dalsze badania o charakterze jakościowym (Pyżalski, 2020).

    Rozkład odpowiedzi wygląda bardziej optymistycznie (choć z pewnością nie całkiem), jeśli idzie o ocenę relacji z wychowawcami. Tutaj większość uczniów nie zauważa zmian w porównaniu do wcześniejszego okresu. Równolegle około 23% ocenia, że te relacje przed pandemią były lepsze. Jest też nieco ponad 4% badanych, którzy uważają, że relacje z wychowawcą/wychowawczynią przed pandemią były gorsze (Pyżalski, 2020).

    Oczywiście relacje uczniów to nie tylko relacje bazujące na instytucji szkoły. Zawsze, a w czasie lockdownu szczególnie ważne były relacje domowe. Młodzi ludzi zostali w naszym badaniu poproszeni także o ocenę zmian w zakresie tych właśnie relacji.

    Wyraźna większość badanych nie zauważa zmian w relacjach z rodzicami i opiekunami w czasie pandemii
    (ok. 68%). Jednocześnie podobny odsetek uczniów zauważa pogorszenie i polepszenie tych relacji (odpowiednio ok. 13% i 12%). Znaczący jest wynik dotyczący czasu spędzanego na robieniu wspólnych rzeczy z członkami rodziny. Około 12% wskazuje, że przed pandemią częściej dochodziło do takich sytuacji. Jest jednak bardzo duża grupa (ok. 30%), która wskazuje, że w czasie pandemii na takie aktywności poświęca więcej czasu. Jak widać, wyniki w zakresie wpływu pandemii na życie rodzinne dzieci i młodzieży są niejednoznaczne.

    Niewątpliwie jednak należy zwrócić uwagę na całkiem wysoki odsetek uczniów, którzy wskazali na pogorszenie relacji domowych. To oni byli potencjalnie najbardziej zagrożeni negatywnym wpływem lockdownu, ze względu na problemy doświadczane w środowisku domowym.

    Na koniec tego krótkiego przedstawienia wyników warto wskazać, iż w naszym badaniu ustaliliśmy statystyczny związek pomiędzy oceną zmian w relacji a wskaźnikami samopoczucia i dobrostanu uczniów. Istotnie statystycznie niższe wyniki w tym zakresie mieli ci badani, którzy wskazywali na pogorszenie relacji z rodzicami i opiekunami oraz relacji z rówieśnikami (Pyżalski, 2020a).

    Podsumowanie

    Przedstawione w tekście wybrane wyniki dotyczące funkcjonowania dzieci i młodzieży w trakcie pandemii wyraźnie wskazują, że trudno mówić o jednoznacznym charakterze tego wpływu. Widać duże populacyjne zróżnicowanie – na jednych młodych ludzi pandemia wpłynęła jednoznacznie negatywnie, na innych miała niewielki wpływ, wreszcie na niewielki odsetek badanych wpłynęła pozytywnie.

    Dobrostan uczniów powiązany jest z dwoma istotnymi grupami czynników: wykorzystaniem mediów cyfrowych oraz istotnymi relacjami społecznymi.

    Obecnie z pewnością jest tak, że konsekwencje pandemii (w przypadku pewnego odsetka uczniów) będą przejawiały się w szkole w warunkach stacjonarnej i hybrydowej edukacji. Oznacza to konieczność szczególnej czujności rodziców oraz nauczycieli i innych profesjonalistów pracujących z dziećmi i młodzieżą.

    Ze względu na ryzyko zamykania szkół, a także powtórzenia lockdownu, ważne jest również profesjonalne przygotowanie nauczycieli, aby umieli oni pracować w sposób minimalizujący ryzyko negatywnych konsekwencji izolacji. Więcej na temat rozwiązywania problemów przedstawionych w tekście można przeczytać w podręczniku dla nauczycieli wydanym w czasie lockdownu, który jest dostępny bezpłatnie online (Pyżalski, 2020).

  • Prowadzenie pojazdów pod wpływem środków odurzających i substancji psychotropowych

    Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii zleciło Instytutowi Kantar Millward Brown S.A. przeprowadzenie w roku 2018 badania obejmującego prowadzenie samochodów i innych pojazdów mechanicznych przez kierowców będących pod wpływem środków zmieniających świadomość. Wyniki pokazały, że 8% dorosłych Polaków zna kogoś, kto w ciągu ostatnich 12 miesięcy kierował samochodem lub innym pojazdem mechanicznym pod wpływem alkoholu – istotnie częściej takie deklaracje składali mężczyźni (11%) niż kobiety (6%).

    Prowadzenie różnego rodzaju pojazdów pod wpływem lub po zażyciu substancji zmieniających świadomość i oddziałujących na cechy psychomotoryczne człowieka jest niewątpliwie jednym ze zjawisk społecznych poważnie wpływających zarówno na kondycję zdrowia publicznego, jak i na poziom bezpieczeństwa społecznego. Od wielu lat zjawisko to jest monitorowane w Polsce przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii (KBPN). Wyniki tych badań stanowią podstawę do podejmowania działań w obszarze profilaktyki i edukacji społecznej.

    Badania prowadzone w ramach systemu monitorowania sytuacji narkotykowej w kraju i wyniki realizacji kolejnych krajowych programów przeciwdziałania narkomanii wskazują, iż po okresie stabilizacji zjawiska, nastąpił jego istotny wzrost około roku 2010 (ryc. 1). Można to powiązać z „wybuchem epidemii” nowych substancji psychoaktywnych (NSP), tzw. dopalaczy, której apogeum przypada właśnie na rok 2010. W tym czasie w Polsce na legalnym rynku funkcjonowało prawie 1400 sklepów z tego typu asortymentem.

    Ryc. 1. Prowadzenie pojazdów pod wpływem narkotyków lub nowych substancji psychoaktywnych wśród osób w wieku 15–64 lata (%).

    Źródło: Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

    Przedstawione na ryc. 2 wyniki badań prowadzonych przez instytucje międzynarodowe i krajowe, których celem było monitorowanie tego zjawiska, wskazują na fakt zatrzymania, w pierwszej fazie wzrostu, wskaźników rozpowszechnienia używania NSP w Polsce. Ta pozytywna tendencja istotnego ograniczenia ich używania była odnotowana w następnych latach.

    Ryc. 2. Wyniki badań Komisji Europejskiej (Flash Eurobarometr 2014) oraz Fundacji CBOS i KBPN (Młodzież 2018) przedstawiające odsetki użytkowników NSP.

    Źródło: Raport o stanie narkomanii w Polsce 2019, s. 20; https://www.cinn.gov.pl/portal?id=1582300 (dostęp: 5.02.2020 r.).

    Pierwsza kampania

    Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, bazując na wnioskach z monitoringu i badań epidemiologicznych, zlecało i realizowało kilka programów edukacyjno-profilaktycznych skierowanych do potencjalnych sprawców i ofiar zdarzeń grożących utratą zdrowia, a powiązanych z używaniem substancji psychoaktywnych przez aktywnych i biernych uczestników ruchu drogowego. W roku 2009 ruszyła kampania „Brałeś? Nie jedź! Po narkotykach rozum wysiada”, która była pierwszą ogólnopolską kampanią społeczną poruszającą problem prowadzenia pojazdów pod wpływem narkotyków.

    Celem kampanii było uświadomienie młodzieży, że prowadzenie samochodu po zażyciu narkotyków jest takim samym przestępstwem i jest równie niebezpieczne jak prowadzenie pojazdu po alkoholu. Wyniki przeprowadzonych badań wskazywały, że fakt ten był słabo rozpoznawany przez respondentów badań, gdyż często deklarowali oni, że prowadzenie „po alkoholu” jest bardziej niebezpieczne, ponieważ grozi za to utrata prawa jazdy, a policja dysponuje skutecznymi metodami kontroli trzeźwości kierowców. W przypadku narkotyków rozpowszechnione było przekonanie o bezradności policji ze względu na brak odpowiednich testów badających obecność narkotyków w organizmie człowieka (dostępnych było tylko kilka odnoszących się do tzw. grup narkotyków klasycznych) oraz pojawiające się dość często opinie, że prowadzenie pod wpływem niektórych substancji psychoaktywnych nie tylko nie upośledza zdolności psychomotorycznych, a wręcz je podnosi.

    Grupę docelową, do której kampania była adresowana, stanowiły osoby młode w wieku od 16 do 23 lat, uczestnicy imprez klubowych oraz zabaw dyskotekowych. Emocjonalny przekaz oparto na symbolach pokazujących konsekwencje zachowań ryzykownych, a całościową informację skierowano zarówno do kierowców, jak i pasażerów.

    Zrealizowana kampania zyskała uznanie społeczności międzynarodowej – spot telewizyjny, będący elementem kampanii, zainspirowany przez KBPN, został opracowany w siedmiu wersjach językowych i był dystrybuowany pod auspicjami Grupy Pompidou Rady Europy, a cała kampania zwyciężyła w międzynarodowym konkursie organizowanym przez League of American Communications Professionals.

    Ryc. 3. Dyplom League of American Communications Professionals dla Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii za wygranie konkursu na najlepszy program dotyczący komunikacji.

    Źródło: Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

    Prowadzenie pojazdów pod wpływem substancji psychoaktywnych – wyniki badań

    Kolejne lata przyniosły nowe odsłony oddziaływań profilaktycznych i edukacyjnych, których nowymi cechami stało się m.in. włączenie treści powiązanych z koncepcjami redukcji szkód oraz całościowe podejście do prowadzenia pojazdów pod wpływem substancji, bez dzielenia ich na legalne i nielegalne oraz na te mniej lub bardziej akceptowane społecznie. Przekaz działań profilaktycznych i edukacyjnych dotyczył zmiany zachowań ograniczających ryzyko związane z powrotem z „imprez”, na których dochodziło do przyjmowania substancji zmieniających świadomość.

    Skonfrontowanie polskiej polityki narkotykowej ze zjawiskiem NSP („dopalaczy”) oraz nasilającym się problemem politoksykomanii, manifestującej się coraz powszechniej w grupach osób używających substancji psychoaktywnych rekreacyjnie, używających szkodliwie i uzależnionych, zmusza do zmiany paradygmatu traktowania zjawiska konsumpcji substancji psychoaktywnych. Zmiana ta wymaga upatrywania w uzależnieniach kompleksowego, złożonego etiologicznie, wieloczynnikowego zjawiska o charakterze psychozdrowotnym, społecznym i kulturowym, co w konsekwencji powoduje odejście od „silosowego” traktowania uzależnień, w którym osobno myślimy o tytoniu, alkoholu, lekach, narkotykach i uzależnieniach behawioralnych. Tak zarysowane podejście oddziałuje również na tematykę percepcji i reakcji na zjawisko przyjmowania substancji psychoaktywnych w kontekście bezpieczeństwa ruchu drogowego.

    Dążąc do uzyskania aktualnej i obiektywnej wiedzy na ten temat, KBPN zleciło Instytutowi Kantar Millward Brown S.A. przeprowadzenie w roku 2018 badania obejmującego prowadzenie samochodów i innych pojazdów mechanicznych przez kierowców będących pod wpływem środków zmieniających świadomość.

    Badanie przeprowadzono za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów indywidualnych (face-to-face) metodą Omnibusa. Zostało ono zrealizowane na próbie tysiąca sześciu osób w wieku 18-75 lat. Próba miała charakter kwotowo-losowy i była dobierana z operatu adresowego GUS. Warstwowanie uwzględniało wielkość miejscowości oraz rozmieszczenie terytorialne w ramach województw, a także płeć i wiek dobieranych osób. Podstawą warstwowania stały się dane demograficzne zawarte w publikacji GUS.

    Pierwszy pomiar dotyczył rozpowszechnienia prowadzenia różnego typu pojazdów. Zgodnie z uzyskanymi wynikami, 46% Polaków w wieku 18-75 lat zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przynajmniej raz prowadziło samochód lub inny pojazd mechaniczny. Z kolei prawie 40% dorosłych Polaków zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przynajmniej raz jechało na rowerze. Wraz ze skróceniem analizowanego czasu do ostatnich 30 dni – odsetek dorosłych Polaków, którzy deklarowali, że prowadzili przynajmniej raz samochód lub inny pojazd mechaniczny, spada do 36%, zaś odsetek deklarujących jazdę na rowerze – do 33%.

    Z perspektywy zmiennych demograficznych częściej prowadzenie samochodu lub innego pojazdu mechanicznego deklarowali mężczyźni. Jazda rowerem nie różnicuje badanej populacji ze względu na płeć. Z kolei ze względu na wiek, okazało się, że 25–39-latkowie to grupa Polaków, która istotnie częściej deklaruje prowadzenie samochodu lub innego pojazdu mechanicznego.

    Kolejny etap analiz obejmował kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu i innych substancji psychostymulujących. Wyniki wskazały, że 8% dorosłych Polaków zna kogoś, kto w ciągu ostatnich 12 miesięcy kierował samochodem lub innym pojazdem mechanicznym pod wpływem alkoholu – co ciekawe istotnie częściej takie deklaracje składali mężczyźni (11%) niż kobiety (6%).

    2% dorosłych Polaków deklarowało, że zna osoby, które prowadziły pojazdy mechaniczne pod wpływem marihuany lub haszyszu, 1% – pod wpływem amfetaminy, 1% – pod wpływem „dopalaczy”. 2% stwierdziło, że zna osoby, które prowadziły pojazd mechaniczny pod wpływem leków, które mogą zaburzać świadomość.

    Szczególną uwagę zwracają dane dotyczące rozpowszechnienia zachowania ryzykownego, jakim jest podróż z kierowcą, o którym wiemy, że jest pod wpływem substancji psychostymulującej. 2% dorosłych Polaków deklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy było pasażerem kierowcy, który prowadził pojazd mechaniczny pod wpływem alkoholu.

    Prawie 2% dorosłych Polaków przyznało się, że było pasażerem kierowcy, który prowadził pojazd mechaniczny pod wpływem narkotyków (0,7% deklarowało, że był on pod wpływem marihuany lub haszyszu, 0,6% – że był pod wpływem amfetaminy, 0,5% – że był pod wpływem „dopalaczy”). 0,7% respondentów było pasażerem kierowcy, który prowadził pojazd mechaniczny pod wpływem leków, które mogą zaburzać świadomość.

    Analiza danych obejmujących prowadzenie pojazdów przez kierowców będących pod wpływem substancji psychostymulujących wskazuje, że prawie 2% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 30 dni prowadzili pojazd mechaniczny, zadeklarowało, że robiło to pod wpływem alkoholu.

    1,1% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 30 dni prowadzili pojazd mechaniczny, przyznało, że robiło to pod wpływem narkotyku (1,1% deklaruje, że pod wpływem „dopalaczy”, 1,1% – pod wpływem marihuany lub haszyszu, 0,9% – pod wpływem amfetaminy, a 1,1% – pod wpływem innych narkotyków).

    Dodatkowo również 1,1% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 30 dni prowadzili pojazd mechaniczny, zadeklarowało, że robiło to pod wpływem leków zaburzających świadomość.

    Gdy pytamy o okres ostatnich 12 miesięcy poprzedzających badanie, uzyskane wyniki wskazują, że 1,7% dorosłych Polaków prowadziło pojazd pod wpływem alkoholu, a 1,1% kierowało pojazdem mechanicznym pod wpływem narkotyku (1,1% – pod wpływem amfetaminy; 1,1% – pod wpływem marihuany lub haszyszu; 0,9% – pod wpływem „dopalaczy”, a 1,1% – pod wpływem innych narkotyków). Uzupełnieniem tych danych jest fakt, iż 1,3% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy prowadzili pojazd mechaniczny, przyznało się, że robiło to pod wpływem leków zaburzających świadomość.

    Interesującym obszarem ww. badania stały się zachowania osób kierujących rowerami. Rower zyskał na popularności, czego bezpośrednio doświadczają w codziennej praktyce użytkownicy dróg. Jednocześnie w ostatnim okresie znowelizowano przepisy karne regulujące status prawny rowerzystów uczestniczących w ruchu drogowym. Zjawiska te oddziałują na skalę i charakter zachowań rowerzystów i innych użytkowników dróg. Brzemienną konsekwencją dla bezpieczeństwa i zdrowia uczestników ruchu drogowego jest stwierdzony w pomiarze fakt, iż ponad 4% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 30 dni jechali rowerem, było pod wpływem alkoholu.

    1,2% dorosłych Polaków, którzy w ciągu ostatnich 30 dni jechali rowerem, stwierdziło, że robili to pod wpływem narkotyku (1,2% – pod wpływem amfetaminy, 1,2% – pod wpływem „dopalaczy”, a 1,2% – pod wpływem innych narkotyków, 0,9% – pod wpływem marihuany lub haszyszu), taki sam odsetek był pod wpływem leków zaburzających świadomość.

    W obserwowanym przedziale czasowym (12 miesięcy) prawie 5% dorosłych Polaków, którzy w tym okresie korzystali z roweru jako środka lokomocji, zadeklarowało, że robiło to pod wpływem alkoholu. Natomiast 1% rowerzystów było pod wpływem narkotyku (1% – pod wpływem amfetaminy, 1% – pod wpływem marihuany lub haszyszu, 1% – pod wpływem „dopalaczy”, 1% – pod wpływem innych narkotyków) oraz 1% – pod wpływem leków zaburzających świadomość.

    Odwołując się do badań epidemiologicznych, można powiedzieć, iż w polskim społeczeństwie konsumpcja napojów alkoholowych jest o wiele bardziej rozpowszechniona od używania narkotyków, przy czym skala używania środków odurzających i substancji psychotropowych w Polsce, na tle innych krajów UE, nie jest duża.

    Przeprowadzone przez Instytut Kantar Millward Brown S.A. badanie niewątpliwie potwierdza fakt, iż w naszym kraju samochód lub inny pojazd mechaniczny prowadzony jest częściej pod wpływem alkoholu niż narkotyków. Jednakże różnice w odsetkach odnoszących się do obu tych zjawisk nie są tak duże jak w przypadku porównywania różnic rozpowszechnienia używania tych substancji w całej populacji.

    Analizując natomiast rodzaje substancji, pod wpływem których prowadzone były pojazdy mechaniczne, widać niewielkie różnice pomiędzy poszczególnymi narkotykami (marihuana, amfetamina, „dopalacze”), pomimo że w przypadku oceny rozmiarów używania narkotyków w populacji generalnej marihuana jest o wiele bardziej rozpowszechniona niż pozostałe nielegalne substancje psychoaktywne.

    Wyniki badania generują wprost konieczność podjęcia działań profilaktycznych i prewencyjnych, w które powinny zostać zaangażowane zarówno instytucje reprezentujące poziom władzy rządowej i samorządowej, jak i organizacje reprezentujące społeczeństwo obywatelskie.

    Zjawiskiem niepokojącym i wymagającym reakcji jest praktyka prowadzenia rowerów pod wpływem substancji psychoaktywnych. W tym wypadku liczba rowerzystów, którzy byli pod wpływem alkoholu, jest o wiele większa niż liczba osób prowadzących samochód lub inny pojazd mechaniczny pod wpływem narkotyków. Zjawisko to może wpływać bardzo istotnie na obniżenie bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego. W przypadku cytowanych w artykule badań, które były prowadzone na próbie reprezentatywnej dorosłych Polaków w wieku 18–75 lat, można przypuszczać, że problem prowadzenia pojazdów mechanicznych pod wpływem nielegalnych substancji psychoaktywnych dotyczy około 120 tysięcy, a alkoholu – 606 tysięcy osób w naszym kraju. Niemała jest też liczba rowerzystów, którzy poruszają się w ruchu drogowym pod wpływem nielegalnych substancji zmieniających świadomość. Można ją szacować na około 110 tysięcy. W przypadku alkoholu to może być nawet 1 milion 350 tysięcy osób, które kierowały rowerem pod wpływem alkoholu. Są to oczywiście tylko szacunki, które mają na celu przybliżenie skali tego, jakże niepokojącego zjawiska, które zagraża bezpieczeństwu na drogach. Należy też zwrócić uwagę na przyzwolenie społeczne dla tego typu ryzykownych zachowań, wyrażające się w odsetkach osób, które były pasażerami pojazdów kierowanych przez osoby nietrzeźwe lub odurzone. Grupę tę można szacować w ogólnej populacji na 413 tysięcy osób.

    Z punktu widzenia strategii ograniczania czynników ryzyka i ochrony zdrowia publicznego wydaje się koniecznością wdrożenie kampanii edukacyjnych i programów profilaktycznych skierowanych też do „biernych” uczestników ruchu drogowego, które by wywoływały i wzmacniały pozytywne postawy pasażerów – świadków siadania za kierownicą osób po zażyciu lub pod wpływem substancji psychoaktywnych. Bez wzrostu liczby odpowiedzialnych reakcji ze strony osób świadomych takich zdarzeń, trudno sobie wyobrazić szybkie zmiany w postawach osób ryzykujących zdrowiem i bezpieczeństwem innych.

    Tylko zmiany w tym wymiarze mogą się przyczynić do ograniczenia skali zjawiska. KBPN planuje przeprowadzenie w najbliższym czasie kampanii edukacyjnej wzmacniającej postawy i reakcje pasażerów oraz samych kierowców na zachowania ryzykowne związane z prowadzeniem pojazdów pod wpływem środków zmieniających świadomość, które w znacznym stopniu mogą upośledzać zdolności psychomotoryczne prowadzących pojazdy.

  • Wpływ drugiego przejścia demograficznego na wiarygodność szacunku natężenia procesów związanych z narkomanią

    Duży zniekształcający wpływ na obraz skali zjawiska narkomanii mają długookresowa emigracja zarobkowa, depopulacja i suburbanizacja.

    Wstęp

    W podręcznikach szkolnych powszechnie uczy się o pierwszej teorii przejścia demograficznego, która opisuje przyrost liczby ludności, będący skutkiem dramatycznego spadku umieralności, wraz z towarzyszącym mu opóźnionym w czasie spadkiem urodzeń (por. Cieśla, 1992; Holzer, 2003). O wiele rzadziej wspomina się o drugiej teorii przejścia demograficznego. Opisuje ona proces transformacji demograficznej skutkujący postępującym starzeniem się ludności i niejednokrotnie zmniejszaniem jej liczby. Proces ten jest pochodną niskiego poziomu urodzeń żywych, częstokroć nie gwarantującego zastępowalności pokoleń (tzn. liczba urodzeń żywych jest niższa niż liczba zgonów, w rezultacie liczba urodzonych dzieci nie jest w stanie zastąpić umierających rodziców). Ważnym jej elementem jest także opóźnianie prokreacji i zawierania małżeństw oraz rozwój nietradycyjnych form związków osób dorosłych, czemu towarzyszy wzrost liczby tzw. urodzeń pozamałżeńskich. Istotnym procesem jest również wydłużanie trwania życia, będące pochodną postępów w medycynie (por. Kotowska, 1999; Pruszyński, Putz, 2016).

    Wśród rozlicznych skutków zarówno o charakterze społecznym, demograficznym, jak i ekonomicznym – opisany proces wywiera także wpływ na zmiany natężenia zjawisk związanych z narkomanią. W artykule zajmiemy się wpływem starzenia się społeczeństwa na szacowany rozmiar natężenia uzależnienia od hipotetycznej substancji psychoaktywnej x.

    Zmiany demograficzne w Polsce

    Proces opisywany przez powyższą teorię zachodzi także już w Polsce (Pruszyński, Putz, 2016; Ulatowski, 2014). Podstawowe informacje na jego temat zawarto w tabeli 1.

    RokWspółczynnik dzietnościLiczba urodzeń żywych w tys.Liczba zgonów w tys.Odsetek ludności w wieku < 15 latOdsetek ludności w wieku ≥ 65 lat
    19503,705763,1288,729,55,3
    19553,605793,8261,631,25,5
    19602,980669,5224,233,55,9
    19652,520547,4233,430,67,0
    19702,200547,8268,626,58,4
    19752,270646,4299,523,99,7
    19802,276645,8353,224,410,0
    19852,329680,1384,025,69,4
    19902,039547,1390,324,910,2
    19951,611433,1386,122,511,2
    20001,337378,3368,019,112,4
    20051,243364,4368,316,213,3
    20101,376413,3378,515,213,5
    20151,289369,3394,915,015,8
    20181,435388,2414,215,317,5
    Tabela 1. Zmiany dzietności, liczby urodzeń i zgonów oraz struktury wiekowej ludności Polski w latach 1950–2018

    Źródło: Opracowanie własne na podstawie: W. Magdzik i inni, 2000; Rocznik Demograficzny 2001, Bank Danych Lokalnych GUS.

    Współczynnik dzietności informuje nas o liczbie dzieci, które urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego swego okresu rozrodczego (przyjmuje się, że jest to wiek 15-49 lat) przy założeniu, że rodziłaby z intensywnością obserwowaną w badanym roku (por. Hinde, 2009). Przyjmuje się, że jego wartość nieco ponad 2 gwarantuje prostą zastępowalność pokoleń, czyli że liczba rodzących się dzieci zapewni w przyszłości zastąpienie osób umierających. Jak widzimy, w Polsce ta prosta zastępowalność pokoleń zanikła tuż po rozpoczęciu procesu transformacji ustrojowej. Widać także powolne zrównywanie się liczby zgonów z liczbą urodzeń żywych, tak że w ostatnich latach występuje nawet nadwyżka tych pierwszych. To skutkuje spadkiem liczby ludności.

    Tym, co nas najbardziej interesuje z punktu widzenia niniejszego artykułu, jest starzenie się społeczeństwa. Patrząc na tabelę 1., widzimy systematyczny spadek odsetka osób młodych, przy jednoczesnym wzroście odsetka osób w wieku podeszłym, a około 2015 roku nastąpiło zrównanie ich udziałów procentowych. Skutkuje to między innymi koniecznością przywiązywania coraz większego znaczenia do osób w podeszłym wieku oraz pełnieniem przez te osoby nowych ról w społeczeństwie (por. Grzelak-Kostulska, 2016; Czekanowski, 2012).

    Dla osób zajmujących się monitorowaniem procesów związanych z narkomanią najważniejsze jest różne nasilenie uzależnienia od substancji psychoaktywnych wśród różnych grup wiekowych. Wśród osób najmłodszych i starych graniczy ono z poziomem zerowym, małe do średniego jest wśród osób będących w wieku produkcyjnym niemobilnym, a największe wśród młodzieży oraz osób w wieku produkcyjnym mobilnym. Stąd zmiany struktury wieku będą powodowały także zmiany struktury natężenia różnych zjawisk związanych z narkomanią – nawet jeśli inne czynniki wpływające na rozmiar narkomanii nie ulegną zmianom.

    Wpływ starzenia się ludności – hipotetyczny przykład dla Zabrza

    Przedstawiona poniżej analiza została oparta na hipotetycznej liczbie osób uzależnionych od substancji psychoaktywnej x – i w żaden sposób nie odzwierciedla stanu faktycznego. Natomiast populacja wzięta do obliczeń jest jak najbardziej rzeczywista i są nią osoby oficjalnie zamieszkujące Zabrze. Pierwszym etapem było wyznaczenie hipotetycznego natężenia zażywania narkotyku x wśród mieszkańców tego miasta w podziale na kohorty, co przedstawiono w tabeli 2. Założono, że przez cały okres objęty analizą (tj. lata 2000–2018), nie uległo ono zmianom.

    0-9 lat10-14 lat15-19 lat20-24 lata25-29 lat30-34 lata35-39 lat40-44 lata45-49 lat50-54 lata55-59 lat60-64 lata≥ 65 lat
    0,001,6115,8757,9680,7331,5118,869,895,523,682,761,610,00
    Tabela 2. Hipotetyczne uzależnienie mieszkańców Zabrza od substancji psychoaktywnej X w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców w danej kohorcie

    Źródło: Opracowanie własne. Liczba osób uzależnionych wzięta do obliczeń jest wielkością hipotetyczną.

    Drugim etapem było obliczenie (na podstawie danych zaczerpniętych z Banku Danych Lokalnych GUS) liczebności wyodrębnionych kohort w Zabrzu; osobno dla każdego roku z okresu 2000–2018. Trzecim etapem było obliczenie hipotetycznej liczby osób uzależnionych od substancji psychoaktywnej x oraz tej samej liczby osób w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców miasta. Wyniki przedstawiono na rycinie 1.

    Ryc. 1. Zmiany w rozprzestrzenieniu się uzależnienia od narkotyku X w Zabrzu w latach 2000–2018

    Źródło: Obliczenia własne. Liczba osób uzależnionych wzięta do obliczeń jest wielkością hipotetyczną.

    Z analizy ryc. 1. wynika, że zmiany struktury wieku ludności (wraz z towarzyszącym im spadkiem liczby ludności) powodują zmiany w ostatecznej ocenie rozprzestrzenienia się narkomanii. Patrząc na tę rycinę, dostrzegamy, że począwszy od 2003 roku, kiedy to osiągnięto wartość maksymalną 342 osób uzależnionych, widzimy ciągły spadek liczby osób uzależnionych, tak że w 2018 roku są to 254 osoby. Należy mieć na uwadze, że na te zmiany ma wpływ zarówno starzenie się ludności Zabrza, jak również postępujące zmniejszanie się liczby jego mieszkańców.

    Natomiast w przypadku zmian w natężeniu liczby osób uzależnionych na 10 tys. mieszkańców wpływ na wielkość rozprzestrzenienia się narkotyku x mają już tylko zmiany w strukturze wieku. I tak największy poziom badanego natężenia jest w latach 2006–2008 (prawie 17,9 osoby uzależnionej na 10 tys. mieszkańców). W kolejnych latach postępujący szybko proces starzenia się populacji zamieszkującej Zabrze skutkuje zmniejszaniem się badanego natężenia, i w 2018 roku osiąga ono poziom 14,7 uzależnionych na 10 tys. mieszkańców.

    Wnioski końcowe

    Z przeprowadzonej analizy wynika, że proces starzenia się ludności oraz depopulacja powodują, że porównywanie w czasie bezwzględnych liczb opisujących rozprzestrzenienie się narkomanii prowadzi do złudnego przekonania o zmniejszaniu się szkodliwego wpływu narkotyków. Podawanie wartości względnych (chodzi o przeliczenie np. na 10 tys. mieszkańców), chociaż mniej fałszujące rzeczywisty obraz – także prowadzi do przekłamania, rodząc przekonanie o osłabianiu negatywnego wpływu narkomanii.

    Jak bowiem wykazano w powyższym przykładzie – zmniejszanie rozprzestrzenienia się narkomanii może być jedynie skutkiem starzenia się ludności, a nie faktycznego zmniejszania się natężenia zażywania narkotyków w poszczególnych kohortach ludności.

    Przedstawiony zniekształcający wpływ starzenia ludności na ocenę rozprzestrzenienia się narkomanii – nie jest jedynym z obecnie zachodzących procesów demograficznych, który należy brać pod uwagę przy porównaniach czasowych rozprzestrzenienia się narkomanii. Duży zniekształcający wpływ mają także długookresowa emigracja zarobkowa1 (Okólski, 2018), wspomniana już depopulacja (Rozkrut i in., 2018) czy suburbanizacja (Pawlak, 2016).

    Bibliografia dostępna w redakcji.

  • Wpływ emigracji długookresowej na wiarygodność szacunku natężenia procesów związanych z narkomanią

    Celem niniejszego artykułu jest pokazanie, jak zniekształcający wpływ na wielkość natężenia zjawisk związanych z narkomanią ma długookresowa emigracja.

    Wstęp

    Aby pokazać natężenie procesów związanych z narkomanią, jak umieralność, przestępczość (stwierdzona), problemowe zażywanie narkotyków itd. – wartości bezwzględne są przeliczane na oficjalną liczbę mieszkańców. Niestety, w polskich realiach powoduje to zaniżanie tak wyliczonego natężenia z powodu zachodzących w naszym kraju procesów demograficznych (por. Cierniak-Piotrowska i in., 2019), przede wszystkim wysokiej emigracji długookresowej (Okólski, 2018), depopulacji (Rozkrut i in., 2018), starzenia się ludności (Pruszyński, Putz, 2016) czy suburbanizacji (Pawlak, 2016) – może to prowadzić do błędnych wniosków, zwłaszcza przy analizach o charakterze czasowym.

    Rozmiar długookresowej emigracji Polski

    W Polsce po II wojnie światowej, pomijając nieliczne wyjątki – odnotowujemy przewagę emigracji nad imigracją. Proces ten bardzo wyraźnie przybrał na sile po przyjęciu naszego kraju do Unii Europejskiej. Główny Urząd Statystyczny (GUS) oszacował, że pod koniec 2016 roku ponad 2,5 mln obywateli Polski przebywało poza granicami kraju ponad 3 miesiące (Informacja…, 2018), co przekłada się na 6,5% populacji. Przy czym proces ten jest strukturalnie i geograficznie zróżnicowany.

    Różnice w podziale na płeć były nieznaczne, gdyż było to 6,4% kobiet oraz 6,7% mężczyzn. Znaczne są za to różnice wiekowe. Większe odsetki odnotowano w przypadku ludności w wieku produkcyjnym mobilnym. Najwięcej, bo aż 12,2% było w kohorcie 30-34 lata, na kolejnych miejscach były kohorty 35-39 lat (11,6%) i 25-29 lat (6,5%). Najniższy wskaźnik zanotowano u osób w wieku 60 i więcej lat (poniżej 4%) (Informacja…, 2018).

    W ujęciu przestrzennym na koniec 2016 roku powyżej 3 miesięcy poza granicami kraju przebywało 5,6% mieszkańców obszarów wiejskich i nieco więcej, bo 7,2% miast. W ujęciu geograficznym, przy średniej krajowej wynoszącej 6,5% populacji – najmniejszy odsetek emigrantów wyjechał z województwa mazowieckiego (zaledwie 3,3%), a największy z opolskiego (aż 14,2%).

    Zniekształcający wpływ migracji – przykład wybranych miast

    Przedstawiona poniżej analiza została oparta na hipotetycznej liczbie osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych i w żaden sposób nie odzwierciedla to stanu faktycznego. Najnowsze dane GUS na temat emigracji długookresowej podane z dokładnością do województw (w podziale na miasto/wieś) oraz dane ogólnopolskie w podziale na 5-letnie kohorty są dostępne dla 2016 roku – i dla tych danych przeprowadzono symulację.

    Analiza objęła ludność w kohorcie 15-39 lat, jako subpopulację najbardziej zagrożoną narkomanią, i dotyczy trzech wybranych miast na prawach powiatów: Opola (jako przykład miasta z województwa o bardzo wysokiej emigracji długookresowej), Włocławka (z województwa o poziomie emigracji długookresowej zbliżonym do ogólnopolskiego) oraz Konina (z województwa o niskim poziomie tejże emigracji). Analiza obejmuje dwa stany ludności. Pierwszy to liczba ludności faktycznie zamieszkującej według Głównego Urzędu Statystycznego dane miasto. Drugi stan zawiera symulację – ile tej ludności może być, jeśli uwzględnimy szacowaną przez GUS wielkość emigracji długookresowej. W tym przypadku oficjalnie podawaną przez GUS liczbę mieszkańców zmniejszono o oszacowaną liczbę emigrantów długookresowych. Ponieważ dane są podawane z dokładnością do województw – posłużono się uogólnieniami. Po pierwsze założono, że natężenie szacowanej zagranicznej długoterminowej emigracji w danym województwie jest takie samo we wszystkich miastach. Po drugie przyjęto, że natężenie szacowanej zagranicznej długookresowej emigracji w zależności od wieku jest wszędzie zgodne z danymi ogólnopolskimi. W rezultacie dla poszczególnych miast natężenie szacowanej emigracji dla poszczególnych kohort zmniejszano lub zwiększano proporcjonalnie do wartości średniej dla ludności miejskiej danego województwa w relacji do ludności miejskiej całego kraju.

    Zanim zostaną omówione wyniki, należy podkreślić, że uzyskane szacunki mogą być wykorzystane tylko w celach poglądowych. W żadnym przypadku nie należy ich odnosić do faktycznej sytuacji w objętych analizą miastach. Aby można było to zrobić, należy poczekać na wyniki Narodowego Spisu Powszechnego lub władze danej jednostki samorządu terytorialnego powinny metodami bezpośrednimi oszacować liczbę faktycznie zamieszkałych osób na swoim terenie.

    Liczba oficjalnaLiczba szacowanaRóżnica
    Opole38 71232 621-6091
    Włocławek36 12732 608-3519
    Konin24 63122 943-1688
    Tabela 1. Różnica między oficjalną a szacowaną liczbą obywateli w wieku 15-39 lat w 2016 roku występująca w efekcie uwzględnienia emigracji zagranicznej trwającej powyżej 3 miesięcy.

    Źródło: Opracowanie własne na podstawie: Bank Danych Lokalnych GUS, Informacja… (2018).

    Z wyników przedstawionych w tabeli 1. wynika, że szacowna liczba ludności w wieku 15-39 lat w Opolu stanowiła w 2016 roku zaledwie 84,3% liczby oficjalnej, w przypadku Włocławka było to 90,3%, a dla Konina – 93,1%.

    Jakie są widoczne w ekspertyzach potencjalne skutki brania do oceny natężenia różnych procesów związanych z narkomanią obu liczb ludności? Załóżmy, że hipotetyczna liczba obywateli miasta w wieku 15-39 lat w 2016 roku uzależnionych od narkotyku x wynosiła w Opolu 58 osób, we Włocławku 54, a w Koninie 37. Na ryc. 1. przedstawiono wyniki obliczeń dla podanej oficjalnie przez GUS i oszacowanej liczby obywateli tych trzech miast.

    Rys. 1. Różnice w 2016 roku między liczbą osób w wieku 15-39 lat uzależnionych od substancji psychoaktywnej x w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców w tej kohorcie, przy uwzględnieniu oficjalnej i szacowanej liczby obywateli

    Źródło: Obliczenia własne. Liczba osób uzależnionych wzięta do obliczeń jest wielkością hipotetyczną.

    Najpierw popatrzmy na wyniki, w których wzięto do obliczeń podawaną oficjalnie przez GUS liczbę ludności. W tym przypadku hipotetyczne natężenie narkomanii z powodu substancji psychoaktywnej x w kohorcie 15-39 lat we wszystkich tych miastach wynosiło około 15 osób na 10 tys. ludności. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę szacowaną liczbę ludności (czyli po uwzględnieniu emigracji długookresowej), to natężenie wzrasta do 17,8 w Opolu, 16,6 we Włocławku oraz 16,1 w Kaliszu. Tak więc różnica występuje w każdej sytuacji. Gdybyśmy przeprowadzili takie szacunki w ujęciu czasowym, to mogłoby nawet okazać się, że wyznaczamy nieprawidłowe trendy.

    Wnioski końcowe

    Prezentując i analizując natężenie różnych procesów związanych z narkomanią w przeliczeniu na liczbę ludności, należy mieć na uwadze przedstawione powyżej zniekształcenie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że zaproponowana metoda szacowania nie nadaje się do stosowania w praktyce, gdyż przyjęto w niej zbyt ogólnikowe założenia. W sytuacji, gdyby jakiś samorząd chciał poznać realnie występujący poziom natężenia tychże zjawisk – powinien najpierw własnymi środkami dokonać oszacowania ludności faktycznie zamieszkującej na jego terenie (albo poczekać na kolejny Narodowy Spis Powszechny).

    Jak wspomniano na początku, także inne procesy wpływają zniekształcająco na wyliczenia natężenia procesów związanych z narkomanią. Oprócz procesów demograficznych, są to jeszcze chociażby efekt gapowicza czy niedopełnianie obowiązku meldunkowego przez migrantów.

  • Nowe narkotyki jako problem zdrowia publicznego w Polsce

    Najwięcej przypadków zatruć środkami zastępczymi lub nowymi narkotykami odnotowano w woj. śląskim i łódzkim. Analizując przypadki zatruć i podejrzeń zatruć nowymi narkotykami w różnych grupach wiekowych, możemy zaobserwować, że po rekordowym 2015 roku, spada udział zatruć w najmłodszych grupach wiekowych: gimnazjalistów (13–15 lat) i uczniów szkół ponadgimnazjalnych (16–18 lat). Systematycznie rośnie natomiast udział zatruć w grupie wiekowej młodych dorosłych/studentów (19–24 lata) oraz w grupie wiekowej 30–39 lat.

    Wprowadzenie

    Nowe narkotyki, zwane popularnie „dopalaczami”, pojawiły się w Polsce ok. 2008 roku, a pierwszy szczyt ich popularności przypadł na 2010 rok, co należy wiązać z ich legalną sprzedażą przez wyspecjalizowane placówki handlowe oraz internet. Notowane wówczas, w sposób nieusystematyzowany, informacje o poważnych zatruciach i zgonach, będących następstwem konsumpcji tych substancji, były wyraźnym asumptem do wdrożenia przez instytucje państwowe działań zapobiegawczych na szeroką skalę, włączając w to administracyjne zamknięcie wszystkich tego typu obiektów i wycofanie z obrotu wszystkich produktów posiadających w swym składzie nowe narkotyki1. Niemal równocześnie do tych działań nastąpiły zmiany prawne, sankcjonujące zakaz produkcji i wprowadzania do obrotu środków zastępczych, mające na uwadze wprowadzenie skutecznej ochrony zdrowia i życia obywateli przed nowo projektowanymi substancjami narkotycznymi.

    Nowe narkotyki, za które według obecnej klasyfikacji uznaje się nowe substancje psychoaktywne (NSP) oraz środki zastępcze, historycznie ograniczały się do kilku grup związków chemicznych, takich jak fenyloetyloaminy czy tryptaminy. Z czasem zaczęły pojawiać się również substancje z innych grup chemicznych, co znalazło swoje odzwierciedlenie w funkcjonującym w Europie Systemie Wczesnego Ostrzegania (ang. Early Warning System − EWS)2. System ten klasyfikuje obecnie nowe narkotyki w 13 grupach i obejmuje ponad 700 związków chemicznych. Ich zestawienie z uwzględnieniem ilości związków chemicznych monitorowanych w obrębie grup w latach 2015−2018 pokazuje tabela 1.

    Grupy nowych narkotykówLiczba monitorowanych substancji
    2015201620172018
    Syntetyczne kannabinoidy160171182192
    Katynony101115127135
    Fenyloetyloaminy85909499
    Opioidy18264052
    Indoloalkiloaminy (tryptaminy)35363842
    Aryloalkiloaminy29323334
    Benzodiazepiny11172025
    Arylocykloheksyloaminy11161718
    Pochodne piperazyny16161616
    Piperydyny i pirolidyny11121313
    Aminoindany5555
    Ekstrakty roślinne9999
    Inne substancje56677180
    547612665720
    Tabela 1. Zestawienie liczby zgłoszeń do Systemu Wczesnego Ostrzegania (EWS) według grup substancji w latach 2015−2018 (zestawienie własne).

    Grupy nowych narkotyków i skutki zdrowotne ich używania

    Stopniowe zaostrzanie przepisów antynarkotykowych w Polsce, wymierzone przeciw produkcji i sprzedaży tzw. dopalaczy, w sposób umiarkowany wpływało na preferencje użytkowników tych substancji oraz ograniczenie samego rynku. Jego cechą charakterystyczną jest, podobnie jak w innych krajach, pojawianie się znacznej ilości związków chemicznych, a na dodatek ich różnorodność pod względem pochodzenia. Początkowo na rynku polskim dominowały substancje z grupy piperazyn, następnie do głosu doszły syntetyczne katynony oraz syntetyczne kannabinoidy, chociaż notowano również obecność związków chemicznych z grupy tryptamin oraz fenyloetyloamin3. W późniejszym czasie popularność w Polsce zdobyły dodatkowo benzodiazepiny oraz syntetyczne opioidy4. Najnowsze dane, dotyczące identyfikacji nowych narkotyków w Polsce z lat 2017−2018, pokazują, że zdecydowanie najpopularniejszymi substancjami są syntetyczne katynony oraz syntetyczne kannabinoidy (wykres 1).

    Wykres 1. Grupy nowych narkotyków w Polsce według ujawnień w 2018 roku (dane GIS).

    Pierwsza grupa to związki o silnych właściwościach psychostymulujących oraz empatogennych, są pochodną katynonu, jednego ze składników psychoaktywnych rośliny o nazwie khat (łac. Catha edulis). Roślina ta bywa stosowana w medycynie naturalnej przez mieszkańców wschodniej Afryki i jest wykorzystywana bardziej powszechnie w celach odurzających w Afryce i na Półwyspie Arabskim. Struktura chemiczna samego katynonu jest bardzo zbliżona do amfetaminy. Syntetyczne pochodne katynonu stały się popularne i w krótkim czasie nastąpił wysyp ich analogów strukturalnych. Substancje te dostępne są na rynku najczęściej w postaci proszku lub kryształów, przyjmowane są głównie donosowo lub doustnie, choć zdarzają się przypadki podania doodbytniczego lub iniekcyjnego. Osiągnięcie konkretnych efektów narkotycznych zależy od przyjętej substancji, dawki i sposobu podania5. Na przykład związek chemiczny o nazwie N-Etyloheksedron (HEX-EN), odpowiedzialny m.in. za masowe zatrucie w Trzebiatowie w 2018 roku, działający m.in. na neurony dopaminergiczne, wpływające na odczuwanie przyjemności, wywołuje efekty porównywane przez użytkowników z tymi, które występują po zażyciu kokainy. Najsilniejsze działanie osiąga się poprzez aplikację donosową. Opisane przez użytkowników na forach internetowych dawki tej substancji obejmują następujący zakres dawkowania − progowe: 10-20 mg, małe: 30-40 mg, typowe: 50-60 mg, wysokie: 70-90 mg oraz bardzo wysokie dawki na poziomie 100-150 mg, a nawet 250 mg. Efekty psychotropowe tej substancji są krótkotrwałe, co powoduje, że użytkownicy zażywają kolejne dawki, które stanowią niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia6. Z kolei działanie innej popularnej substancja o nazwie 3-CMC (3-chlorometkatynon) jest od 3 do 8 razy słabsze od działania kokainy7. Można określić, że jednorazowa dawka substancji 3-CMC, której zażycie prowadzi do wystąpienia oczekiwanych efektów narkotycznych (działanie euforyzujące, pobudzające ośrodkowy układ nerwowy), wynosi 150-200 mg, czas działania to około 2 godziny.

    Syntetyczne katynony oddziałują na układ nerwowy człowieka, powodując nerwowość, niepokój, agresję, euforię, ataki paniki, splątanie, zaburzenie koncentracji, niepamięć, bezsenność, halucynacje wzrokowe i słuchowe, zaburzenia świadomości, psychozy. Z kolei z punktu widzenia układu sercowo-naczyniowego powodują przyspieszenie akcji serca, wzrost ciśnienia tętniczego, bóle w klatce piersiowej, uczucie szybkiego, nierównego bicia serca, zaburzenie krążenia obwodowego, a nawet zatrzymanie czynności serca. Dodatkowo można zaobserwować nudności, wymioty, bóle brzucha, suchość w jamie ustnej, duszności, zwiększenie napięcia mięśni, uszkodzenie nerek, zaburzenia metaboliczne oraz zespół serotoninowy8.

    Syntetyczne kannabinoidy to rodzina substancji narkotycznych przyjmowanych w celu wywołania efektu odurzającego podobnego do działania marihuany lub haszyszu, zawierających naturalny Δ9-tetrohydrokanabinol (THC). Najpopularniejszym sposobem ich przyjmowania jest palenie (lub waporyzacja) mieszanki ziołowej nasączonej jej roztworem lub palenie masy plastycznej (sztuczny haszysz), w skład której wchodzi jeden lub kilka kannabinoidów. Na rynku, oprócz gotowych do spożycia suszu lub masy plastycznej, narkotyki tej grupy dostępne są w postaci proszku lub kryształków, służących do samodzielnego przygotowania tzw. maczanek – chemikalia po rozpuszczeniu nanoszone są na podkład roślinny i po odparowaniu rozpuszczalnika mikrokryształki pozostają na suszu.

    Substancje te są silnymi antagonistami receptora kannabinoidowego CB1, co powoduje, że ich moc oddziaływania jest wielokrotnie większa niż naturalnego odpowiednika. Można zauważyć prawidłowość, że nowsze generacje kannabinoidów są mocniejsze od wcześniejszych. Przykładowo substancja MDMB-CHMICA, która odpowiadała za falę zatruć i zgonów w Polsce w 2015 roku9, ma siłę oddziaływania 50-krotnie mocniejszą od THC, mierzoną powinowactwem do receptora kannabinoidowego CB110, z kolei substancja FUB-AMB charakteryzuje się już 80-krotnie większą mocą od naturalnego kannabinoidu11. Przyjmując syntetyczne kannabinoidy, pierwsze efekty mogą być odczuwane po kilku-kilkunastu minutach od wypalenia. Okres ten może ulec skróceniu w zależności od kilku czynników, do których należy m.in. rodzaj substancji (różny stopień powinowactwa do receptorów CB1), wchłonięta dawka, częstotliwość zażywania. Przyjmuje się, że jednorazowa porcja użytkowa wywołująca oczekiwany efekt działania narkotycznego typowy dla syntetycznych kannabinoidów, wynosi 150 mg suszu. Natomiast zażycie tego suszu w dawce powyżej 0,5 g może prowadzić do wystąpienia silnych efektów narkotycznych, pobudzenia psychoruchowego, zaburzeń świadomości, zaburzeń czynności serca i ośrodkowego lub obwodowego układu nerwowego, stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka12.

    Oddziaływanie syntetycznych kannabinoidów na układ nerwowy objawia się m.in. drażliwością, niepokojem, pobudzeniem, zaburzeniem postrzegania, atakami paniki, sennością, halucynacjami wzrokowymi i słuchowymi, psychozami, zaburzeniami mowy, równowagi i przytomności. Z kolei ze strony układu sercowo-naczyniowego notuje się przyspieszoną akcję serca, wzrost ciśnienia tętniczego i bóle w klatce piersiowej. Dodatkowo można zaobserwować nudności, wymioty, duszność, napięcie mięśni, niewydolność nerek, a w skrajnych przypadkach uszkodzenia wielonarządowe13.

    Trzecią istotną grupą substancji są syntetyczne opioidy. Substancje te oddziałują na receptory opioidowe w ośrodkowym układzie nerwowym, pełniące istotną funkcję w regulacji odczuwania bólu, podobnie jak opioidy naturalne (np. morfina), półsyntetyczne (np. heroina), jak również narkotyczne leki przeciwbólowe, m.in. fentanyl. Analgetyczne działanie opioidów związane jest z działaniem na ośrodkowy układ nerwowy. Produkty lecznicze oparte na substancjach z tej grupy są bardzo powszechnie stosowane w medycynie. Stosowanie opioidów może mieć jednak poważne konsekwencje zdrowotne, które niosą ze sobą rozwój tolerancji i uzależnienia oraz depresję układu oddechowego, w wyniku której może dojść do zgonu. Notowanymi objawami po zażyciu opioidów są: euforia (działanie narkotyczne), spowolnienie psychoruchowe oddechu, akcji serca, analgezja, zawroty głowy czy problemy w koncentracji. Nowa generacja opioidów, będących przede wszystkim pochodnymi fentanylu, zyskuje dużą popularność jako środki odurzające. Syntetyczne opioidy mogą być przyjmowane w zasadzie w każdej postaci: dożylnie, wziewnie (mieszanki ziołowe nasączone roztworem opioidowym, inhalatory), donosowo (aplikatory), drogą doustną (proszek, tabletki) lub w postaci plastra transdermalnego.

    Ryzyko związane z ich używaniem jest znacznie wyższe od tego, które wiąże się z korzystaniem z innych używek narkotycznych. Ma to przede wszystkim związek z dawkowaniem tych substancji, co bezpośrednio łączy się z ich toksycznością. Najbardziej niebezpieczny ze znanych narkotyków, karfentanyl, jest pod względem toksyczności 100 razy silniejszy od fentanylu i 10 tys. razy silniejszy od morfiny. 1 gram tej substancji wystarczy do przygotowania 10 tys. dawek czynnych narkotyku14. Osoba po użyciu opioidów wykazuje silne zaburzenia świadomości, jest zwykle splątana i podsypiająca, nie odczuwa bólu, stwierdza się: wąskie („szpilkowate”) źrenice, bradykardię (zwolnienie czynności serca), niskie ciśnienie tętnicze, poważne zaburzenia oddechowe, w tym depresję układu oddechowego. Jest to stan, w którym następuje zmniejszenie częstości i głębokości oddechu aż do jego całkowitego zatrzymania, prowadzącego w krótkim czasie do zgonu. Opioidy należą do najbardziej uzależniających na świecie, praktycznie po pierwszym spożyciu można wpaść w mocne psychiczne uzależnienie, a po kilku razach użytkownik jest w stanie uzależnić się fizycznie. Przykładowo substancja o nazwie furanyl-fentanyl w dawce 0,5 mg jest w stanie wywołać efekt zbliżony do 20 mg czystej heroiny. Według użytkowników jest jedną z najbardziej euforycznych substancji w tej grupie nowych narkotyków15. Pojawienie się tych substancji na większą skalę w 2017 roku miało bezpośredni wpływ na wzrost liczby zgonów po użyciu nowych narkotyków w kolejnych latach.

    Epidemiologia zatruć nowymi narkotykami

    Dane epidemiologiczne na temat zatruć środkami zastępczymi lub nowymi narkotykami są zbierane przez Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS) za pośrednictwem państwowych wojewódzkich inspektoratów sanitarnych na poziomie regionalnym (województwo), którzy otrzymują dane o zatruciach z podmiotów medycznych za pośrednictwem państwowych powiatowych inspektorów sanitarnych. Dodatkowo dane są weryfikowane przez Ośrodek Kontroli Zatruć w Warszawie (OKZ).

    Dane są zbierane za pośrednictwem wystandaryzowanego formularza, a ich zakres obejmuje następujące zmienne:

    • datę interwencji medycznej/zdarzenia (zatrucia; zastosowania NSP),
    • nazwę placówki zgłaszającej fakt interwencji medycznej,
    • wiek i płeć oraz inicjał pacjenta,
    • miejsce zdarzenia (miejscowość zdarzenia),
    • miejsce udzielonej pomocy medycznej (nazwa placówki ochrony zdrowia),
    • tryb udzielonej pomocy (ambulatoryjna, SOR, hospitalizacja),
    • nazwę produktu „dopalaczowego” lub NSP (jeśli uzyskano taką informację).

    Do rejestru kwalifikowane są zgłoszenia określone jako: „dopalacz”, „nieznany dopalacz”, nieznana substancja psychoaktywna, nieokreślona substancja (psychoaktywna), wymienione z nazwy NSP lub produkty „dopalaczowe”. Do rejestru nie są włączane zgłoszenia określane jako: alkohol, leki oddziałujące na ośrodkowy układ nerwowy (z powodu braku informacji, czy były one użyte jako środek zastępczy), narkotyki klasyczne (amfetamina i pochodne halucynogenne, marihuana), zatrucie nieznaną, nieokreśloną substancją chemiczną. Dane są publikowane w systemie miesięcznym i rocznym.

    Liczbę zatruć nowymi narkotykami w latach 2015−2018, z podziałem na województwa, pokazuje tabela 2. W liczbach bezwzględnych najwięcej przypadków zatruć notuje się w woj. śląskim i łódzkim.

    Województwo2015201620172018Razem
    Dolnośląskie280114110141645
    Kujawsko-pomorskie4802082502621200
    Lubelskie206189190274859
    Lubuskie41314363157776
    Łódzkie1499144196110944995
    Małopolskie149112279150690
    Mazowieckie4332032713041211
    Opolskie306121664
    Podkarpackie143392152255
    Podlaskie142485452296
    Pomorskie390253176110929
    Śląskie1855987126611175225
    Świętokrzyskie14214210662452
    Warmińsko-mazurskie3089811894618
    Wielkopolskie7123243952901721
    Zachodniopomorskie187625285386
    RAZEM736943694324426020 322
    Tabela 2. Zgłoszenia zatruć/podejrzeń zatruć nowymi narkotykami w Polsce wg województw w latach 2015−2018 w liczbach bezwzględnych (dane GIS/OKZ).

    Analizując przypadki zatruć i podejrzeń zatruć nowymi narkotykami w różnych grupach wiekowych, możemy zaobserwować, że po rekordowym 2015 roku, spada udział zatruć w najmłodszych grupach wiekowych: gimnazjalistów (13-15 lat) i uczniów szkół ponadgimnazjalnych (16-18 lat). Systematycznie rośnie natomiast udział zatruć w grupie wiekowej młodych dorosłych/studentów (19-24 lat) oraz w grupie wiekowej 30-39 lat.

    Wiek2015201620172018Razem
    0-620024
    7-122926161182
    13-155292542481461168
    16-1815177586225273424
    19-2424841385139712516517
    25-2912318588158143718
    30-39124583787210654019
    pow. 40 r.ż.185160160209714
    nie ustalony147100194235676
    Razem736943694324426020 322
    Tabela 3. Zgłoszenia zatruć/podejrzeń zatruć nowymi narkotykami w Polsce wg wieku w latach 2015−2018 w liczbach bezwzględnych (dane GIS/OKZ).

    Należy zauważyć trwałą tendencję wyraźnego i systematycznego spadku udziału niepełnoletnich w ogólnej liczbie zatruć nowymi narkotykami (wykres 2). Jeśli jeszcze w 2013 roku ten odsetek wynosił 43% wszystkich zgłoszeń, to w ostatnich trzech latach spadał odpowiednio: 2015 rok − 26,5%, 2016 rok − 23,7%, 2017 rok − 20,5%, 2018 rok − 16,1%. Oznacza to, że używanie „dopalaczy” w Polsce to przede wszystkim domena młodych dorosłych (najwięcej zatruć notujemy w grupie wiekowej 19-24 lata). Na obniżenie wskaźników mają z pewnością wpływ działania z zakresu profilaktyki polegającej na systematycznym przekazywaniu młodzieży odpowiednich treści edukacyjnych za pośrednictwem szkoły oraz intensywnych kampanii społecznych. Znaczenie może mieć również duża biegłość niepełnoletnich Polaków w poszukiwaniu za pośrednictwem internetu informacji na temat relatywnie bezpiecznego używania nowych narkotyków. Specjalistyczne fora internetowe pełne są informacji na temat wysokiego poziomu ryzyka używania syntetycznych opioidów czy zgubnego mieszania substancji narkotycznych różnych grup (np. stymulantów działających podobnie do amfetaminy z wyciszającymi benzodiazepinami czy halucynogenami imitującymi działanie LSD). Nie musi to oznaczać, że niepełnoletni rzadziej korzystają z nowych narkotyków, jednak czynią to w bezpieczniejszy sposób, nie powodujący większej ilości zatruć. Bez względu na sposób wyjaśnienia tego faktu, można uznać, że problemowe używanie nowych narkotyków jest w coraz mniejszym stopniu udziałem osób niepełnoletnich.

    Wykres 2. Udział osób niepełnoletnich w zatruciach nowymi narkotykami w Polsce w latach 2013−2018 (%, dane GIS/OKZ).

    Prawidłowość tę potwierdza również wskaźnik interwencji medycznych na 100 tys. mieszkańców (IMed) wyliczony dla poszczególnych przedziałów wiekowych (tabela 4). Po rekordowym roku 2015 mamy do czynienia ze spadkiem zatruć zarówno wśród gimnazjalistów (13-15 lat), jak i młodzieży szkół ponadgimnazjalnych (16-18 lat). Z kolei odnotowujemy wzrost zatruć w grupie wiekowej 19-24 lata oraz 30-39 lat. Tym niemniej nadal grupy wiekowe 16-18 lat oraz 19-24 lata są grupami najwyższego ryzyka, choć dane z 2018 roku pokazują, że ciężar ryzyka przesuwa się w kierunku tej drugiej grupy.

    WiekGrupa wiekowaPrzedział wiekowy (lata)IMed
    2015201620172018
    do 18 r.ż.10-60000,04
    27-121,31,110,70,44
    313-1546,9428,8523,2413,66
    416-18123,9262,754,6447,53
    powyżej 18 r.ż.519-2481,0649,1252,6449,16
    625-2941,9730,7129,9430,81
    730-3919,7213,1813,8217,00
    840 i powyżej0,970,830,811,60
    Tabela 4. Wskaźnik IMed w Polsce według wieku w latach 2015−2018 (dane GIS/OKZ).

    Inną prawidłowością jest rozkład interwencji medycznych po użyciu nowych narkotyków ze względu na płeć pacjenta. Od 2013 roku ponad 75% zatruć „dopalaczami” dotyczyło mężczyzn i udział ten z roku na rok systematycznie rósł (tabela 5). Tendencja wzrostowa zatrutych mężczyzn do kobiet zatrzymała się w 2016 roku, a w latach 2017−2018 udział kobiet zwiększył się o 3%.

    Płeć/Rok201320142015201620172018
    Kobiety20,818,713,811,913,313,5
    Mężczyźni75,980,085,387,884,984,5
    Brak danych3,31,30,90,31,81,1
    Tabela 5. Udział procentowy kobiet i mężczyzn w zatruciach nowymi narkotykami w Polsce w latach 2013−2018 (dane GIS/OKZ).

    Zgony przy udziale nowych narkotyków

    Zdecydowanie słabiej jest rozpoznany problem zgonów związanych z użyciem nowych narkotyków. W latach 2013−2018 za pośrednictwem Ośrodka Kontroli Zatruć w Warszawie, na podstawie zgłoszeń z podmiotów leczniczych, zarejestrowano łącznie 116 zgonów mogących mieć związek przyczynowo-skutkowy z użyciem nowych narkotyków. Przy czym jedynie w 43 przypadkach uzyskano potwierdzenie badaniem toksykologiczno-sądowym. Wynikało to z braku urzędowego systemu zbierania danych dotyczących zatruć, podejrzeń zatruć i zgonów spowodowanych „dopalaczami”. Dane na temat takich zgonów były przez lata rozproszone, pozostawały w gestii organów prokuratury, zlecających badania toksykologiczne osób zmarłych. Dane te są zabezpieczane i gromadzone w zakładach medycyny sądowej, laboratoriach toksykologicznych, w prokuraturach i jednostkach policji i w najlepszym razie były opisywane w pracach naukowych z zakresu toksykologii jako studia przypadku. Dopiero uruchomienie takiego systemu w sierpniu 2018 roku, w następstwie zmiany przepisów prawnych, umożliwiło pozyskiwanie tych danych w sposób usystematyzowany, umożliwiający w przyszłości dokonywanie analiz w tym zakresie.

    Szybko okazało się, że metoda zbierania danych z wykorzystaniem różnych źródeł danych, w tym prokuratorskich, mająca oparcie w znowelizowanych przepisach prawa, daje daleko pełniejszy obraz problemu zgonów przy użyciu nowych narkotyków niż dotychczasowa metoda. Nie tylko sama liczba zgonów jest wyższa, co urealnia skalę problemu, ale pełniejsze są dane ofiar oraz informacje na temat wykrytych substancji i okoliczności zgonu. Dane te umożliwiają opis samego zjawiska w sposób pełniejszy i bardziej wiarygodny.

    W 2018 roku, uwzględniając dodatkowe źródła danych, można wskazać 162 przypadki zgonów związanych z użyciem nowych narkotyków16. Najwięcej takich przypadków zanotowano w woj. śląskim (n=67), łódzkim (n=16) i dolnośląskim (n=16), tylko w woj. świętokrzyskim nie odnotowano żadnego zgonu. W badaniach toksykologiczno-sądowych z tego roku zidentyfikowano następujące substancje: U47700, AMB-FUBINACA, benzylfentanyl, N-etyloheksedron, fentanyl, alfa-PIHP, 4-fluoro-izobutylofentanyl, 5-fluoro-ADB, 4-MPHP, MDPHP, N-etylo-pentedron, 4-chloro-alfa-PVP, 4-MMC-OMe, 3-CMC, 4-CMC, 4-CEC, 3-CEC, 5-fluoro-izo-butylofentanyl, N-etylopentylon, alfa-etylo-aminopentiofenon, 5-fluoro-NPB-22, alfa-PHP, alfa-izopropyloheksafenon. 4-fluoro-butyro-fentanyl, alfa-PAPP, alfa-EAHP, PV8, etylonor-pentedron, 4-F-BF, alfa-PAPP, alfa-PIHP, alfa–EAHP, PV8, N-etylopentedron. Można więc przyjąć założenie, że są to substancje, które przyczyniły się do zgonów 162 osób.

    Dodatkowo analiza informacji z woj. śląskiego, gdzie odnotowano najwięcej zgonów, pokazuje, że w 93% byli to mężczyźni, a 42% stanowiły osoby w wieku 30-39 lat.

    Grupa wiekowaOdsetek przypadków
    poniżej 20 lat5
    20-29 lat28
    30-39 lat42
    40-49 lat16
    50 i więcej0
    bez oznaczenia wieku9
    Tabela 6. Zgony przy użyciu nowych narkotyków w woj. śląskim w 2018 roku według wieku (dane GIS).

    Analizując grupy substancji wykrytych w materiale biologicznym zmarłych, ustalono, że najczęściej identyfikowano substancje z grupy syntetycznych katynonów (79%) (odpowiada to popularności tych substancji w Polsce), drugą z kolei grupę stanowiły syntetyczne opioidy (32%).

    Wykres 3. Substancje wykryte w materiale biologicznym zmarłych po użyciu nowych narkotyków w woj. śląskim w 2018 roku (dane GIS).

    Tendencje rozwoju nowych narkotyków

    Trudno przewidzieć kierunek, w jakim będzie podążał rynek nowych narkotyków na świecie i w Polsce. 10 lat temu wydawało się, że nowe narkotyki to chwilowa moda, ale wygląda na to, że zadomowiły się one na dobre i nic nie wskazuje na to, żeby w krótkim czasie miały przejść do lamusa. Co prawda dynamika pojawiania się nowych narkotyków na europejskim rynku nieco wyhamowała (55 substancji w 2018 roku w porównaniu do 101 substancji w rekordowym 2014 roku17), jednak w takich grupach substancji jak benzodiazepiny czy opioidy notujemy niespotykaną wcześniej dynamikę wzrostową. Możemy mówić o czynnikach, które mają poważny wpływ na tę tendencję. Z pewnością czynnikiem, który ogranicza konsumpcję substancji psychoaktywnych i zmniejsza ich atrakcyjność, jest legalność samych NSP. Dlatego możemy zaobserwować nieustanny wyścig, mający na celu delegalizację jak największej liczby substancji niebezpiecznych w jak najkrótszym czasie i próby wprowadzania na rynek nowych związków, nie objętych jeszcze prohibicją. Dobrym przykładem jest tutaj próba wprowadzenia na rynek substancji pF-4-metyloaminoreks, która zdelegalizowanym katynonem nie jest, ale jej działanie jest zbliżone do tego typu związków.

    Prace naukowe również potwierdzają fakt większej atrakcyjności tzw. legalnych NSP w stosunku do klasycznych narkotyków. W międzynarodowym badaniu dorosłych użytkowników nowych narkotyków, zrealizowanym przez zespół Wydziału Psychologii Uniwersytetu w Karlstad (Szwecja), przeanalizowano ankiety internetowe (n=619). Badacze wyszczególnili 9 przyczyn, dla których młodzi ludzie sięgają po nowe narkotyki i które wpływają na ich atrakcyjność. Na czołowym miejscu wskazano kategorię: możliwość bezpiecznego i wygodnego używania narkotyków – przy czym bezpieczeństwo ma tu związek bardziej z legalnością substancji niż bezpieczeństwem zdrowotnym. Jako lepszy przez użytkowników jest postrzegany ten, który nie niesie za sobą konfliktów z prawem, niż ten, który jest relatywnie bezpieczniejszy, tj. taki, którego znane jest działanie na organizm człowieka. Dodatkowo we wskazanej kategorii mieszczą się również kwestie dużej dostępności, niskiej ceny, niewykrywanie przez testy narkotykowe, dobrej jakości towaru od stałego dostawcy internetowego (prawidłowe dawkowanie). Tak rozumiane bezpieczeństwo wiąże się również z brakiem konieczności kontaktu z dilerem, dlatego NSP jawi się nie jako gorszy substytut tradycyjnego narkotyku, ale jako korzystna alternatywa18.

    W Polsce jeszcze kilka lat temu można było zaobserwować prawidłowość, polegającą na znikaniu z rynku zdelegalizowanych substancji i zastępowanie ich nowymi, często bardziej toksycznymi związkami19. W 2015 roku taki los spotkał 114 substancji, które w wyniku nowelizacji prawa zostały wciągnięte na listy narkotyków. Jednak ostatnia nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii z 2018 roku, delegalizująca całe grupy NSP, nie przyniosła takiego efektu. Nie ma co prawda w Polsce rynku sklepów stacjonarnych, ale zarówno u dilera, jak i w sklepie internetowym można kupić produkty zawierające substancje, za posiadanie których grożą sankcje karne. W przypadku handlu dilerskiego sprawa jest oczywista, podziemie rządzi się swoistymi prawami. Co do handlu internetowego zadziałał mechanizm związany z faktem, że serwery, na których działają witryny sklepowe, są umiejscowione w krajach, gdzie oferowane substancje nie są nielegalne, np. w Holandii. Od strony klienta wygląda to jednak tak, że odbiorca NSP kupionej za pośrednictwem witryny prowadzonej w języku polskim, płaci za towar polską walutą, a narkotyki dostarcza mu polski kurier lub paczkomat. Pokazuje to umiejętność dopasowania się biznesu narkotykowego do zmieniających się okoliczności formalno-prawnych i jak w tym przypadku przerzucenia całego ryzyka transakcyjnego (ewentualna utrata towaru i nieprzyjemności z wymiarem sprawiedliwości) na odbiorcę.

    Spadająca liczba zatruć nowymi narkotykami, jaką obserwujemy w Polsce w 2019 roku, może wskazywać na zmniejszanie się zasięgu oddziaływania tych substancji w ogóle, a na pewno na zmniejszanie się ich szkodliwego spożycia. Oczywiście żeby ocenić tę tendencję jako trwałą, należy zjawisko na bieżąco monitorować, żeby szybko reagować na możliwe zmiany tego rynku. Jest to jedyny sposób, jeśli nie na eliminację, to na poważne ograniczenie tego problemu zdrowia publicznego, z którym mierzymy się przez ostatnie dziesięć lat.

  • Chemsex – próba zdefiniowania zjawiska w Polsce

    Artykuł powstał na bazie ponad półrocznych doświadczeń z prowadzenia pilotażowych interwencji profilaktycznych pn. #cojestbrane w populacji MSM wśród użytkowników chemsex w Warszawie. Ich realizatorami były osoby związane z dwiema organizacjami pozarządowymi − Społecznym Komitetem ds. AIDS i Lambdą-Warszawa. Przedstawione w tekście informacje opierają się na istniejącym piśmiennictwie międzynarodowym, w tym na europejskich i krajowych badaniach dotyczących populacji MSM oraz używania narkotyków i NSP. Zostały one uzupełnione i dostosowane do polskiego kontekstu, biorąc pod uwagę doświadczenia kliniczne autorów.

    Wprowadzenie

    Zjawisko chemsex − jakkolwiek może dotyczyć wszystkich osób przyjmujących narkotyki i NSP − w szczególnym stopniu dotyka populacji MSM.

    Zgodnie z definicją WHO1, MSM (ang. men who have sex with men, pol. ‘mężczyźni mający kontakty seksualne z mężczyznami’) odnosi się do wszystkich mężczyzn angażujących się w seksualne i/lub romantyczne relacje z innymi mężczyznami. Warto w tym miejscu zauważyć, że określenia „mężczyzna” i „płeć” mogą być różnie interpretowane przez różne osoby. Dlatego też termin MSM obejmuje różnorodne sytuacje i konteksty, w których dochodzi do kontaktów seksualnych między osobami tej samej płci, w zakresie wykraczającym także poza typowe sytuacje seksu między mężczyznami. W szczególności ma on zastosowanie niezależnie od:

    • motywacji (na przykład: obejmuje on nie tylko dobrowolny kontakt seksualny między dwoma mężczyznami identyfikującymi się jako homoseksualni, ale również podejmowanie kontaktów seksualnych w zamian za korzyści przez heteroseksualnych mężczyzn i inne),
    • orientacji seksualnej (na przykład: obejmuje podejmowanie kontaktów seksualnych przez dwóch mężczyzn identyfikujących się jako biseksualni i pozostających w pożyciu seksualnym z partnerkami-kobietami lub dwóch heteroseksualnych mężczyzn podejmujących kontakty seksualne w warunkach detencji),
    • tożsamości płciowej (na przykład: podejmowanie kontaktów seksualnych przez transkobietę2 posiadającą męskie narządy płciowe z mężczyzną).

    Ponadto warto również zauważyć, że włączenie danej osoby do grupy MSM nie musi być związane z jej identyfikacją z konkretną społecznością czy grupą społeczną – jako należącego do populacji MSM określimy zatem zarówno homoseksualnego mężczyznę identyfikującego się jako gej, jak i heteroseksualnego mężczyznę podejmującego kontakty seksualne z innymi mężczyznami w zamian za korzyści.

    Określenie liczebności populacji MSM w Polsce jest trudne – badania mające na celu szczegółowe oszacowanie liczby należących do niej osób, nie są znane autorom. Przyjmując w uproszczeniu, że do grupy tej należeliby wyłącznie mężczyźni identyfikujący się jako homoseksualni, którzy stanowią według różnych badań od 2 do 6% populacji3, zaś w Polsce żyje 15,5 mln mężczyzn powyżej 15. roku życia4, liczebność tak zdefiniowanej populacji MSM wynosiłaby od 310 do 930 tys. osób.

    Próba zdefiniowania zjawiska chemsex

    Określenie chemsex odnosi się do użycia specyficznych substancji (narkotyków i/lub NSP) przed lub w trakcie kontaktu seksualnego przez gejów, biseksualistów i innych MSM. Po raz pierwszy zostało ono użyte w Wielkiej Brytanii dla opisania niepokojących trendów związanych z używaniem substancji psychoaktywnych w populacji homoseksualnych mężczyzn w Londynie i innych dużych miastach5. W ostatnich latach zauważalne jest nasilanie się tego zjawiska, przy jednoczesnym wykorzystywaniu nowych substancji psychoaktywnych o mało poznanym działaniu i dużym potencjale uzależniającym. Jak wynika z doniesień osób zajmujących się profilaktyką i terapią uzależnień, od kilku lat zjawisko to jest zauważalne także w Polsce. Na podstawie przytoczonej literatury oraz doświadczenia klinicznego proponujemy następującą definicję chemsex: określenie „chemsex” odnosi się do intencjonalnego użycia specyficznych narkotyków i NSP przed lub w trakcie kontaktu seksualnego, przez gejów, biseksualistów i innych MSM, często połączonego z poznawaniem partnerów, wyszukiwaniem miejsc kontaktów seksualnych oraz możliwości zakupu substancji psychoaktywnych, przy wykorzystaniu dedykowanych aplikacji geolokalizacyjnych6. Substancjami używanymi w powiązaniu z chemsex w Polsce są przede wszystkim katynony (przez użytkowników często mylnie określane jako „mefedron”) i GHB/GBL, rzadziej metamfetamina, ketamina, kokaina i MDMA. Oczekiwanym przez użytkowników efektem użycia substancji jest: znaczące obniżenie granic osobistych, znaczące zmniejszenie napięcia, wydłużenie czasu trwania kontaktu seksualnego, a także znaczące zwiększenie towarzyszących mu doznań.

    Wskazane oczekiwane przez użytkowników efekty użycia przyjmowanych substancji mają kluczowe znaczenie w określeniu, czy podejmowany pod ich wpływem kontakt seksualny możemy określić jako chemsex. Dla przykładu – kontakt seksualny pod wpływem kannabinoidów nie można uznać za chemsex – ich użycie obniża wprawdzie granice, zmniejsza napięcie i zwiększa doznania seksualne, jednak nie w stopniu znacznym. Nie przyczynia się także do znaczącego wydłużenia czasu trwania stosunku. Podobnie podjęcie nieplanowanego kontaktu seksualnego po użyciu substancji stymulujących, przyjętych z intencją zabawy w klubie, nie będzie rozumiane jako chemsex – użytkownik mógł przyjąć substancje oczekując przypływu większej energii do tańca i łatwości w nawiązywaniu kontaktów towarzyskich.

    Z większości przekazów medialnych dotyczących zjawiska chemsex wynika, że ma on charakter wyłącznie problemowy i jest zawsze związany z występowaniem znaczącego ryzyka dla zdrowia fizycznego i psychicznego użytkowników. Należy podkreślić, że chemsex może być dla wielu ludzi pozytywnym doświadczeniem, w związku z którym nie doznają oni szkód. Oczywiście dla części użytkowników chemsex może być lub stać się problemowy i prowadzić do uzależnienia od substancji chemicznych (narkotyków i NSP), a także uzależnienia behawioralnego (od kompulsji seksualnej, masturbacji, jak i korzystania z aplikacji geolokalizacyjnych). Pragniemy zwrócić uwagę, że nie każdy chemsex należy rozpatrywać w kategoriach występowania znacznego ryzyka.

    Skala zjawiska i profil użytkowników

    Najpełniejsze dane dotyczące szacowania skali zjawiska chemsex pochodzą z Wielkiej Brytanii7. Wynika z nich, że w Anglii 6,6% wszystkich badanych MSM (n=979) zadeklarowało używanie chemsex w ciągu ostatnich 4 tygodni. Odsetek ten był znacznie wyższy w Londynie − wyniósł 14,3%. Niepokojące są dane dotyczące używania chemsex wśród MSM, którzy wiedzieli o swoim zakażeniu HIV. Było to odpowiednio: 21,9% badanych w Anglii i 32,7% w Londynie. Oznaczać to może, że prawdopodobnie chemsex występuje znacznie częściej w populacji MSM zakażonych HIV. W dalszej części artykułu postaramy się wyjaśnić tę obserwację.

    W Polsce brakuje badań pozwalających na bezpośrednie oszacowanie skali zjawiska. Dlatego odwołujemy się do dostępnych danych, zgromadzonych w projektach badawczych, koncentrujących się na innych aspektach zdrowia MSM, w szczególności związanych z zagadnieniami dotyczącymi HIV. Ciekawych informacji dostarcza badanie SIALON II, przeprowadzone w 2012 roku na populacji mężczyzn korzystających z klubów dla MSM w Warszawie8. Używanie narkotyków i NSP w ciągu życia zadeklarowało w nim 40,3% badanych, przy czym najczęściej wskazywaną substancją były przetwory konopi indyjskich. Stosowanie stymulantów (tj. substancji, które mogą być potencjalnie powiązane z chemsex) w ciągu ostatnich 12 miesięcy zadeklarowało z kolei 12,9% respondentów. Jak wynika natomiast z niepublikowanych dotychczas danych surowych pochodzących z badania EMIS9, tylko część osób, które używały stymulantów, podejmowała pod ich wpływem kontakty seksualne w ciągu ostatnich 12 miesięcy – było to 7,4% badanych. Mając na uwadze, że populacja samych tylko homoseksualnych mężczyzn w Polsce może wynosić od 310 do 930 tys. osób, zjawisko chemsex dotyczyć może więc grupy od 23 do 69 tys. mężczyzn. Raz jeszcze należy pokreślić, że liczby te mogą się odnosić do wszystkich użytkowników, nie tylko problemowych. Przyjmując założenie, że około 20% użytkowników stosuje substancje problemowo lub jest od nich uzależniona, populację pozostającą w szczególnym zainteresowaniu systemu terapii uzależnień ze względu na chemsex może stanowić grupa między 5 a 14 tys. osób. Oznacza to, że zjawisko dotyczy subpopulacji MSM o niewielkiej liczebności. Z uwagi jednak na występującą znaczną liczbę potencjalnych zagrożeń epidemiologicznych i dotyczących zdrowia jednostek (omówionych w dalszej części artykułu), subpopulacja ta stanowi ważną grupę odbiorców działań profilaktycznych i terapeutycznych.

    Podobnie jak w przypadku danych dotyczących skali zjawiska, nie dysponujemy szczegółowymi charakterystykami użytkowników w Polsce. Wspomniane badania, przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, wskazały na duże zróżnicowanie grupy mężczyzn podejmujących chemsex, w tym wiekowe − respondenci byli w wieku od 21 do 60 lat, mieli różne pochodzenie społeczne. Większość z nich miała wykształcenie wyższe, posiadała zatrudnienie i średni lub wysoki status majątkowy. Ciekawych danych w tym zakresie dostarcza pilotażowa interwencja profilaktyczna skierowana do użytkowników problemowych, przeprowadzona w 2018 roku w Warszawie w ramach projektu #cojestbrane. Jej trzynastu odbiorców miało od 25 do 49 lat (mediana 35 lat), większość deklarowała się jako mężczyźni homoseksualni (ponad 90%). Cechami wspólnymi, które można było zaobserwować u co najmniej połowy badanych, były: palenie tytoniu (prawie 70% odbiorców), przebycie więcej niż jednej infekcji przenoszonej drogą płciową (ponad 90%), zakażenie HIV (100% odbiorców), stosunkowo późna inicjacja narkotykowa (u ponad połowy doszło do niej po 30. roku życia) przy jednoczesnej wczesnej inicjacji seksualnej (u ponad połowy doszło do niej przed 17. rokiem życia). Deklarowany status materialny był wysoki (38% odbiorców) lub bardzo wysoki (46% odbiorców). Przytaczamy te dane, ponieważ mogą one stanowić czynniki powiązane z występowaniem problemowego używania chemsex. W praktyce klinicznej mogą one stanowić również ważny sygnał do identyfikacji użytkowników problemowych.

    Informacji o innych czynnikach powiązanych z występowaniem chemsex dostarczają badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii10. Zostały one wyrażone za pomocą skorygowanego ilorazu szans AOR (ang. adjusted odds ratios). Najwyższą korelację zaobserwowano w odniesieniu do takich czynników, jak:

    • używanie narkotyków i NSP w formie iniekcji (AOR=27,8),
    • podejmowanie grupowych kontaktów seksualnych (AOR=10,1),
    • bycie fistowanym11 (AOR=8,82),
    • posiadanie partnera zakażonego HBV/HCV (AOR=8,30),
    • dzielenie się zabawkami erotycznymi (AOR=7,32),
    • używanie aplikacji do poszukiwania niezabezpieczonych kontaktów seksualnych (AOR=7,40),
    • posiadanie więcej niż 6 partnerów seksualnych w ostatnich 3 miesiącach (AOR=5,31),
    • podejmowanie kontaktów seksualnych w zamian za korzyści (AOR=4,55).

    Rola substancji, aplikacji i ich wpływ na doznania seksualne

    Jak wspominano, chemsex jest związany z używaniem określonych substancji, zaś oczekiwanym przez użytkowników efektem ich użycia jest: znaczące obniżenie granic, znaczące zmniejszenie napięcia, wydłużenie czasu trwania kontaktu seksualnego, a także znaczące zwiększenie towarzyszących kontaktowi doznań. W tabeli 1 przedstawiono zestawienie narkotyków i NSP, które charakteryzuje opisany sposób działania. Z doświadczeń klinicznych pracy z klientami używającymi środków psychoaktywnych w celu zintensyfikowania doznań seksualnych problemowo, wynika, że w Polsce w tym kontekście najczęściej używane są katynony i GHB/GBL. W zestawieniu umieszczono także inne substancje, które mogą mieć potencjał do wywołania opisanych efektów. Oszacowanie skali ich wykorzystywania do chemsex wymagałoby jednak przeprowadzenia szczegółowych badań. Z doświadczeń klinicznych zdobytych w ramach #cojestbrane wynika również, że wszyscy problemowi użytkownicy przyjmowali także leki poprawiające sprawność seksualną (tj. ułatwiające doprowadzenie do erekcji i jej utrzymanie), zaś ponad połowa z nich także leki uspokajające i nasenne, głównie z grupy benzodiazepin. Warto mieć na uwadze, że mogą one wchodzić w niekorzystne interakcje z innymi przyjmowanymi substancjami, a także prowadzić do uzależnienia.

    Nazwa substancjiDroga podania*DziałanieEfekty uboczne

    Katynony (w tym mefedron)

    Powszechnie używane nazwy: mef, mefka, m-kat, trójka, białe, śnieg, gwiezdny pył, kryształ, polak
    Doustnie, donosowo, doodbytniczo (tzw. booty bump), iniekcyjnieZwiększenie poczucia pewności siebie, zwiększenie towarzyskości, przypływ energii fizycznej i seksualnej, poczucia mocy, zwiększenie libidoUtrata apetytu, bezsenność lub zaburzenia snu, pobudzenie, niepokój, stany psychotyczne, impulsywność, agresja, odwodnienie, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, przyspieszenie oddechu, podwyższona temperatura ciała, drgawki, nieregularna akcja serca, rozszerzone źrenice, wysokie dawki mogą prowadzić do przegrzania organizmu, konwulsji, udaru mózgu, zapaści krążeniowej

    GHB/GBL

    Powszechnie używane nazwy: G, dżi, krople, giebels, płyn do felg
    Doustnie, doodbytniczo, iniekcyjnieZwiększenie poczucia pewności siebie, zwiększenie towarzyskości, przypływ energii fizycznej i seksualnej, poczucia mocy, zwiększenie libido, poczucie zrelaksowaniaSenność, drgawki, nudności, wymioty, nietrzymanie moczu, zaniki pamięci, wysokie dawki mogą prowadzić do występowania zespołu odstawiennego, utraty przytomności, bradykardii (spowolnienie akcji serca), depresji oddechowej (zmniejszenie częstości oddechów i objętości oddechowej), nawet do śmierci

    Metamfetamina

    Powszechnie używane nazwy: meth, białe, M, T, tina, kryształ, cristal, śnieg, ice
    Doustnie, donosowo, doodbytniczo (tzw. booty bump), palenie przez szklaną fifkę, iniekcyjnieZwiększenie poczucia pewności siebie, zwiększenie towarzyskości, przypływ energii fizycznej i seksualnej, poczucia mocy, zwiększenie libidoUtrata apetytu, bezsenność lub zaburzenia snu, pobudzenie, niepokój, stany psychotyczne, impulsywność, agresja, odwodnienie, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, przyspieszenie oddechu, podwyższona temperatura ciała, drgawki, nieregularna akcja serca, rozszerzone źrenice, wysokie dawki mogą prowadzić do przegrzania organizmu, konwulsji, udaru mózgu, zapaści krążeniowej

    Ketamina

    Powszechnie używane nazwy: keta, K, special K, super K, witamina K, kit kat
    Doustnie, donosowo, doodbytniczo, iniekcyjnieRelaksacja, poczucie dysocjacji (oderwania się od ciała i świata zewnętrznego), zaniki pamięci, złagodzenie bólu, znieczulenieSenność, drgawki, nudności, wymioty, nietrzymanie moczu, halucynacje, wysokie dawki mogą prowadzić do zaników pamięci, sztywności mięśni, utraty przytomności, bradykardii, depresji oddechowej, nawet do śmierci

    MDMA

    Powszechnie używane nazwy: ecstasy, piguły, tabsy, pixy, dropsy, krążek, XTC, emka, eska
    Doustnie, donosowo, doodbytniczo, iniekcyjnieZwiększenie poczucia pewności siebie, zwiększenie towarzyskości, przypływ energii fizycznej i seksualnej, poczucia mocy, zwiększenie libidoUtrata apetytu, bezsenność lub zaburzenia snu, pobudzenie, niepokój, stany psychotyczne, impulsywność, agresja, odwodnienie, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, przyspieszenie oddechu, podwyższona temperatura ciała, drgawki, nieregularna akcja serca, rozszerzone źrenice, wysokie dawki mogą prowadzić do przegrzania organizmu, konwulsji, udaru mózgu, zapaści krążeniowej

    Kokaina

    Powszechnie używane nazwy: koka, koks, śnieg, biała dama, gram, charlie
    Doustnie, poprzez palenie, wciąganie, wcieranie w śluzówkę, doodbytniczo, iniekcyjnieZwiększenie poczucia pewności siebie, zwiększenie towarzyskości, przypływ energii fizycznej i seksualnej, poczucia mocy, zwiększenie libidoUtrata apetytu, bezsenność lub zaburzenia snu, pobudzenie, niepokój, stany psychotyczne, impulsywność, agresja, odwodnienie, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, przyspieszenie oddechu, podwyższona temperatura ciała, drgawki, nieregularna akcja serca, rozszerzone źrenice, wysokie dawki mogą prowadzić do przegrzania organizmu, konwulsji, udaru mózgu, zapaści krążeniowej
    Tabela 1. Substancje stosowane przez użytkowników chemsex w Polsce.

    * Pogrubioną czcionką zaznaczono najczęściej występujące drogi podania przez użytkowników chemsex w Polsce (na podstawie obserwacji klinicznych autorów).

    Opracowanie własne na podstawie m.in. „High-risk drug use and new psychoactive substances, Results from an EMCDDA trendspotter study”, European Monitoring Centre for Drugs and Drug Addiction, June 2017 oraz Drug Enforcement Administration.

    Ważną rolę w chemsex odgrywają aplikacje geolokalizacyjne. Mogą one służyć nawiązywaniu kontaktów z potencjalnymi partnerami seksualnymi, nabywaniu substancji (narkotyków i NSP, preparatów poprawiających sprawność seksualną czy leków uspokajających i nasennych) czy poszukiwaniu miejsc, w których mogą być podejmowane kontakty seksualne (np. prywatne mieszkania, hotele, kluby organizujące zamknięte imprezy o charakterze seksualnym).

    Przyjmowanie opisanych substancji (w tym leków) może mieć wpływ na wydłużenie czasu trwania kontaktu seksualnego i powodować w jego trakcie bardziej intensywne doznania. Dodatkowo ich działanie może wpływać na subiektywne odczuwanie bliskości z innymi, najczęściej nieznanymi wcześniej ludźmi, zwiększanie poczucia pewności siebie (m.in. subiektywną ocenę własnej atrakcyjności) oraz obniżenie napięcia, w tym: związanego z kontaktem seksualnym z nieznanym partnerem, negatywnie ocenianymi społecznie kontaktami seksualnymi między mężczyznami, identyfikowaniem się jako homo- lub biseksualny mężczyzna, a także (w odniesieniu do części użytkowników) związane z nieinformowaniem partnerów o zakażeniu HIV (zarówno w sytuacji wykrywalnej, jak i niewykrywalnej wiremii). Działanie opisanych substancji może prowadzić także do ograniczenia kontroli i podejmowania kontaktów seksualnych, na które uczestnicy by się nie zdecydowali bez ich wpływu. Z uwagi na często występujący brak zabezpieczenia, który dla wielu osób może stanowić dodatkowy czynnik zwiększający ekscytację podczas kontaktu seksualnego, kontakty takie mogą prowadzić m.in. do infekcji przenoszonych drogą płciową (STI) i zakażenia użytkowników HIV. Należy także zauważyć, że chemsex dotyczy często kontaktów seksualnych z nieznanymi wcześniej partnerami, co przy dużej intensywności może mieć wpływ na zaburzenia intymności oraz bliskości użytkowników, trudności z ich odczuwaniem i przeżywaniem.

    Potencjalne negatywne następstwa chemsex

    Dla wielu użytkowników chemsex może się wiązać z negatywnymi następstwami, które mogą, ale nie muszą wystąpić, podobnie jak wśród innych użytkowników narkotyków i NSP. Nawet w przypadku pojawienia się negatywnych następstw, używanie nie musi mieć charakteru problemowego. Jak wynika z doświadczeń klinicznych autorów niniejszego artykułu, w przypadku wystąpienia negatywnych następstw chemsex, mogą one wzajemnie na siebie wpływać i wzmacniać oddziaływania. Proces ten został opisany w dalszej części.

    Do najważniejszych negatywnych następstw używania chemsex można12 zaliczyć:

    1. Ryzyka związane ze zdrowiem fizycznym

    Należą do nich m.in.: przedawkowanie i związane z przyjmowaniem efekty uboczne oraz interakcje między przyjmowanymi substancjami (może to prowadzić do utraty przytomności i śmierci); problemy ze snem, wpływające również na zdrowie psychiczne, procesy poznawcze i zaburzenia funkcjonowania organizmu; utrata masy ciała spowodowana ograniczeniem przyjmowania pokarmów; seks bez zgody, w tym nadużycia seksualne związane z ograniczoną możliwością podejmowania świadomych decyzji lub utratą przytomności wynikającymi z użycia substancji; zakażenia STI i HIV związane z rezygnacją z zabezpieczenia podczas kontaktu seksualnego czy używaniem wspólnego sprzętu do przyjmowania substancji (np. przy iniekcjach); zakażenia skóry wynikające z nieprawidłowego podania substancji; niska adherencja leczenia antyretrowirusowego (ARV), która może wynikać z trudności w przyjmowaniu leków podczas sesji chemsex.

    2. Ryzyka związane ze zdrowiem psychicznym

    Należą do nich m.in.: traumatyczne doświadczenia seksualne, w tym związane z podjęciem kontaktów seksualnych naruszających osobiste granice użytkownika; napady lęku; epizody psychotyczne oraz uzależnienie – zarówno od substancji chemicznych, jak i uzależnienie behawioralne od kompulsji seksualnej, masturbacji, pornografii i geolokalizacyjnych aplikacji randkowych.

    3. Strata czasu

    Ze względu na czas działania przyjmowanych substancji i mogącą się pojawiać (w szczególności dotyczy to katynonów i GHB/GBL) silną potrzebę przyjęcia kolejnej dawki oraz potencjalne trudności z kontrolowaniem kontaktów seksualnych i ilości przyjmowanych substancji sesje chemsex mogą trwać od 4 godzin do 4 dni; w związku z występowaniem skutków ubocznych (m.in. trudności ze snem, obniżony nastrój, objawy odstawienia) należy uwzględnić czas potrzebny na trzeźwienie, tj. powrót do psychofizycznego dobrostanu.

    4. Ryzyka związane z pracą i pieniędzmi

    Obejmują przede wszystkim: koszt zakupu narkotyków/NSP; straty finansowe powodowane nieobecnością w pracy czy utratą możliwości zarobkowania, utratą zatrudnienia.

    5. Ryzyka społeczne i związane z relacjami

    Przy częstym używaniu, które przy jednoczesnym skoncentrowaniu na wyszukiwaniu partnerów i podejmowaniu z nimi kontaktów seksualnych zajmuje czas, możliwe jest wystąpienie trudności w podtrzymywaniu relacji interpersonalnych innych niż seksualne; rozluźnienie więzi z rodziną, przyjaciółmi, partnerem, zarzucenie zainteresowań czy hobby oraz – w konsekwencji używania − odrzucenie ze strony osób bliskich.

    6. Ryzyka społeczne, w tym dotyczące społeczności MSM

    Są one związane przede wszystkim z postępującą wraz z koncentracją na używaniu samotnością; także doświadczaniem stygmatyzacji ze strony społeczności MSM, w której, podobnie jak w innych grupach społecznych, występuje często negatywna ocena osób używających narkotyków i NSP oraz przekonania np. o wyłącznej odpowiedzialności osoby uzależnionej za jej chorobę, jak również możliwości zaprzestania używania dzięki silnej woli do zmiany.

    Możliwe przyczyny występowania zjawiska chemsex

    Punktem wyjścia w obszarze motywacji do podejmowania chemsex niech staną się wybrane wypowiedzi klientów realizowanej przez autorów artykułu interwencji profilaktycznej #cojestbrane, skierowanej do użytkowników problemowych:

    • „Uważam, że jestem beznadziejny i brzydki. Kogo zainteresuje ktoś taki jak ja?”.
    • „Potrzebuję seksu jak każdy człowiek. Obawiałem się, że jak powiem o moim zakażeniu HIV, nie znajdę partnera do seksu”.
    • „Seks z nieznanym partnerem był dla mnie zawsze stresujący. Nie wiedziałem, co o mnie myśli, czy mu się podobam, czy spełniam jego oczekiwania. Kiedy używam chems wszystkie te obawy nie mają znaczenia”.
    • „Kręcą mnie różne dziwne rzeczy w seksie. Na trzeźwo nie mam odwagi ich zrobić. Z chems wszystko jest możliwe i nie mam z tym problemu”.
    • „Kiedyś zawsze podczas seksu czułem, że nie powinienem tego robić, że seks z mężczyznami jest zły. Po użyciu substancji zapominałem o tych wątpliwościach i czułem się bardzo dobrze”.

    Powyższe wypowiedzi mogą się wpisywać w dwie koncepcje pomocne w wyjaśnieniu fenomenu występowania zjawiska chemsex w populacji MSM: stresu mniejszościowego i teorii modelu syndemicznego.

    Stres mniejszościowy13 to dodatkowe obciążenie, na które są narażone osoby należące do naznaczonych mniejszościowych grup społecznych (np. MSM, mniejszości religijne i etniczne). Charakteryzuje się on:

    • unikatowością, tzn. równolegle z codziennym doświadczeniem stresu, jednostki należące do grup mniejszościowych doświadczają dodatkowego stresu, powodowanego samym faktem przynależności do określonej grupy,
    • chronicznością, tzn. ma charakter stały i jest doświadczany przez jednostkę przez cały czas,
    • społecznym pochodzeniem, tj. wynika z wrogiego nastawienia środowiska, najczęściej kierowanego stereotypowymi przekonaniami dotyczącymi osób należących do danej grupy.

    Podsumowując, stres mniejszościowy jest niezawiniony i niezależny od jednostki, jednocześnie doświadczany przez cały czas, stanowiąc dodatkowy czynnik wpływający na jej funkcjonowanie obok innych stresów, wynikających z codziennych sytuacji życiowych. Jedną ze strategii radzenia sobie z nim, próbą łagodzenia jego wpływu, może się stać używanie substancji zmieniających percepcję oraz podejmowanie kompulsywnych aktywności, które umożliwiają odseparowanie się od jego przeżywania.

    Syndemia to stwierdzona obecność dwóch lub więcej epidemii, które wchodzą ze sobą w niekorzystne interakcje. Wpływa to negatywnie na przebieg każdej z nich, zaostrza ich negatywne skutki zdrowotne, a także pogłębia doświadczane w związku z nimi nierówności.

    Koncepcję syndemii opracował w latach 90. XX w. antropolog medycyny Merill Singer14, określając ją jako model SAVA, stanowiący interakcję między:

    • Substance Abuse (pol. nadużywanie substancji),
    • Violence (przemoc) i
    • AIDS.

    Podstawą do opisania zjawiska syndemii stała się sytuacja kryzysu epidemiologicznego, do którego doszło w Hartford w USA. Zaobserwowano wtedy wzajemne powiązanie pomiędzy elementami wpływającymi na występowanie ryzyka, czynnikami strukturalnymi, takimi jak brak mieszkań i ubóstwo, oraz aspektami społecznymi, jak stygmatyzacja i ograniczony dostęp do systemów wsparcia, które wzmacniały obciążenie chorobami.

    W odniesieniu do populacji MSM występowanie syndemii można przedstawić za pomocą następującego modelu:

    1. Rozwój homo- lub biseksualnej orientacji, z którą jednostka zaczyna się identyfikować. Następuje to z reguły w okresie pomiędzy 12. a 18. rokiem życia.
    2. Zainicjowanie kontaktów ze społecznością MSM. Stanowi to naturalny proces poszukiwania ludzi podobnych do siebie, a wraz z budowaniem poczucia przynależności do tej grupy rozwój czynników osłabiających i wzmacniających (opisanych poniżej).
    3. Rozwój czynników związanych z przynależnością do grupy mniejszościowej:
      • czynników osłabiających, związanych z: odczuwaniem wstydu dotyczącego podejmowanych kontaktów seksualnych, zagrożeniem lub doświadczeniem przemocy na tle orientacji seksualnej, używaniem substancji jako strategii radzenia sobie z doświadczanym stresem mniejszościowym i zwiększoną zapadalnością na choroby przenoszone drogą płciową, w tym HIV (co wynika z większej prewalencji tych infekcji w populacji MSM, jak i biologicznych czynników zwiększających prawdopodobieństwo ich transmisji podczas kontaktów seksualnych między mężczyznami),
      • czynników wzmacniających, związanych z: poczuciem przynależności do grupy społecznej, doświadczaniem korzyści z bycia we wspólnocie oraz możliwości rozwijania pozytywnej (zdrowej) identyfikacji jako homo- lub biseksualny mężczyzna.
    4. Jeśli czynniki osłabiające oddziałują na jednostkę w większym stopniu niż czynniki wzmacniające, sytuacja taka może skutkować wystąpieniem psychospołecznych problemów zdrowotnych, związanych w szczególności z nadużywaniem substancji i występowaniem zaburzeń psychicznych, w tym depresji.
    5. Zaistniałe psychospołeczne problemy zdrowotne mogą prowadzić do powstania powiązanych ze sobą fizycznych problemów zdrowotnych (w tym związanych z rozwojem uzależnienia, zakażeniem HIV i STI, prób samobójczych i samookaleczeń), które stanowią wspomnianą wcześniej syndemię.

    W niniejszym artykule przedstawiliśmy kluczowe informacje dotyczące chemsex, w tym możliwe przyczyny występowania zjawiska w populacji MSM oraz jego potencjalne skutki dla zdrowia jednostek i populacji. W następnym numerze „Serwisu” przedstawimy założenia dotyczące konstruowania interwencji profilaktycznych kierowanych do użytkowników chemsex (w tym użytkowników problemowych) oraz interwencji terapeutycznych, a także wskazówki do ich wdrożenia.

  • Kannabinoidy w medycynie

    Przetwory konopi indyjskich stanowią najczęściej sprzedawany i najpowszechniej używany narkotyk na świecie. Według WHO rocznie w celach rekreacyjnych używa ich ok. 147 mln ludzi, co stanowi 2,5% światowej populacji. W 2011 roku około 4,2 mln Amerykanów spełniało kryteria diagnostyczne dotyczące nadużywania lub uzależnienia od konopi, co przewyższa łączną liczbę osób stosujących w celach odurzających i rekreacyjnych środki przeciwbólowe, uspokajające, kokainę, halucynogeny i heroinę.

    W XIX w. wielu praktyków przypisywało konopiom właściwości lecznicze. Irlandzki lekarz William B. O’Shaughnessy stosował konopie w leczeniu tężca i „chorobach konwulsyjnych”. Co ciekawe, ówczesne choroby konwulsyjne są odpowiednikiem dzisiejszych padaczek, które obecnie próbuje się leczyć preparatami kannabinoidów – trwają badania w tym kierunku. Mniej więcej w tym samym czasie francuski lekarz Jean-Jacques Moreau de Tours używał marihuany w terapii zaburzeń psychicznych. Niewiele później, w 1851 roku, konopie zostały włączone do 3. edycji Pharmacopoeia of the United States, szczegółowo opisującej sposoby przygotowywania ekstraktów i nalewek z suszonych kwiatów marihuany, stosowanych jako środek przeciwbólowy, nasenny i przeciwdrgawkowy („The health effects of cannabis and cannabinoids”, 2017). Jednak rosnące obawy związane ze skutkami używania konopi i wprowadzanie nowych regulacji prawnych doprowadziło do ich usunięcia z 12. edycji U.S. Pharmacopoeia w 1942 roku.

    Popularność konopi

    Przetwory konopi indyjskich stanowią najczęściej sprzedawany i najpowszechniej używany narkotyk na świecie. Według WHO rocznie w celach rekreacyjnych używa ich ok. 147 mln ludzi, co stanowi 2,5% światowej populacji. W 2011 roku około 4,2 mln Amerykanów spełniało kryteria diagnostyczne dotyczące nadużywania lub uzależnienia od konopi, co przewyższa łączną liczbę osób stosujących w celach odurzających i rekreacyjnych środki przeciwbólowe, uspokajające, kokainę, halucynogeny i heroinę.

    W 2014 roku w USA było ok. 22,2 mln aktualnych użytkowników marihuany. Oznacza to, że w populacji powyżej 12. roku życia co najmniej 8,4% osób używało przetworów konopi indyjskich w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie. W ostatnich latach w USA liczba osób w wieku powyżej 12. roku życia, które potwierdzały używanie konopi, zwiększyła się o 35%. W 2013 roku zostało przeprowadzone badanie ilościowe na reprezentatywnej próbie Polaków powyżej 15. roku życia. Z uzyskanych danych wynika, że używanie przetworów konopi kiedykolwiek w życiu potwierdziło 6,6% respondentów, kontakt z nimi w ciągu ostatnich 12 miesięcy oraz 30 dni przed badaniem zadeklarowało odpowiednio 2,4% i 1,1% respondentów (Malczewski i Misiurek, 2013). Również z danych opublikowanych przez EMCDDA wynika, że konopie są najczęściej używanym nielegalnym narkotykiem w Polsce. Po marihuanę sięgają najczęściej młodzi dorośli w wieku 25-34 lata. W 2014 roku 1 osoba na 10 w wieku 15-34 lata zgłosiła używanie marihuany w roku poprzedzającym badanie. Analiza długoterminowa wskazuje, że używanie konopi w Polsce potroiło się w latach 1995−2015 (Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii – raport 2017).

    Chcąc oszacować używanie przez polską młodzież substancji psychoaktywnych, w 2015 roku w ramach międzynarodowego projektu „European School Survey Project on Alcohol and Drugs” (ESPAD) zrealizowano badanie na reprezentatywnej próbie uczniów klas III szkół gimnazjalnych (wiek: 15-16 lat) i klas II szkół ponadgimnazjalnych (wiek: 17-18 lat). Aktualne, okazjonalne używanie substancji nielegalnych, czego wskaźnikiem jest używanie w czasie ostatnich 12 miesięcy, stawia przetwory konopi na pierwszym miejscu pod względem rozpowszechnienia. W klasach III gimnazjalnych tego środka używało ponad 19% uczniów, w klasach II szkół ponadgimnazjalnych – 31,5% (Sierosławski, 2015).

    W 2016 roku Centrum Badania Opinii Społecznej zrealizowało badanie „Konsumpcja substancji psychoaktywnych przez młodzież – Młodzież 2016”. Badanie zostało przeprowadzone na ogólnopolskiej losowej próbie 82 dziennych szkół ponadgimnazjalnych i zasadniczych szkół zawodowych. Łącznie w badaniu udział wzięło 1724 uczniów. Jego wyniki wskazują, że najczęściej używanymi substancjami były marihuana i haszysz, do przyjmowania których kiedykolwiek w życiu przyznało się w 2016 roku 42% badanej młodzieży. W ciągu 12 miesięcy poprzedzających badanie przetwory konopi używał co piąty uczeń, a w ciągu ostatnich 30 dni − co dziesiąty (CBOS, 2017).

    Również przeprowadzane co 4 lata (między rokiem 2004 a 2016) badania mokotowskie (obejmujące dzielnice Warszawy: Mokotów, Ursynów oraz Wilanów), realizowane wśród 15-letniej młodzieży, jednoznacznie wskazują na dominację przetworów konopi wśród nielegalnych substancji psychoaktywnych używanych w populacji młodzieży. W 2016 roku po substancje te sięgnęło około 13% uczniów.

    Rosnąca akceptacja dla używania konopi i jej medyczny aspekt

    Na rosnące rozpowszechnienie używania konopi wpływa wiele czynników. Jednym z nich są zmieniające się opinie na temat szkodliwości tego narkotyku – z badania ESPAD wynika, że w 1995 roku 53% 15–16-latków było zdania, iż okazjonalne palenie marihuany wiąże się z dużym ryzykiem, ale już w 2015 roku odsetek ten spadł do 31% (IPiN, badania mokotowskie, 2016). Kolejnymi takimi czynnikami są: wzrost dostępności konopi, powracające debaty na temat legalizacji i depenalizacji marihuany, jak również coraz częściej pojawiające się informacje na temat skuteczności kannabinoidów w leczeniu niektórych schorzeń lub łagodzeniu ich objawów. Procesy te kształtują rosnącą akceptację dla używania konopi. Wzrasta przy tym liczba krajów decydujących się na legalizację medycznej marihuany.

    Obecnie konopie są stosowane w celach terapeutycznych w 29 stanach USA, dystrykcie Kolumbii, Guam i Portoryko oraz w wielu krajach Europy (EMCDDA, 2017), m.in. w: Austrii, Belgii, Czechach, Danii, Finlandii, Francji, Niemczech, Włoszech, Szwecji, Portugalii, Rumunii, a także np. w Kanadzie, Australii, Argentynie, Kolumbii, Meksyku, Chile, Izraelu.

    Zmiany w statusie prawnym konopi wprowadzono niedawno również w Polsce. Ustawa z dnia 7 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, której przepisy weszły w życie 1 listopada 2017 r., wprowadziła rozwiązania umożliwiające sporządzanie leków recepturowych na bazie konopi innych niż włókniste.

    Wskazana ustawa wytycza kierunek korespondujący ze światowymi trendami liberalizacji prawa narkotykowego w zakresie stosowania konopi w medycynie.

    O coraz większej akceptacji społeczeństwa dla leczenia konopiami i jej przetworami świadczą wyniki badań opinii publicznej. Z sondażu przeprowadzonego w USA przez Quinnipiac University w 2016 roku wynika, że stosowanie medycznej marihuany popierało tam 81% respondentów (Bridgeman, Abazia, 2017). W badaniu „Młodzież 2016” młodych respondentów zapytano o opinię na temat stosowania konopi w celach medycznych: 31% ankietowanych uważało, że pacjenci powinni mieć możliwość stosowania konopi w takich celach, ale wyłącznie w ramach terapii eksperymentalnej. Prawie co piąty badany (18,4%) popierał możliwość stosowania w celach medycznych konopi, które powinny być dostępne w aptekach i sprzedawane na receptę, a 14% respondentów opowiedziało się za możliwością stosowania medycznej marihuany i uprawy konopi na swoje potrzeby lecznicze. W opinii 12% badanych uprawianie konopi w celach medycznych powinno się odbywać na podstawie specjalnego zezwolenia i pod nadzorem lekarzy. Za rozwiązaniem, które umożliwiałoby uprawianie i dystrybuowanie konopi w celach terapeutycznych przez specjalnie do tego powołaną instytucję opowiedziało się 7% respondentów. Przeciwko stosowaniu medycznej marihuany było 3% badanych, a 12% nie miało zdania na ten temat („Młodzież 2016”, CBOS, 2017).

    Zwolennicy medycznego używania kannabinoidów wskazują na ich potencjalną skuteczność i bezpieczeństwo w leczeniu opornych na rutynową terapię chorób. Powołują się przy tym na wyniki prowadzonych badań oraz fakt ich terapeutycznego stosowania w historii ludzkości. Dowody te, w ich opinii, stanowią wystarczające uzasadnienie dla powszechnego używania konopi, szczególnie w kontekście prawa do dostępu do wszelkich korzystnie działających terapii, którego nieprzestrzeganie narusza podstawowe wolności człowieka.

    W opinii oponentów argumenty mające przemawiać za efektywnością medycznego używania konopi są przesadzone. Mówią oni o lekceważeniu skutków zdrowotnych długotrwałego przyjmowania kannabinoidów, wskazując, że prawdziwym celem zwolenników wprowadzenia marihuany do leczenia jest zwiększenie jej dostępności dla celów rekreacyjnych.

    Krytycy stosowania marihuany w celach medycznych powołują się także na stanowisko dwóch amerykańskich instytucji rządowych, tj. Drug Enforcement Administration (DEA) oraz the Food and Drug Administration (FDA), odpowiedzialnych za klasyfikowanie substancji w amerykańskim prawodawstwie, a konkretnie w Controlled Substances Act, który określa w Stanach Zjednoczonych federalną politykę w odniesieniu do narkotyków. Aktualnie marihuana jest wpisana do wykazu I stanowiącego załącznik do ww. ustawy, co oznacza, że jej stosowanie wiąże się z wysokim ryzykiem nadużywania oraz że aktualnie nie posiada ona akceptowanego zastosowania medycznego w Stanach Zjednoczonych (dane DEA).

    Konopie indyjskie należą do roślin o działaniu psychoaktywnym. Zawierają one ponad 500 potencjalnie aktywnych farmakologicznie składników. Wśród nich zidentyfikowano dotychczas ponad 100 kanabinoidów (Lafaye i wsp., 2017). Inne wyodrębnione substancje obejmują terpenoidy, flawonoidy oraz związki azotowe. Spośród obecnych w konopiach kannabinoidów największą popularność zyskał Δ9-tetrahydrokannabinol (THC), będący podstawową substancją odpowiedzialną za wywoływanie objawów intoksykacji. W organizmie człowieka THC działa jako agonista receptorów kanabinoidowych typu 1 (CB1) oraz typu 2 (CB2). Receptory CB1 są rozmieszczone przede wszystkim w ośrodkowym układzie nerwowym. W mniejszym zagęszczeniu występują one również w komórkach nerek i wątroby. Natomiast receptory CB2 wykryto przede wszystkim w komórkach układu odpornościowego oraz krwiotwórczego.

    Zasadniczo kannabinoidy występują w konopiach indyjskich głównie jako ich karboksylowe prekursory (kwas Δ9-tetrahydrokanabinolowy [THCA] i kwas kannabidiolowy [CBDA]). Δ9-THC jest syntetyzowany w kwiatach, liściach i przylistkach żeńskiej rośliny (NAS, 2017).

    Konopie i ich przetwory są przyjmowane na różne sposoby. Najpopularniejszą metodą służącą intoksykacji jest palenie. Znacznie rzadziej użytkownicy wybierają inhalowanie przez specjalne waporyzatory, spożywanie w napojach czy używanie odparowywanego produktu. Kannabinoidy mogą być również wchłaniane (w minimalnej ilości) przez skórę i tkanki błony śluzowej, stosowane miejscowo w kremach, plastrach lub czopkach doodbytniczych. Niektóre z przetworów konopi są dostępne w postaci artykułów spożywczych – ciasteczek, przekąsek, napojów. Na bazie konopi produkuje się również popularne produkty kosmetyczne. Wybór sposobu konsumpcji jest uzależniony od przyjmowanej formy rośliny (kwiaty, żywica, olej). Co istotne, droga podania w dużym stopniu wpływa na intensywność i czas trwania efektów psychotropowych, a co za tym idzie potencjał uzależniający. Konsumpcja konopi wywołuje szczególną kombinację uczucia euforii i zrelaksowania, powszechnie określanego jako „haj”.

    Palenie marihuany powoduje szybkie przedostanie się Δ9-THC do mózgu i pojawienie się stanu euforii. Przy tej drodze przyjmowania efekt euforyzujący pojawia się zwykle od kilkunastu sekund do kilku minut od przyjęcia. Maksymalne stężenie we krwi Δ9-THC osiąga po ok. 30 minutach od spożycia, i po tym czasie dość szybko spada – w ciągu 1-3 godzin. „Wapowanie” działa w czasie podobnie do palenia i wiąże się z analogicznym do palenia uczuciem „haju”, jednak jest pozbawione istotnego, szkodliwego dla zdrowia elementu, jakim jest spalanie konopi. Proces palenia, podobnie jak w przypadku tytoniu, jest związany z powstawaniem i inhalowaniem do dróg oddechowych użytkownika licznych produktów kancerogennych (rakotwórczych): benzopirenu, benzoantracenu, fenoli, wolnych rodników itp.

    Istnieje również tzw. dabbing, polegający na odparowywaniu koncentratów na bazie oleju konopnego przy użyciu butanu. Taka metoda powoduje silniejszy efekt odurzający niż palenie czy „wapowanie” (Loflin i Earleywine, 2014).

    Doustne przyjmowanie przetworów konopi wiąże się ze znacznie opóźnionym efektem działania THC. Spożywanie w postaci pożywienia przynosi pierwsze objawy intoksykacji po ok. 30 minutach do nawet 2 godzin od przyjęcia. Poczucie euforii i mniej nasilony w tym przypadku „haj” jest wydłużony w czasie i trwa od 5 do 8 godzin, czasem nieco dłużej. Powolne działanie doustnie przyjmowanych konopi jest spowodowane czasochłonną drogą wchłaniania. Spożywany z pokarmem Δ9-THC wchłania się do krwiobiegu dopiero w jelicie cienkim, następnie dostaje się z krwią do wątroby, a tam jest metabolizowany do aktywnego farmakologicznie psychoaktywnego 11-OH-THC (Huestis i wsp., 1992).

    Podczas intoksykacji wzrasta wrażliwość użytkownika na określone bodźce, wzmacnia się postrzeganie kolorów i dźwięków, zmianie ulega percepcja czasu, zwiększa się łaknienie na potrawy słodkie i tłuste. Niektórzy użytkownicy doświadczają przyjemnego uczucia określanego czasem jako „rush” i „buzz”.

    Te subiektywne efekty używania konopi są często związane ze upośledzoną pamięcią krótkotrwałą. Obserwuje się również suchość w jamie ustnej, zaburzone postrzeganie i zdolności motoryczne – upośledzenie koordynacji ruchowej. W momencie osiągnięcia przez Δ9-THC największego stężenia we krwi użytkownik może doświadczać ataków paniki, paranoicznych myśli, ale również halucynacji (omamów).

    W ciągu ostatnich pięciu dekad obserwuje się systematyczny wzrost zawartości THC w konopiach dostępnych w różnych krajach. W latach 70. poziom THC zawartego w konopiach pochodzących z Anglii i Holandii był niższy niż 3%. Obecnie stężenie THC wzrosło do poziomu 16% w Anglii i 20% w Holandii. Aktualnie możliwe jest uzyskiwanie poziomu THC sięgającego nawet 40%. Tradycyjnie haszysz zawiera THC i CBD w podobnych proporcjach. Jakkolwiek nowe odmiany konopi, takie jak sinsemilla, mają wysoki poziom THC i praktycznie nie zawierają CBD. Uważa się, że używanie konopi o wysokim stężeniu THC może wiązać się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia zaburzeń psychotycznych (Lafaye i wsp., 2017; Murray i wsp., 2016).

    Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała trzy licencje na leki produkowane na bazie kannabinoidów. Dronabinol, będący rodzajową nazwą syntetycznego Δ9-THC, sprzedawany pod nazwą handlową Marinol®, jest stosowany w łagodzeniu nudności i przeciwdziałaniu wymiotom związanym z chemioterapią oraz stymulowaniu apetytu u pacjentów z AIDS dotkniętych syndromem wyniszczenia. Syntetyczny analog Δ9-THC, nabilon (Cesamet®), jest przepisywany w podobnych wskazaniach. Zarówno dronabinol, jak i nabilon są podawane doustnie.

    W lipcu 2016 roku FDA zatwierdziła do stosowania Syndros®, płynny preparat dronabinolu, stosowany w leczeniu pacjentów cierpiących na nudności i wymioty wywołane chemioterapią, którzy nie zareagowali na konwencjonalne terapie przeciwwymiotne. Lek ten jest również wskazany w terapii jadłowstrętu występującego u pacjentów z HIV/AIDS. FDA bada dodatkowe preparaty na bazie kannabinoidów. Jednym z nich jest nabiximols (Sativex®), zawierający ekstrakt z konopi złożony z Δ9-THC i CBD w stosunku jeden do jednego. Nabiximols występuje w postaci sprayu na śluzówkę jamy ustnej i jest wskazany w łagodzeniu objawów towarzyszących stwardnieniu rozsianemu oraz wspomagająco w leczeniu przeciwbólowym u pacjentów z nowotworem. Od września 2016 roku nabiximols jest stosowany w 15 krajach, w tym w Kanadzie, Hiszpanii, Niemczech, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Sativex jest obecnie jedynym lekiem kannabinoidowym zarejestrowanym w Polsce. Jest on zalecany w leczeniu spastyczności mięśniowej i bólu u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. W 2013 roku FDA zezwoliło na prowadzenie badań nad preparatem Epidiolex®, zawierającym skoncentrowany olej konopny z CBD>98%, stosowanym jako środek przeciwdrgawkowy w zespołach Dravet i Lennox-Gastaut (NAS, 2017).

    W marcu 2016 roku w ramach National Academies of Sciences, Engineering, and Medicine został powołany komitet ekspertów (Committee on the Health Effects of Marijuana), którego zadaniem było przeprowadzenie kompleksowego przeglądu literatury opublikowanej po 1999 roku, dotyczącej badań nad zdrowotnymi skutkami (zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi) używania konopi oraz ich składników.

    Komitet przedstawił wyniki przeprowadzonej analizy, formułując wnioski dotyczące terapeutycznej skuteczności oraz innych zdrowotnych efektów stosowania marihuany. Wynika z nich, że istnieją dowody płynące z randomizowanych i poprawnych metodologicznie badań na skuteczność kannabinoidów w leczeniu:

    • nudności i wymiotów po chemioterapii (podanie doustne), bvap),
    • spastyczności i bólu w stwardnieniu rozsianym (podanie doustne).

    Niejednoznaczne wyniki uzyskano natomiast w analizie badań dotyczących skuteczności kannabinoidów w następujących wskazaniach medycznych:

    • brak łaknienia/wyniszczenie w HIV/AIDS,
    • brak łaknienia/wyniszczenie w chorobach nowotworowych i anorexia nervosa,
    • zespół jelita drażliwego,
    • jaskra,
    • padaczka,
    • spastyczność po urazach ośrodkowego układu nerwowego,
    • zespół Tourette’a,
    • stwardnienie zanikowe boczne,
    • choroba Huntingtona,
    • choroba Parkinsona,
    • zaburzenia zachowania w otępieniu,
    • urazy czaszkowo-mózgowe,
    • podtrzymywanie abstynencji u osób uzależnionych od THC,
    • zaburzenia lękowe,
    • depresja,
    • bezsenność,
    • zaburzenie stresowe pourazowe,
    • schizofrenia i inne psychozy.

    Oznacza to, iż powyższe choroby i wskazania wymagają prowadzenia dalszych badań celem potwierdzenia bądź wykluczenia wobec nich skuteczności leków na bazie kannabinoidów.

    Pomimo stałego wzrostu stosowania konopi zarówno w celach medycznych, jak i rekreacyjnych, istniejące dowody odnoszące się do krótko- i długoterminowych skutków przyjmowania marihuany, nie zostały ostatecznie potwierdzone. W przeciwieństwie do innych substancji, których przyjmowanie może się wiązać z ryzykiem (takich jak alkohol czy tytoń), dotychczas nie opracowano żadnych standardów bezpiecznego używania i dawkowania marihuany. W celu uzyskania jednoznacznych i rozstrzygających dowodów w tym zakresie konieczna jest metodologiczna standaryzacja badań. Istotne jest również staranne projektowanie badań i ich rygorystyczne przeprowadzanie, co umożliwi uzyskanie precyzyjnych, adekwatnych i kompleksowych wyników (NAS, 2017).

  • Debata trwa. Pięć lat legalizacji cannabis w stanie Kolorado

    Już dziewięć stanów USA zalegalizowało rekreacyjne używanie cannabis. Pierwszymi były Kolorado i Waszyngton − administracja tego pierwszego stanu co roku publikuje raport na temat skutków wprowadzenia nowego prawa. Raporty ukazują się pod tytułem „The Legalization of Marijuana in Colorado: The Impact” (Legalizacja marihuany w Kolorado: skutki), ich wydawcą jest Rocky Mountain High Intensity Drug Trafficking Area (HIDTA), instytucja koordynująca politykę narkotykową w czterech środkowo-północnych stanach USA.

    Historia

    Legalizacja rekreacyjnego używania cannabis nastąpiła w Kolorado 6 listopada 2012 roku. Doprowadziło do niej kilka etapów zmian, na które składają się dopuszczenie używania cannabis na potrzeby medyczne, następnie popularyzacja, nazywana też komercjalizacją medycznej marihuany, po której, na skutek referendum, nastąpiło zalegalizowanie używania rekreacyjnego ustawą z listopada 2012 roku (Amendment 64) [1].

    Pierwszy etap rozpoczyna nowelizacja prawa stanowego w 2000 roku, zezwalająca osobom z odpowiednią kwalifikacją medyczną lub ich opiekunom (ang. caregiver) na posiadanie do dwóch uncji (ok. 56 gramów) marihuany oraz uprawę do sześciu roślin. Przez 8 lat, tj. do 2008 roku, wydano 4800 kart uprawniających do korzystania z cannabis w celach leczniczych.

    Momentem przełomowym był koniec 2007 roku, kiedy zapadło orzeczenie sądu zezwalające opiekunom medycznym na prowadzenie więcej niż pięciu osób naraz. Wyrok ten stworzył podstawę do szerokiego rozpowszechnienia legalnego posiadania i używania konopi jako środków medycznych. Następujący po orzeczeniu okres autorzy raportu określają jako komercjalizacjęmedycznej marihuany.

    W 2008 r. liczba kwalifikacji na leczenie wzrosła do 20 tys., na popularności zyskały także działające w charakterze punktów aptecznych (dispensaries) miejsca oficjalnej sprzedaży marihuany. Do 2012 roku powstały 534 takie punkty, a zezwolenia na posiadanie cannabis wydano 108 tys. osób, z czego w 94% przypadków dotyczyło to leczenia silnego bólu. Niektórzy opiekunowie posiadali po kilkudziesięciu lub kilkuset podopiecznych – rekordzista miał ich nawet 1200.

    Debata

    Wiek200220032004200520062007200820092010201120122013201420152016
    ≤12 lat6,2+6,2+6,1+6,0+6,0+5,8+6,1+6,7+6,9+7,0+7,3+7,5+8,4+8,3+8,9
    12–17 lat8,2+7,9+7,6+6,86,76,76,77,4+7,4+7,9+7,2+7,17,4+7,06,5
    18–25 lat17,3+17,0+16,1+16,6+16,3+16,5+16,6+18,2+18,5+19,0+18,7+19,1+19,619,820,8
    ≥26 lat4,0+4,0+4,1+4,1+4,2+3,9+4,2+4,6+4,8+4,8+5,3+5,6+6,6+6,5+7,2
    Tabela 1. Używanie cannabis w ciągu ostatnich 30 dni w latach 2002−2016 dla całego kraju, w podziale na grupy wiekowe (%).

    Wraz z tak dużym rozpowszechnieniem medycznej marihuany rozpoczęła się batalia przeciwników i zwolenników legalizacji cannabis. Ci pierwsi żądali powrotu do ograniczeń dla opiekunów medycznych, a zwolennicy pełnej legalizacji opowiadali się za referendum. W listopadzie 2012 roku odbyło się referendum. Wzięło w nim udział 2,5 mln osób (połowa całej populacji Kolorado), z czego ponad 55% mieszkańców opowiedziało się za możliwością posiadania i używania marihuany w celach rekreacyjnych. Referendum poprzedziła wielomiesięczna debata, podczas której ścierały się argumenty obu stron.

    Zwolennicy legalizacji wskazywali przede wszystkim na korzyści dekryminalizacji używania oraz względy ekonomiczne.

    Z dekryminalizacją wiąże się mniejsza liczba wyroków dla obywateli za sprawy niewielkiej wagi, za czym idzie także odciążenie sądów i organów ścigania. Zwolnienie służb z obowiązku ścigania posiadaczy i drobnych sprzedawców pozwoli zwiększyć nakłady na walkę z poważną przestępczością. Dodatkowo grupy przestępcze stracą jedno z istotnych źródeł dochodu. Zyska za to budżet stanowy. Zwolennicy zakładali również spadek liczby wypadków drogowych, dzięki przerzuceniu się części kierowców z alkoholu na bezpieczniejszą w założeniu marihuanę.

    Przeciwnicy skupiali się przede wszystkim na negatywnych skutkach popularyzacji konopi. Z jednej strony miał to być wzrost ich używania przez młodzież szkolną oraz negatywne skutki dla zdrowia publicznego, w tym zwiększenie liczby uzależnień – z drugiej wzrost liczby wypadków na drogach w związku z częstszym odurzeniem kierowców. Oprócz tego wskazywano na ryzyko rozwoju pozaprzepisowego handlu cannabis, więc i rozwoju przestępczości w regionie. Koniec końców straty z legalizacji, również ekonomiczne, miały być większe niż spodziewane korzyści.

    Ważnym czynnikiem dla obu stron był zapis prawa federalnego, według którego jedną z głównych przesłanek polityki narkotykowej USA jest ochrona młodzieży przed dostępem do nielegalnych substancji.

    Zważywszy na nadrzędną rangę prawa federalnego, używanie konopi przez młodzież nie tylko stanowiło kluczowy element debaty, ale nadal pozostaje przedmiotem sporu po legalizacji, co widać m.in. w interpretacji statystyk.

    Debata trwa

    Popularność cannabis w USA jest dość duża. Według badań SAMHSA z 2016 roku [2] wśród wszystkich osób powyżej 12. roku życia po konopie w ciągu ostatnich 12 miesięcy sięgnęło 14% osób, a ok. 9% zrobiło to w ciągu ostatnich 30 dni. Wskaźniki te są znacznie wyższe dla starszej młodzieży (18-25 lat), która jest grupą wiekową najczęściej używającą konopi w USA. A w ostatnich latach widoczne są również tendencje wzrostowe.

    Wykres 1. Spożycie konopi wśród nastolatków w wieku 12-17 lat w okresach 2010−2012 i 2013−2015 (dane z raportu Kolorado 2017).

    Źródło: SAMHSA.gov, National Survey on Drug Use and Health 2014 and 2015.

    Wiek 12-17 lat05/0606/0707/0808/0909/1010/1111/1212/1313/1414/15
    USA6,746,676,677,037,387,647,557,157,227,20
    Kolorado7,608,159,1310,179,9110,7210,4711,1612,5611,13
    Tabela 2. Używanie cannabis w ciągu ostatnich 30 dni w latach 2005–2015 – średnia krajowa i Kolorado (%).
    Wiek2006−20082008−20102010−20122012−2014
    18–25 latUSA16,417,718,719,1
    Kolorado21,825,427,2229,8
    ≥ 26 latUSA4,14,54,95,8
    Kolorado6,28,99,211,6
    Tabela 3. Używanie cannabis w ciągu ostatnich 30 dni w latach 2006−2014 – średnie 3-letnie dla USA i Kolorado (%).

    W stanie Kolorado spożycie cannabis od wielu lat jest wyższe niż średnia krajowa. Również trend wzrostowy popularności narkotyku wydaje się większy w Kolorado niż w innych stanach: autorzy raportu z 2017 roku podają, że średnie spożycie konopi wśród młodzieży w wieku 12-17 lat było przed legalizacją, tj. w latach 2011−2012, wyższe o 39% niż średnia krajowa, a w latach 2014−2015, czyli po legalizacji – wyższe o 55%.

    Według autorów raportu również porównanie wyników badań dla samego Kolorado przed i po legalizacji konopi przedstawia w niekorzystnym świetle efekty zmiany prawa. Porównując średnie z trzyletnich okresów 2010−2012 oraz 2013−2015 używanie konopi w czasie ostatnich 30 dni wzrosło wśród nastolatków o 12%. Tu jednak wchodzimy na pole batalii o interpretację danych, ponieważ przy porównaniu wartości bezwzględnych 12-procentowy wzrost, to przejście z wyniku 10,60% do 11,85%.

    Zwolennicy legalizacji zwracają raczej uwagę na fakt, że w latach 2014−2015 wskaźnik używania konopi w ostatnim miesiącu spadł z 12,56% do 11,13% (o ponad 1,4%). Podobnych wahań nie odnotowano w stanie Waszyngton [5], w którym zalegalizowano konopie w tym samym czasie co w Kolorado.

    Legalizacja a wypadki śmiertelne

    Wokół wyników badań dotyczących spożycia konopi i ich interpretacji cały czas toczy się dyskusja, w której stronami są autorzy raportów Kolorado oraz lokalna prasa, ze stanowym dziennikiem Denver Post na czele [4]. Jedna strona przedstawia dane jako wspomniane kilkunastoprocentowe wzrosty – druga informuje o braku wpływu legalizacji na spożycie, podkreślając, że zmiany wyników nie wykraczają poza granice błędu statystycznego. Wydaje się, że opinia umiarkowana wskazywałaby na nieznaczny wzrost spożycia.

    Wykres 2. Liczba kierowców pod wpływem cannabis w wypadkach z ofiarami śmiertelnymi: zbliżone trendy w stanach Kolorado i Waszyngton.

    Źródło: National Highway Traffic Safety Administration za: Kayla Robertson, The Denver Post [7].

    Podobnych rozbieżności nie ma w ocenie wpływu legalizacji konopi na bezpieczeństwo na drogach: nie budzi wątpliwości wzrost wykrywalności cannabis wśród uczestników śmiertelnych wypadków po 2013 roku – i to pomimo kampanii uświadamiających wpływ tego narkotyku na zdolność prowadzenia pojazdu.

    Niepokojące statystyki

    W Stanach Zjednoczonych od 2005 do 2012 roku liczba wypadków śmiertelnych spadła z 39 tys. do niecałych 30 tys. rocznie i na tym poziomie utrzymywała się przez następne dwa lata. W 2015 roku odnotowano wzrost do ponad 32 tys. [8]. Autorzy raportów dotyczących Kolorado wskazują, że choć w latach 2006–2011 liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach w stanie spadła z 535 do 447, to odnotowano niemal dwukrotny wzrost ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem cannabis: w 2006 roku było ich 33 na 535 (6%), w 2012 roku 65 na 472 (13,7%). Zmiany zaczęły się w 2008 roku, czyli od momentu opisanej powyżej komercjalizacji. Bezpośrednio po legalizacji używania rekreacyjnego niepożądany trend na moment zatrzymał się, jednak w następnych latach ponownie wzrosła liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem THC, jak i ich odsetek we wszystkich wypadkach: w 2016 roku w wypadkach drogowych zginęło 608 osób, z czego 125 (ponad 20%) w wypadkach z udziałem kierowców, u których we krwi wykryto kannabinoidy. Zbliżone trendy obserwuje się w stanie Waszyngton [7].

    RokLiczba ofiar śmiertelnych w wypadkach z udziałem kierowców pod wpływem cannabisOdsetek ofiar śmiertelnych w wypad-kach z udziałem kierowców pod wpływem cannabis wśród wszystkich ofiar śmiertelnych w wypad-kach drogowychLiczba ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w stanie Kolorado
    2006336,17%535
    2007325,78%554
    2008366,57%548
    2009418,82%465
    20104610,22%450
    20115812,98%447
    20126513,77%472
    20135511,43%481
    20147515,37%488
    20159817,92%547
    201612520,56%608
    Tabela 4. Ofiary śmiertelne w wypadkach drogowych w stanie Kolorado.

    W debacie na temat zjawiska wskazuje się jednak na pewne wątpliwości. Z jednej strony mówi się o możliwości niedoszacowania, ponieważ nie we wszystkich wypadkach przeprowadzono badanie na obecność THC we krwi kierowcy. Z drugiej podkreślano niepewność wpływu cannabis na zdolność prowadzenia w momencie wypadku, ponieważ jego związki pozostają w organizmie dłużej niż trwa odurzenie [11]. Na marginesie można dodać, że do wzrostu liczby wypadków w USA przyczynia się m.in. dekoncentracja, która jest wynikiem używania smartfonów podczas jazdy, co dotyczy zwłaszcza ludzi młodych.

    Niska skuteczność kampanii

    Nie zmienia to jednak faktu, że problem prowadzenia na haju został poważnie potraktowany przez wszystkich, łącznie z przemysłem marihuanowym, który angażuje się w kampanie uświadamiające użytkowników cannabis. Kampanie takie prowadzone są co roku i oprócz popularyzacji wiedzy o wpływie konopi na zdolność prowadzenia pojazdów, zawierają takie elementy, jak akcje tanich przejazdów w dni wolne, organizowane przy współpracy firm przewozowych i stanowego departamentu transportu (CDOT). Mimo to problem nie maleje. Jak podaje CDOT, 90% użytkowników konopi wie o zakazie prowadzenia pojazdów pod ich wpływem, jednak połowa pytanych i tak deklaruje, że w ciągu ostatnich 30 dni prowadziła pojazd po spożyciu konopi [10].

    Przestępczość i niespodziewane zjawiska

    Raporty Kolorado nie odnoszą się przychylnie do legalizacji cannabis. Warto jednak przyjrzeć się eksponowanym przez nie negatywnym efektom, ponieważ ukazują niespodziewane niekiedy ryzyka związane z szerokim dostępem do konopi.

    Niepożądane „ekspozycje”

    Jednym z nich jest coś, co zostało określone mianem „ekspozycji” (exposures) na cannabis, czyli niepożądanych efektów lub nieintencjonalnych zażyć, o których powiadomiono służby za pośrednictwem telefonu alarmowego. Zgłoszeń takich przybyło dwukrotnie w momencie legalizacji konopi, ze 110 w 2012 roku do 223 w 2014 roku – i od 2014 roku liczba ta utrzymuje się powyżej 200. Co jednak wydaje się istotne, to rodzaje zgłaszanych problemów i grupy wiekowe, jakich dotyczyły: częstsze stały się m.in. przypadki spożycia cannabis przez dzieci, również te najmłodsze, w wieku 0-5 lat – a to za sprawą słodyczy i innych produktów łatwych w konsumpcji i zawierających ekstrakty z konopi.

    Przestępczość

    Autorzy raportów zwracają uwagę na rozwój nowego rodzaju nielegalnych działań na terenie stanu Kolorado. Powszechne stało się tworzenie plantacji w prywatnych domach, rozprowadzanie konopi poza granice stanu za pośrednictwem poczty i wywóz substancji.

    Niemal bezpośrednio po legalizacji w mniejszych miejscowościach stanu zaczęto wykupywać domy wolnostojące, w których nabywcy błyskawicznie zakładali nielegalne plantacje. Podejrzewa się udział w tych działaniach przestępczości zorganizowanej.

    Wydaje się, że organy ścigania zaczęły skutecznie walczyć z problemem w 2016 roku, kiedy zarekwirowane ilości suszu wzrosły z kilkuset kilogramów do kilku ton. Wrażenie robi też ponad 47 tys. przejętych roślin. Zwraca przy tym uwagę stosunkowo niewielka liczba aresztowań: 252 osoby.

    RokKilogramyIlość roślin
    2013675,40729
    2014192,785215
    2015466,2914 979
    20163 227,3147 108
    Tabela 5. Ilość marihuany zarekwirowanej podczas akcji organów ścigania w latach 2013−2016.

    Kolorado stało się również źródłem konopi przewożonych do innych części kraju. Wzrosła liczba przechwyceń konopi w trakcie rutynowych kontroli drogowych policji – wzrosły również przechwytywane przy tym ilości substancji: ze średnio 1,1 kg w latach 2006–2008, do 1,6 kg w latach 2009–2016.

    OkresŚrednia
    2006−200852
    2009−2012242
    2013−2016347
    Tabela 6. Średnie roczne ilości wykryć konopi przy rutynowych kontrolach pojazdów przez policję drogową.
    OkresŚrednia ilość marihuany w kg
    2006−20081,1
    2009−20161,6
    Tabela 7. Średnie ilości marihuany wykrywane przez policję w samochodach (kg).

    Inną drogą nielegalnej dystrybucji jest poczta. Ilość przechwyconych wysyłek zawierających nielegalne substancje wzrosła z kilkudziesięciu rocznie (średnio 70) w latach 2010−2012 do 854 w 2016 roku. Waga przechwyconych substancji w 2016 roku to ponad 782 kg (prawie tona), przy czym pracownicy szacują, że jest to niewielka część ilości, które przechodzą przez urzędy pocztowe. Dane nie uwzględniają także ilości konopi wykrytych w firmach kurierskich.

    Wzrost spożycia alkoholu

    Co ciekawe, w 2013 r. znacznie wzrosła sprzedaż alkoholu w Kolorado. Może to jednak nie wynikać ze wzrostu spożycia przez mieszkańców, a z ostatnim niepożądanym efektem legalizacji, jakim jest turystyka narkotykowa. W raportach zwraca się uwagę na głosy negatywnie oceniające zmianę klimatu na ulicach miast, które dopuściły handel cannabis, zwłaszcza w centrach, co odbija się na ich wizerunku m.in. w percepcji biznesu, u osób organizujących spotkania, eventy, konferencje itp.

    Przychody

    W 2016 r. przychody z opodatkowania cannabis wyniosły niecałe 180 mln dolarów. Stanowiło to 0,8% wszystkich przychodów stanu. Dane urzędu podatkowego Kolorado, uwzględniające opłaty za licencje i kary za ich brak, podają kwotę 193 mln dolarów. Autorzy raportu oceniają, że te wpływy to zbyt mało, aby zrównoważyć koszty, jakie niesie legalizacja. Wskazują przy tym na niebezpieczeństwo spadku przychodów (2017), ponieważ spada detaliczna cena marihuany, co oznacza, że aby utrzymać poziom przychodów, musiałoby wzrosnąć spożycie – to jednak generowałoby kolejne koszty, również społeczne.

    Rodzaj licencjiWysokość przychodów w mln dolarów
    rekreacyjna167 157 150
    medyczna12 462 467
    Udział w przychodach stanu = 0,8%
    Tabela 8. Przychód z opodatkowania cannabis w 2016 r.

    Na początku 2017 r. władze stanowe zwiększyły opodatkowanie sprzedaży cannabis, co nie przeszkodziło w uzyskaniu rekordowego wyniku − sprzedaż osiągnęła wartość 1,5 mld dolarów [12,13]. Był to kolejny rekord po roku 2016, kiedy sprzedaż wyniosła 1 mld dolarów. Przychód z podatków w 2017 roku wyniósł prawie 250 mln dolarów.

    RokPodatki (mln dolarów)Sprzedaż (mln dolarów)
    201467 594 323683 523 739
    2015130 411 173995 591 255
    2016193 604 8101 307 203 473
    2017247 368 4731 507 702 219
    Tabela 9. Przychód z podatków i opłat licencyjnych oraz wartość sprzedaży cannabis w latach 2014−2017.

    Tam, gdzie nie jest to oznaczone numerem bibliografii, dane pochodzą z raportu Kolorado 2017 lub poprzednich.