Autor: Marta Jarosiewicz

  • Uzależnienia behawioralne polaków od Internetu, pracy i zakupów

    W maju 2024 roku CBOS opublikował raport „Oszacowanie rozpowszechnienia oraz identyfikacja czynników ryzyka i czynników chroniących hazardu i innych uzależnień behawioralnych”1. Projekt badawczy był współfinansowany ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Publikacja powstała na podstawie badań ankietowych 3239 mieszkańców wsi, małych, średnich oraz dużych miast, w wieku 15+, w próbach zbliżonych do struktury ludności w Polsce. Omówienie najciekawszych wyników raportu w części dotyczącej hazardu opublikowano w numerze 108 (4/2024) „Serwisu Informacyjnego UZALEŻNIENIA”2. W tym artykule znajdą Państwo przegląd danych z badania CBOS dotyczących uzależnienia od internetu, pracy oraz zakupów.

    Internet

    Od poprzedniej edycji badania CBOS z 2019 roku odsetek użytkowników internetu wzrósł ogółem o 9,1 punktu procentowego. Tempa cyfryzacji nadała epidemia COVID-19, która skłoniła do wejścia do sieci nowe grupy użytkowników.

    Z internetu korzysta obecnie 83,3% Polaków mających 15 lat lub więcej. Ogromna większość badanych (70,6%) jest online codziennie lub prawie codziennie. Na przestrzeni lat następował przyrost liczby użytkowników w każdej grupie wiekowej, ale najbardziej widoczny jest wśród osób mających od 55 do 64 lat (o 20,9 punktu procentowego) oraz 65 lat lub więcej (o 19 punktów procentowych).

    Kto jest najbardziej zagrożony problemowym korzystaniem z internetu?

    Jak ustalili autorzy raportu CBOS, o ile na przestrzeni lat nastąpił wzrost odsetka badanych korzystających z internetu, o tyle skala problemowego korzystania z sieci pozostaje niewielka. Zgodnie z przyjętymi kryteriami diagnostycznymi, zagrożenie problemowym używaniem internetu dotyczy 1,4% Polaków od 15. roku życia.

    Problemowe korzystanie z internetu dotyczy niewielkiego odsetka całej grupy badanych, ale wśród najmłodszych użytkowników jest znaczne. W stosunku do poprzedniej edycji badania odsetek najmłodszych respondentów zagrożonych problemowym korzystaniem z sieci zwiększył się o 4,6 punktu procentowego i jest on teraz najwyższy spośród dotychczas zarejestrowanych. Problemowe korzystanie z internetu odnotowuje 12,6% najmłodszych respondentów, mających od 15 do 17 lat. W grupie młodych dorosłych w wieku 18–34 lata odsetek ten jest zbliżony do rejestrowanego wśród ogółu użytkowników. Z kolei wśród starszych badanych jest niższy od przeciętnego. Nieco mniej ryzykowny niż kiedykolwiek wcześniej sposób korzystania z internetu prezentują teraz osoby w wieku 18–24 lata. W stosunku do poprzedniego badania odsetek ankietowanych zagrożonych problemowym używaniem sieci zmniejszył się dwukrotnie, a w porównaniu z badaniem z roku 2012 – blisko trzykrotnie. Jak podkreślają autorzy raportu, osoby zagrożone problemowym używaniem internetu są na ogół przed 30. rokiem życia i nie zmienia się to na przestrzeni lat, w przeciwieństwie do wieku przeciętnych użytkowników, którzy z badania na badanie są coraz starsi.

    Ryc. 1. Czy łączy się Pan/i z internetem za pośrednictwem komputera (stacjonarnego lub laptopa, czy za pomocą urządzeń przenośnych (np. smartfon, tablet)?

    W grupie osób, które są zagrożone problemowym używaniem internetu, po raz pierwszy zaobserwowano bardzo wyraźną przewagę kobiet (62,5% wobec 37,5% mężczyzn). Jeśli przeanalizować zagrożenie problemowym używaniem internetu, uwzględniając jednocześnie płeć i wiek badanych, okazuje się, że ryzyko niemal czterokrotnie częściej dotyczy kobiet poniżej 18. roku życia niż mężczyzn w tym samym wieku (19,5% wobec 5,7%). Wśród starszych użytkowników odsetki kobiet i mężczyzn zagrożonych problemowym korzystaniem z sieci są zbliżone.

    Autorzy raportu zaznaczają, że choć poprzednie edycje badania wykazały zależność od tego czynnika, tym razem wielkość miejscowości, w której mieszkają respondenci, nie okazała się statystycznie istotna – są to niewielkie różnice.

    Czas i sposób korzystania z sieci przez osoby zagrożone problemowym używaniem internetu

    Na przestrzeni lat zaobserwowano systematyczny wzrost odsetka osób korzystających z internetu zarówno na komputerze stacjonarnym, jak i na urządzeniach mobilnych.

    Tym, co zauważalnie różni osoby zagrożone problemowym korzystaniem z internetu od pozostałych użytkowników, jest czas spędzany online w celach niezwiązanych z pracą zawodową. Z porównania średnich arytmetycznych wynika, że osoby z grupy ryzyka są aktywne w sieci przeciętnie o około 2 godziny (114 minut) dłużej w ciągu doby niż pozostali użytkownicy. Jeśli bazować na medianach, różnica ta jest jeszcze większa, bo wynosi 3 godziny. Jak podkreślają autorzy raportu, warto mieć jednak na uwadze fakt, że deklaracje dotyczące dziennego czasu spędzanego w sieci są raczej mało miarodajne, co wynika z tego, że jego subiektywne szacowanie jest niezmiernie trudne.

    Wśród osób zagrożonych problemowym używaniem internetu trzy czwarte (75%) to użytkownicy, którzy deklarują stałą obecność w sieci polegającą na tym, że mogą na bieżąco otrzymywać informacje i na nie reagować. Wśród pozostałych internautów taki styl korzystania z sieci deklaruje niespełna dwie piąte (37,9%), natomiast większość z nich (62,1%) korzysta z sieci w sposób celowy – uruchamia aplikacje internetowe tylko wtedy, gdy chce coś zrobić, np. coś sprawdzić lub skontaktować się z kimś.

    Rodzaje aktywności w sieci

    Z najwyższym ryzykiem problemowego korzystania z sieci wiąże się zamieszczanie online swoich zdjęć i filmów (odsetek zagrożonych problemowym korzystaniem z internetu w grupie osób, które robią to często wynosi 9,4%), a także – w mniejszym stopniu – pisanie na forach i w serwisach społecznościowych (3,9%), oglądanie vlogów lub czytanie blogów (3,8%), granie w gry nie na pieniądze (3,8%) i oglądanie filmów i seriali (3,5%). W grupie ryzyka dominują osoby młode, które z racji wieku używają sieci w inny sposób niż starsi użytkownicy, nie tylko korzystając z dostępnych online usług bardziej wszechstronnie, ale też po prostu spędzając tam więcej czasu w permanentnym „usieciowieniu”.

    Nawiązywanie znajomości w sieci i komunikacja online

    Podobnie jak w poprzednich latach zaobserwowano wyraźną zależność między przynależnością do grupy zagrożonej problemowym używaniem internetu a nawiązywaniem znajomości w sieci. Jedynie co dwunasty przeciętny użytkownik internetu deklaruje, że poznał kogoś w sieci w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie (7,9%), podczas gdy w grupie ryzyka deklaruje to już więcej niż co czwarty respondent (27,1%). Autorzy raportu podkreślają jednak, że względem lat poprzednich, skala nawiązywania znajomości online w grupie osób zagrożonych problemowym używaniem internetu zmniejszyła się.

    Osoby zagrożone problemowym używaniem internetu deklarują wyraźnie częściej niż przeciętni internauci, że mają znajomych, których znają wyłącznie z sieci (48,0% wobec 19,1%). Przy tym – podobnie jak w przypadku poznawania ludzi online – wynik w grupie ryzyka jest znacząco niższy niż jeszcze pięć lat temu – wówczas utrzymywanie takich kontaktów deklarowało ponad sześciu na dziesięciu badanych z tej grupy (62,9%).

    W ciągu ostatnich pięciu lat wyraźnie zintensyfikowało się wśród użytkowników internetu kontaktowanie się ze znajomymi przez komunikatory, takie jak Messenger, WhatsApp, Skype. Obecnie codziennie robi to dwie piąte przeciętnych użytkowników internetu (40,3%) i ponad ośmiu na dziesięciu badanych z grupy ryzyka (81,3%).

    Oglądanie vlogów i czytanie blogów

    Badani zagrożeni problemowym używaniem internetu częściej niż pozostali są odbiorcami blogów i vlogów. Jako codzienna aktywność jest to trzykrotnie częstsze w grupie ryzyka niż wśród pozostałych badanych bywających online (10,4% wobec 2,9%). W grupie ryzyka znacznie większą popularnością niż wśród pozostałych internautów cieszą się transmisje internetowe prowadzone na żywo przez innych użytkowników, zwane potocznie streamami, co jednak wydaje się być w znacznej mierze funkcją wieku niż problemowego korzystania z sieci. Oglądanie streamów 2–3 razy w tygodniu lub częściej deklaruje 14,6% badanych zagrożonych problemowym używaniem internetu i 8,0% pozostałych internautów. Wśród tych pierwszych regularne oglądanie transmisji online straciło na popularności od poprzedniego pomiaru (spadek z 23,9% do 14,6%), natomiast wśród przeciętnych użytkowników jego skala utrzymuje się w zasadzie bez zmian. Czy tematyka streamów oglądanych przez osoby z grupy ryzyka różni się od tematyki transmisji internetowych preferowanych przez zwykłych użytkowników? Osoby zagrożone problemowym używaniem internetu znacznie częściej od pozostałych wybierają streamy dotyczące gier, rozgrywek e-sportowych (44,8% wobec 24,5%) oraz będące relacjami z życia codziennego (21,2% wobec 6,7%).

    Gry online

    Na przestrzeni lat w grupie ryzyka zmniejsza się odsetek grających online codziennie. Badani zagrożeni problemowym korzystaniem z internetu częściej sięgają po gry strategiczne, taktyczne i symulacyjne (nie chodzi o symulatory pojazdów), w które grywa dwie piąte z nich (38,9%), w porównaniu do zaledwie 12,1% przeciętnych internautów. Osoby z grupy ryzyka mniej więcej dwukrotnie częściej niż pozostali wybierają gry typu multiplayer online battle arena (MOBA), będące podgatunkiem gier strategicznych czasu rzeczywistego, w których dwie drużyny rywalizują ze sobą na mapie (20,5% wobec 10,6%) oraz gry kreatywne, umożliwiające tworzenie świata, jak np. Minecraft (13,4% wobec 6,7%).

    Co ciekawe, grami, które są relatywnie często wybierane przez zwykłych internautów (31,1%), a wcale nie przez osoby z grupy ryzyka, są różnego typu gry logiczne, zagadki, rebusy i gry karciane (np. tysiąc) rozgrywane na ogół w przeglądarce internetowej.

    Zamieszczanie treści w sieci

    Internauci z grupy ryzyka częściej niż pozostali dokonują wpisów na forach i stronach serwisów społecznościowych. Warto jednak zauważyć, że różnica ta się zmniejsza, co wynika z faktu, że wśród przeciętnych użytkowników odsetek komentujących pozostaje na przestrzeni lat względnie stabilny, natomiast wśród badanych zagrożonych problemowym używaniem internetu zmniejsza się. Obecnie jako aktywność podejmowaną przynajmniej 2–3 razy w tygodniu deklaruje je niespełna jedna piąta osób z grupy ryzyka (18,3%) i ośmiu na stu spośród pozostałych internautów (8,4%). Istotnym czynnikiem ryzyka jest zamieszczanie stworzonych przez siebie treści – zdjęć, wideo – online. Aktywność ta jest znacznie częstsza wśród osób zagrożonych problemowym używaniem internetu niż wśród pozostałych internautów. Zamieszczanie tego typu materiałów przynajmniej 2–3 razy w tygodniu deklaruje niespełna jedna piąta badanych z grupy ryzyka (16,7%) i tylko trzech na stu spośród pozostałych użytkowników internetu (3,0%).

    Strony erotyczne i cyberseks

    Respondenci zostali zapytani, czy zdarzyło im się w ciągu ostatniego miesiąca angażować w tzw. cyberseks, czyli prowadzić z kimś w sieci rozmowę bądź wymieniać się z kimś zdjęciami i/lub filmami o charakterze erotycznym. Podobnie jak w ubiegłych latach, odsetek badanych, którzy odpowiedzieli twierdząco, był bardzo niski i wyniósł zaledwie 2,4%.

    Problemowe używanie internetu współwystępuje w sposób istotny statystycznie z uprawianiem cyberseksu. Co najmniej 1–2 razy w miesiącu wiadomości erotyczne lub tego typu zdjęcia i filmy wymienia 14,6% osób z grupy ryzyka i siedmiokrotnie mniejszy odsetek zwykłych użytkowników internetu (2,2%). Bardzo wyraźna jest też zależność od korzystania ze stron pornograficznych – im częściej badani oglądają internetową pornografię, tym częściej angażują się w cyberseks.

    Seriale i binge-watching

    Na popularności wśród ogółu respondentów będących online zyskuje oglądanie filmów i seriali w sieci. Odbiorców wideo na żądanie, którzy deklarują tę aktywność jako codzienną, jest jednak ponad dwukrotnie więcej wśród osób zagrożonych problemowym używaniem internetu niż wśród pozostałych internautów (36,2% wobec 17,2%).

    Ryc. 2. Czy zdarzyło się Panu(i) obejrzeć cały sezon jakiegoś serialu „za jednym zamachem”?

    Odpowiedzi badanych, którzy zadeklarowali, że korzystają z internetu oraz oglądają w nim telewizję, filmy lub seriale.

    Autorzy raportu przyjrzeli się stosunkowo nowemu problemowi związanemu z tzw. binge-watchingiem, czyli kompulsywnym oglądaniem seriali, przejawiającym się oglądaniem wielu odcinków z rzędu i spędzaniem w ten sposób długich godzin. Zjawisko to rozwinęło się wraz ze wzrostem popularności platform streamingowych, udostępniających często wszystkie odcinki sezonu danego serialu już w dniu premiery. Żeby zbadać skalę zachowań określanych mianem binge-watchingu, respondenci zostali zapytani, czy zdarzyło im się kiedyś obejrzeć cały sezon jakiegoś serialu „za jednym zamachem”, co wiązałoby się ze spędzeniem przed ekranem znaczącej części dnia lub nocy. Okazało się, że ponad dwie piąte spośród nich (43,4%) miało tego typu doświadczenie. Oznacza to, że w skali całej polskiej populacji powyżej 15. roku życia więcej niż co piątej osobie (22,6%) zdarzyło się obejrzeć serial „za jednym zamachem”. Odsetek osób, które poświęcają weekend lub inne wolne dni w całości na binge-watching jest niewielki – 7,6% respondentów stwierdziło, że zdarza im się to dość często, a „bardzo często spędzam tak większość wolnych dni” zaznaczyło 1,6% badanych.

    Blisko połowie badanych, którzy oglądają filmy i seriale w internecie, zdarza się od czasu do czasu uprawiać binge-watching (40,4%, czyli 15,6% ogółu Polaków powyżej 15. roku życia, co daje ponad 4,5 miliona osób), choć osoby uprawiające go z dużą regularnością są jednak w zdecydowanej mniejszości. Zjawisko to jest częstsze wśród kobiet (zwłaszcza najmłodszych), młodszych badanych, mieszkańców miast i respondentów źle oceniających swoje warunki materialne. Spośród grup społeczno-zawodowych wyróżniają się pod tym względem uczniowie i studenci oraz bezrobotni. Binge-watching zanotowano wyraźnie częściej w grupie zagrożonej problemowym używaniem internetu, a także kompulsywnym robieniem zakupów. Wreszcie na binge-watcherów częściej natrafiano wśród badanych, którzy śpią ponad 9 godzin na dobę, co sugeruje, że ten sposób spędzania wolnego czasu wybierają zwłaszcza osoby, które mają tego czasu po prostu więcej.

    Ryc. 3. Czy zdarza się Panu(i) poświęcać weekend lub inne wolne dni w całości na oglądanie seriali na platformach streamingowych?

    Odpowiedzi badanych, którzy zadeklarowali, że korzystają z internetu oraz oglądają w nim telewizję, filmy lub seriale.

    Portale społecznościowe

    Najbardziej popularnym serwisem społecznościowym, podobnie jak pięć lat temu, jest Facebook. Konto na nim posiada zdecydowana większość internautów (68,5%) i niemal wszyscy korzystający z mediów społecznościowych (95,2%). Na drugim miejscu pod względem popularności sytuuje się Instagram, a na trzecim – YouTube.

    Z badań wynika, że blisko połowa użytkowników mediów społecznościowych w zasadzie cały czas jest online, na bieżąco otrzymując powiadomienia i reagując na nie (46,5%). W grupie zagrożonych problemowym używaniem serwisów społecznościowych odsetek sięga aż 77,0%. Badacze ustalili, że zagrożenie problemowym korzystaniem z mediów społecznościowych zależne jest przede wszystkim od wieku – bardziej zagrożone są nim młode osoby poniżej 25. roku życia.

    Wśród młodych badanych poniżej 25. roku życia będących w grupie ryzyka kluczowe znaczenie ma płeć. Młode kobiety są kilkukrotnie bardziej zagrożone problemowym korzystaniem z mediów społecznościowych niż młodzi mężczyźni (11,3% wobec 4,1%).

    Udział zagrożonych problemowych korzystaniem z portali społecznościowych różni się wśród użytkowników różnych platform. Stosunkowo wysokie odsetki należących do grupy ryzyka zanotowano wśród zarejestrowanych na takich serwisach, jak TikTok (8,2%), Snapchat (7,9%), YouTube (6,7%) oraz Twitch (6,2%).

    Praca

    Zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę w polskim społeczeństwie zostało zdiagnozowane przez badaczy za pomocą testu Bryana E. Robinsona, który został skonstruowany w taki sposób, że pozwala na zdiagnozowanie problemowego zaangażowania w pracę także u osób, które nie pracują zawodowo. W tym badaniu jest to zatem test mierzący generalnie styl życia, sposób funkcjonowania, stosunek do obowiązków narzuconych respondentowi przez środowisko i jego samego, a nie wyłącznie funkcjonowanie w sytuacji pracy zarobkowej.

    Kto jest szczególnie zagrożony problemowym zaangażowaniem w pracę?

    Problemowe zaangażowanie w pracę dotyka kobiety i mężczyzn w zbliżonym stopniu. Najwyższy odsetek osób problemowo zaangażowanych w pracę zanotowano wśród badanych z grupy wiekowej 45–54 lata.

    Tak jak w badaniach przeprowadzonych w latach 2012, 2015 i 2019 – najwyższym odsetkiem osób problemowo zaangażowanych w pracę w 2024 roku okazała się grupa prywatnych przedsiębiorców i innych osób pracujących na własny rachunek poza rolnictwem (obecnie 17,5%). Wśród pracujących na własny rachunek osoby problemowo zaangażowane w pracę stanowią obecnie 15,6%, natomiast wśród pracujących na umowę o pracę (etat) – 11,9%. Ponadprzeciętnie wysoki odsetek osób problemowo zaangażowanych w pracę zanotowano ponadto wśród rolników indywidualnych i pomagających im członków rodzin (15,7%), pracowników usług (15,0%), kierowników i specjalistów z wyższym wykształceniem (13,8%) oraz uczniów i studentów (13,8%).

    Praca zdalna a zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę

    Z możliwości pracy zdalnej korzysta łącznie 26,1% badanych pracujących zarobkowo. Badani korzystający z możliwości pracy zdalnej tylko nieznacznie częściej niż niekorzystający z niej uzyskiwali w teście Bryana E. Robinsona wynik wskazujący na problemowe zaangażowanie w pracę, natomiast znacznie rzadziej niż niekorzystający z tego rozwiązania uzyskiwali wynik wskazujący na brak problemowego zaangażowania w pracę (9,3% wobec 15,7%). Badacze zaznaczają, że nie ma istotnie statystycznych różnic w zależności od tego, czy badani pracują zdalnie cały czas, często lub rzadko.

    Zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę a czas przeznaczany na pracę zarobkową

    Nie jest zaskoczeniem, że osoby problemowo zaangażowane w pracę przeciętnie poświęcają na nią więcej czasu niż osoby niedoświadczające tego problemu. Średnia liczba godzin pracy wśród osób problemowo zaangażowanych wynosi 46 godzin tygodniowo.

    Problemowe zaangażowanie w pracę jest dostrzegane przez otoczenie społeczne badanych. Aż 62,9% osób, których wynik w teście Bryana E. Robinsona wskazuje na problemowe zaangażowanie w pracę, przyznaje, że bliscy zwracają im uwagę na nadmierne poświęcanie się obowiązkom zawodowym. W przypadku 30,5% badanych taka krytyka pojawia się często. Warto jednak zaznaczyć, że w porównaniu z rokiem 2019 wskaźnik osób regularnie słyszących wyrzuty z powodu nadmiernego zaangażowania w pracę spadł o 6,4 punktu procentowego. Można zatem przypuszczać, że społeczne normy dotyczące intensywnej pracy ulegają zmianie, a postrzeganie długich godzin pracy jako negatywnego zjawiska staje się mniej powszechne.

    Zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę a motywacje do pracy

    Autorzy raportu odnotowują, że zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę jest wyższe dla osób, które za główną motywację do pracy wskazywały osiągnięcie wyższego lub utrzymanie wysokiego statusu materialnego (swojego lub rodziny), osiągnięcie wyższej pozycji zawodowej, awans lub spłatę kredytu, wyjście z długów. Analogiczne zależności zostały stwierdzone też we wcześniejszych badaniach, tj. w latach 2012, 2015 i 2019.

    Z przeprowadzonych analiz wynika także, iż problemowemu zaangażowaniu w pracę sprzyja konieczność opieki nad niesamodzielnym, starszym lub niepełnosprawnym członkiem gospodarstwa domowego oraz – w mniejszym stopniu – posiadanie niepełnoletnich dzieci.

    Ryc. 4. Czy ma Pani/Pan pod opieką jakąś osobę niesamodzielną, starszą, niepełnosprawną itp. lub stale jej pomaga?

    Zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę a sposób spędzania czasu wolnego i czas przeznaczany na sen

    Osoby problemowo zaangażowane w pracę znacznie częściej niż pozostali badani w odpowiedzi na pytanie o to, co najchętniej robią w wolnym czasie, deklarują, że w ogóle nie mają wolnego czasu (6,5% w dni powszednie/robocze i 2,0% w dni wolne od pracy/nauki). Ponadto, wraz ze wzrostem zagrożenia problemowym zaangażowaniem w pracę maleje przeciętna liczba godzin przeznaczanych na sen. Wyniki badania wskazują na istnienie związku zagrożenia problemowym zaangażowaniem w pracę ze skłonnością do poświęcania czasu wolnego (szczególnie w dni powszednie/robocze) na uprawianie sportu. Badani z tej grupy rzadziej natomiast oglądają telewizję czy chodzą na spacery. Jak wskazują autorzy raportu, można zatem zastanawiać się, czy nie mamy tu do czynienia z kolejnym obszarem poza pracą, w którym uwidacznia się skłonność do zachowań kompulsywnych.

    Zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę a skłonność do innych uzależnień behawioralnych

    Przeprowadzone analizy statystyczne dowodzą, że skłonność do problemowego zaangażowania w pracę wykazuje istotny związek z podatnością na inne uzależnienia behawioralne. Tak jak w poprzednich badaniach, problem z kompulsywnym kupowaniem najczęściej występuje właśnie wśród osób problemowo zaangażowanych w pracę (9,2% tej grupy). Omawiana grupa jest także bardziej zagrożona problemowym używaniem internetu. Badani, którzy uzyskali wynik wskazujący na choćby niewielkie prawdopodobieństwo wystąpienia problemowego zaangażowania w pracę, charakteryzują się znacznie wyższym prawdopodobieństwem udziału w grach hazardowych niż zaklasyfikowani jako niezaangażowani problemowo w pracę. Warto jednak zauważyć, iż w roku 2024, w porównaniu z rokiem 2019, odsetek grających w gry hazardowe zmniejszył się we wszystkich grupach wyróżnionych ze względu na zagrożenie problemowym zaangażowaniem w pracę.

    Ryc. 5. Inne uzależnienia behawioralne

    Zakupy

    Problem kompulsywnego kupowania dotyczyć może obecnie 2,9% Polaków od 15. roku życia. Skala zjawiska jest obecnie mniejsza od rejestrowanej w poprzednich edycjach badania. W stosunku do roku 2019 odsetek osób, których dotyczy problemowe kupowanie, zmniejszył się o 0,8 punktu procentowego. Diagnozowane zjawisko miało najszerszy zasięg w 2015 roku.

    Kto jest najbardziej narażony na kompulsywne kupowanie?

    Ogólnie rzecz biorąc, ludzie młodzi, poniżej 35. roku życia, częściej niż starsi wykazują symptomy kompulsywnego kupowania. Kategorią wiekową, w której szczególnie często badacze obserwują to zjawisko, są osoby od 18. do 24. roku życia, a więc młodzi dorośli (dotyczy ono 8,2% z nich). Można zatem sformułować tezę, że młody wiek stanowi czynnik ryzyka wystąpienia problemów związanych z kupowaniem. Najnowsze badanie potwierdza też powszechne przekonanie, zgodnie z którym kobiety bardziej niż mężczyźni narażone są na wystąpienie problemów związanych z kupowaniem. Zjawisko to dotyczy obecnie 4,0% kobiet i 1,7% mężczyzn.

    W 2019 roku zjawisko kompulsywnego kupowania najczęściej diagnozowano wśród najmłodszych respondentów, mających poniżej 18 lat. Obecnie problemy związane z kupowaniem są wśród niepełnoletniej młodzieży zdecydowanie mniej rozpowszechnione i dotyczą 5,7% z nich (wobec 14,1% pięć lat temu). W ciągu ostatnich pięciu lat nastąpiło przesunięcie największego ryzyka wystąpienia problemów związanych z kupowaniem z kategorii wiekowej „poniżej 18 lat” lat do kategorii „18–24 lata” – może to sugerować, że zjawisko problemowego kupowania w sposób szczególny dotyczy jednej konkretnej kohorty wiekowej. Uwzględniając w analizach jednocześnie wiek i płeć, można powiedzieć, że zjawisko kompulsywnego kupowania w największej mierze dotyczy kobiet poniżej 24. roku życia.

    Zwyczaje konsumenckie osób z problemem zakupowym

    Osoby przejawiające symptomy kompulsywnego kupowania częściej niż niemający tego rodzaju problemów dokonują przede wszystkim zakupu biżuterii i dodatków, a ponadto istotnie częściej nabywają książki, akcesoria do komputera, programy komputerowe. Kobiety częściej niż mężczyźni kupują przede wszystkim artykuły gospodarstwa domowego oraz służące do wystroju domu oraz odzież i obuwie dla siebie lub innej dorosłej osoby. Mężczyźni mający problem z kompulsywnym kupowaniem istotnie częściej nabywają programy komputerowe lub akcesoria do komputera.

    Osoby wykazujące symptomy uzależnienia od zakupów różnią się od niemających problemów z kompulsywnym kupowaniem preferencjami dotyczącymi miejsca dokonywania zakupów. Ci pierwsi istotnie częściej robią zakupy w sklepach poza galeriami handlowymi, w second-handach, za pośrednictwem serwisów, platform ogłoszeniowych, takich jak OLX, Vinted oraz w sklepach internetowych.

    Tegoroczne badanie – podobnie jak jego poprzednie edycje – potwierdza tezę, że osoby mające problem z kompulsywnym kupowaniem częściej niż nieprzejawiający tego rodzaju symptomów spędzają czas spacerując dla przyjemności po galeriach handlowych lub sklepach (ogółem 70,5% wobec 40,4%), oglądają towary oferowane na aukcjach internetowych (69,5% wobec 32,8%), za pośrednictwem serwisów, platform ogłoszeniowych, takich jak OLX, Vinted (71,9% wobec 35,5%) oraz w sklepach internetowych (81,2% wobec 45,3%). Zjawisko to, nazywane przez autorów raportu window shopping, nasiliło się od 2019 roku, szczególnie wśród kobiet.

    Problemowe kupowanie a inne zaburzenia

    Tegoroczne badanie potwierdza istnienie zjawiska współwystępowania zaburzeń behawioralnych – osoby przejawiające symptomy problemowego kupowania częściej niż pozostali wykazują jednocześnie objawy innego problemu.

    Społeczna percepcja problemu uzależnień

    W ciągu ostatnich lat w społecznym sposobie myślenia o uzależnieniach i zaburzeniach nie zaszły znaczące zmiany. Generalnie uzależnienia od substancji uważane są za groźniejsze niż różnego typu zaburzenia behawioralne. Niezmiennie jako najgroźniejsze uzależnienie postrzegana jest narkomania. Następnie wskazywany jest alkoholizm i nikotynizm. Spośród zaburzeń behawioralnych największy potencjał uzależniający ma – w ocenie społecznej – hazard. Spośród badanych zachowań jako najmniej niebezpieczne postrzegane jest uzależnienie od zakupów.

    Autorzy raportu wskazują na pewną ewolucję myślenia o różnego rodzaju uzależnieniach i zaburzeniach behawioralnych. Obserwują większe zrozumienie dla problemów osób nimi dotkniętych. Dotyczy to szczególnie mniej oczywistych typów zaburzeń, takich jak problemowe korzystanie z internetu, problemowe zaangażowanie w pracę czy problem z hazardem.

    Polacy są dość zgodni co do tego, że dostęp do bezpłatnego leczenia powinny mieć osoby uzależnione od narkotyków i alkoholu. Dość duże jest także społeczne przyzwolenie dla bezpłatnego leczenia nałogowych palaczy. Spora akceptacja dotyczy również dostępu do bezpłatnego leczenia dla osób mających problem z hazardem lub korzystaniem z internetu. W ciągu ostatnich pięciu lat znacząco wzrosło przyzwolenie dla finansowania ze środków NFZ terapii osób zmagających się ze wszystkim wymienionymi uzależnieniami lub zaburzeniami. Czynnikiem różnicującym stosunek badanych do leczenia osób uzależnionych w ramach NFZ jest przede wszystkim płeć: w porównaniu z mężczyznami kobiety są bardziej skłonne akceptować taką możliwość (i dotyczy to wszystkich uwzględnionych w badaniu uzależnień i zaburzeń).

  • Raport „Nastolatki 3.0” – podsumowanie badania na temat aktywności nastolatków w Sieci

    Raport „Nastolatki 3.0” jest wynikiem piątej fali badań nad cyberaktywnością nastolatków i cyberprzestrzeni, w której się poruszają. Sporządzony został na podstawie badań przeprowadzonych w 160 szkołach, znajdujących się w 16 województwach Polski. Kompletne odpowiedzi uzyskano od 4984 uczniów (7 i 8 klasa szkoły podstawowej oraz 1 i 2 klasa szkoły ponadpodstawowej) oraz 1255 rodziców i opiekunów prawnych. Jak podkreślają autorzy raportu, w badaniu szczególnie zwrócono uwagę na media społecznościowe i towarzyszące im problemy społeczne, m.in.: samotność, samoocenę, seksualizację, uzależnienie, internetowe wyzwania.

    W jaki sposób nastolatki korzystają z internetu?

    Nastolatki podobnie wybierają urządzenia do łączenia się z internetem – niezależnie od wieku i wielkości miejsca zamieszkania preferują urządzenia mobilne. 88,8% badanych nastolatków przyznało, że najczęściej z internetu korzysta za pomocą smartfona, którego dostają, mając około 8,5 lat. Jednocześnie chłopcy 3 razy częściej niż dziewczęta korzystają z komputera stacjonarnego oraz konsoli do gier. Prawie 90% nastolatków najczęściej korzysta z internetu w domu, a blisko co drugi w drodze i w podróży. Częściej niż co czwarty nastolatek jest online również w szkole. Występują nieznaczne różnice w podziale na płeć – dziewczęta częściej niż chłopcy (52,2% vs 43,5%) korzystają z sieci w podróży; oraz wiek – im starsi uczniowie, tym częściej korzystają z internetu w szkole.

    Z badania wynika, że bez względu na miejsce zamieszkania, nastolatki korzystają z internetu lub smartfona przede wszystkim w celach rozrywkowych (75,2% wskazuje na słuchanie muzyki, 58,7% na oglądanie filmów i seriali, 46,3% na granie w gry online, 41,7% na media społecznościowe) oraz komunikacyjnych (64,4% wskazuje na komunikatory i czaty). Chłopcy częściej niż dziewczęta grają w gry online, a dziewczęta częściej słuchają muzyki, kontaktują się ze znajomym i korzystają z serwisów społecznościowych. Jednocześnie wraz z wiekiem badanych rośnie odsetek nastolatków słuchających muzyki i korzystających z serwisów społecznościowych, a tych grających w gry maleje.

    Ile czasu nastolatki spędzają w internecie?

    W piątej fali badań kolejny raz odnotowano wzrost czasu korzystania z internetu przez nastolatków. W dni powszednie to średnio 5 godzin 36 minut (vs. 2014 rok – 3 godziny 40 minut), a w weekend 6 godzin 16 minut. Czas użytkowania internetu wzrasta wraz z wiekiem użytkowników oraz wielkością miejsca zamieszkania. Jednocześnie wraz ze wzrostem czasu korzystania z internetu wzrasta odsetek nastolatków, którzy charakteryzują się wysokim lub powyżej przeciętnej poziomem poczucia samotności.

    W dni powszednie prawie trzech na czterech nastolatków w godzinach 16:00–22:00 spędza czas przed monitorem swojego komputera bądź ekranem smartfona, a niemal co dziesiąty badany przebywa w sieci w godzinach nocnych (22:00–01:00). W dni wolne nastolatki zaglądają do telefonu regularnie przez cały dzień, tj, w godzinach 13:00–22:00.

    Rozproszona uwaga nastolatków

    Ponad połowa nastolatków często lub bardzo często w trakcie korzystania z internetu lub smartfona równocześnie wykonuje inne zadania albo czynności. Połowa podczas spożywania posiłków, 40% podczas oglądania telewizji czy filmów, a co trzeci nastolatek korzysta z internetu lub smartfona bezpośrednio podczas zasypiania. Wśród badanych tendencja do korzystania ze smartfona podczas wykonywania innych czynności jest silniejsza u dziewcząt – aż 69,4% (vs. 54% chłopców) tak się zachowuje. Jak wynika z odpowiedzi udzielanych przez rodziców nastolatków, wielu z nich nie zauważa jak powszechny jest to problem. Chociaż średnio 61,6% nastolatków potwierdza, że w trakcie korzystania z internetu lub smartfona równocześnie wykonuje inne czynności, ich rodzice widzą to inaczej – 42,8% opiekunów przyznaje, że obserwuje takie zachowanie. Znacząca różnica zdań dotyczy również korzystania z internetu w godzinach nocnych (50,4% nastolatków vs 28,9% rodziców przyznaje, że ma miejsce taka aktywność) oraz podczas spożywania posiłków (49,5% vs 24,5%).

    Obserwowanie i doświadczanie cyberprzemocy przez nastolatków

    Jak wynika z badania, nastolatki, bez względu na wiek, płeć czy miejsce zamieszkania, obserwują różne formy cyberprzemocy. Prawie co drugi nastolatek zaobserwował wyzywanie kogoś innego, a co trzeci sam go doświadczył. Co trzeci badany spotkał się z ośmieszaniem i poniżeniem znajomych, a co czwarty nastolatek przyznaje, że ten rodzaj cyberprzemocy był skierowany bezpośrednio w niego. Badani wskazywali wygląd fizyczny (51,2%), ubiór (45,5%) i kolor skóry (40,3%) jako najczęściej obserwowane powody przemocy online. Dziewczęta zdecydowanie częściej niż chłopcy spotykają się z przemocą online związaną z wyglądem i ubiorem, ale to chłopcy nieco częściej doświadczają różnych form przemocy w internecie – wyzywania, ośmieszania i poniżania. Nieznaczne różnice mają miejsce pod względem miejsca zamieszkania uczniów – im większe miasto, tym częściej spotykają się oni z cyberprzemocą.

    Rodzice mają małą świadomość doświadczania przemocy online przez ich dzieci i zapytani, nie znają najczęstszych powodów takich ataków. Takie odpowiedzi nie dziwią – blisko 40% badanych nastolatków przyznaje, że w obliczu spotkania się z cyberprzemocą nikomu o tym nie powiedziało, a tylko 21,2% nastolatków szukało pomocy u rodziców i opiekunów prawnych. Podobny odsetek badanych zwrócił się do przyjaciół i znajomych, a tylko co dwudziesty nastolatek decyduje się zgłosić problem z przemocą online nauczycielowi czy psychologowi/pedagogowi. Dziewczęta częściej niż chłopcy szukają pomocy w przypadku bycia ofiarami przemocy, ale nie występują różnice ze względu na wiek.

    Zachowania ryzykowne w internecie

    Spotkania z osobami dorosłymi poznanymi w internecie

    Prawie dwóch na dziesięciu nastolatków spotyka się z osobami dorosłymi poznanymi w internecie – chłopcy decydują się na to nieznacznie częściej niż dziewczęta. 25,3% nastolatków nie informuje o tym spotkaniu nikogo, blisko 40% informuje rodziców lub opiekunów, a prawie 20% daje znać znajomym. Autorzy badania zwracają uwagę, że w porównaniu do poprzedniej edycji badania, utrzymuje się tendencja nieinformowania nikogo o planowanym spotkaniu. Dodatkowo, choć podobny odsetek nastolatków informuje o planowanym spotkaniu rodziców, to mniej, względem poprzedniego badania, daje znać znajomym.

    Seksting

    Średnio połowa nastolatków deklaruje, że nie otrzymała za pośrednictwem internetu czyjegoś nagiego lub półnagiego zdjęcia. Dokładnie 30,4% uczniów szkoły podstawowej i 51,8% uczniów liceum potwierdza, że otrzymało treści z czyimś nagim wizerunkiem. W przypadku najstarszych nastolatków odsetek ten nieznacznie spada.

    Tylko 5,6% wszystkich rodziców przyznało, że wiedzą, iż ich dzieci otrzymały tego rodzaju treści i tylko 1% rodziców zadeklarowało, że wiedzą o wysłaniu nagich lub półnagich zdjęć przez swoje dziecko.

    Patostreamy

    Co czwarty nastolatek ogląda tzw. patostreamy, czyli wulgarne, obsceniczne i nacechowane przemocą widowiska lub transmisje internetowe nadawane na żywo w serwisach streamingowych, np. YouTube. Duży odsetek nastolatków, bo aż 16,1%, nie jest w stanie określić, czy oglądane przez nich treści zaliczają się do tej kategorii. Chłopcy oglądają tzw. patostreamy niemal dwukrotnie częściej niż dziewczęta, a zainteresowanie nimi wzrasta w każdej grupie wraz z wiekiem oraz ma nieznaczny związek z miejscem zamieszkania – im większa aglomeracja, tym częściej oglądanie patostreamingów cieszy się zainteresowaniem nastolatków. Jak w przypadku innych aktywności, badanie ukazało niewiedzę rodziców – nastolatki oglądają patologiczne treści dwukrotnie częściej, niż przypuszczają ich rodzice.

    Jak wynika z raportu, wraz z wiekiem rośnie ekspozycja nastolatków na treści o charakterze antyspołecznym1 w mediach społecznościowych. Najwyższą wartość (52,2%) przyjmuje ona w dużych miastach. Jednocześnie wielu nastolatków i nastolatek twierdzi, że w mediach społecznościowych napotyka dużo treści prospołecznych – tego zdania jest aż 56,1% badanych.

    Cyberbezpieczeństwo

    Ponad 10% młodzieży doświadczyło włamania na konto e-mail lub na portalu społecznościowym czy też kradzieży dóbr wirtualnych, tj. punktów, przedmiotów w grach online. Im starsi uczniowie, tym częściej padają ofiarami cyberprzestępczości. Jednocześnie co trzeci nastolatek uważa, że w sieci można zachować pełną anonimowość, a 90% badanych uważa, że bez problemu można znaleźć w niej piracką wersję filmu lub muzyki. Około 70% młodzieży uczęszczającej do szkół średnich akcentuje znaczenie zagwarantowania dostępu do internetu wolnego od cenzury (ingerencji w treść) dla każdego. Jednocześnie podobny odsetek uczniów tych szkół wskazuje, że osoby, które obrażają innych w internecie, pozostają bezkarne.

    Jak wnioskują autorzy badania, nastolatki nie podchodzą do ekosystemu internetu w sposób bezkrytyczny i dostrzegają w nim wiele zagrożeń. Najbardziej obawiają się kradzieży i udostępnienia ich danych, utraty środków finansowych, włamań do smartfonów i komputerów, a także różnych zagrożeń związanych z cyberatakami. Jednocześnie co trzeci nastolatek ma świadomość, że to on sam ponosi odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo w internecie.

    Kontrola rodzicielska

    Według nastolatków ponad połowa ich rodziców nie ustala zasad dotyczących korzystania z internetu przez dzieci, a wskaźnik ten rośnie wraz z wiekiem dziecka. Co czwarty nastolatek dostaje od rodziców wytyczne względem maksymalnego czasu, jaki może spędzić w internecie, a prawie 20% nastolatków deklaruje, że rodzice rozmawiają z nimi profilaktycznie, aby zapobiec zagrożeniom w internecie. Jednocześnie prawie co siódmy nastolatek przyznaje, że „mogą robić, co chcą”, bo rodzice nie egzekwują wprowadzonych zasad.

    Deklaracje rodziców w tym temacie nie pokrywają się z informacjami, udzielonymi przez dzieci – prawie 60% opiekunów twierdzi, że ustala zasady korzystania z internetu.

    Przeważająca większość nastolatków konsekwentnie przestrzega ustalonych z rodzicami reguł dotyczących korzystania z internetu, jednak 13% deklaruje, że robi to rzadko, a prawie co jedenasty nigdy nie przestrzega takich zasad. W większości (74%) domów nie stosuje się filtrów rodzicielskich lub innej technologii ograniczającej dostęp do niebezpiecznych treści. Jeśli już ma to miejsce, to częściej w dużych miastach.

    Zdecydowana większość rodziców, tj. 74,6%, wskazuje na skuteczność swoich działań kontrolujących treści internetowe, do których dostęp mają ich dzieci. Natomiast znacznie mniejszy odsetek nastolatków, tj. 38,9%, podziela to przekonanie. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, że skuteczność ich starań mających na celu monitorowanie treści i aktywności online młodzieży, jest często inaczej postrzegana przez nich samych i przez ich dzieci.

    Problematyczne Użytkowanie Internetu (PUI)

    Spory wzrost poziomu wskaźnika PUI wśród nastolatków można było obserwować między rokiem 2020 a 2022 (o 5,1 punktów procentowych). W najnowszej edycji badania 8,3% nastolatków spełniło kryteria zaliczające ich do tej kategorii. Chłopcy nieco częściej (o 3 punkty procentowe) od dziewcząt spełniają kryteria wykazujące wysoki lub bardzo wysoki poziom Problematycznego Użytkowania Internetu. Najmłodsi uczniowie nieco częściej (o 6,2 pp.) od najstarszych spełniają kryteria wskazujące na wysokie lub bardzo wysokie PUI. Jednocześnie wysoki lub bardzo wysoki poziom PUI jest najbardziej widoczny wśród nastolatków o wysokiej świadomości własnego wyglądu w mediach społecznościowych.

    Wiarygodność internetu – weryfikacja treści

    Połowa nastolatków podejmuje się weryfikacji autentyczności informacji zamieszczonych w internecie i nieznacznie mniej deklaruje, że sprawdza także wiarygodność osób i profili w portalach społecznościowych. Przy ocenie wiarygodności informacji znalezionych w internecie nastolatki kierują się przede wszystkim zaufaniem do danej strony internetowej lub portalu społecznościowego (51,7%) oraz przekonaniem o uczciwości autorów treści, które odnajdują w sieci (51,4%). Dla co trzeciego nastolatka kryterium wiarygodności informacji jest przekazywanie jej przez wiele osób oraz liczne źródła medialne jednocześnie.

    Internet w szkole

    Z odpowiedzi nastolatków wynika, że w co trzeciej polskiej szkole (najczęściej podstawowej) korzystanie z urządzeń mobilnych (smartfon, tablet, laptop), mających dostęp do internetu, nie jest możliwe. Jednocześnie prawie co trzeci uczeń ma możliwość korzystania z takich urządzeń na terenie szkoły podczas przerw lekcyjnych. Względem badania z 2018 roku zwiększyła się liczba szkół, które wprowadziły takie regulacje.

    W obrębie aktywności szkolnych nastolatki używają internetu najczęściej do odrabiania lekcji (69,1%) oraz przygotowania do sprawdzianów i klasówek (41,9%). Co siódmy nastolatek zagląda do sieci w celu poszerzenia swojej wiedzy potrzebnej do szkoły. Najczęściej wykorzystywanymi źródłami internetowymi są wyszukiwarka Google, serwis YouTube oraz Wikipedia. Dużą popularnością wśród młodzieży cieszą się także serwisy z gotowymi opracowaniami szkolnymi.

    Według uczniów nauczyciele używają internetu podczas lekcji głównie do odtwarzania prezentacji i filmów, najczęściej podczas przedmiotów humanistycznych. Internetowa komunikacja między uczniami i nauczycielami to praktyka, która zyskuje na popularności – 36,7% nastolatków twierdzi, że komunikuje się z nauczycielami za pomocą internetu. Częstotliwość tego typu interakcji wzrasta wraz z wiekiem uczniów i nie jest uzależniona od miejsca zamieszkania. Ich odsetek wzrósł o 18,2% względem 2018 roku.

    Sharenting – udostępnianie wizerunku nastolatków przez rodziców i opiekunów

    Prawie co drugi nastolatek deklaruje, że rodzice lub opiekunowie zamieszczają w mediach społecznościowych zdjęcia z ich wizerunkiem, co budzi w nich różnorodne emocje. Jedna trzecia nastolatków deklaruje, że odczuwa w związku z tym obojętność, ale blisko co czwarty z nich czuje zawstydzenie i skrępowanie. 20% badanych wskazuje, że umieszczane przez rodziców zdjęcia wywołują w nich radość, a niewiele mniej (18,8%) niezadowolenie. Dziewczęta częściej wykazują negatywne reakcje (jak zawstydzenie/skrępowanie, niezadowolenie, złość) po opublikowaniu ich zdjęć w mediach społecznościowych rodziców, choć jednocześnie wśród dziewczynek częściej obserwowana jest radość. Niewielki odsetek nastolatków wskazuje, że towarzyszą im inne negatywne emocje, takie jak złość (8,8%), smutek (3,3%), wrogość (2,9%), a nawet strach (2,3%), przerażenie (2,8%) czy poczucie winy (1,3%). Z kolei główne emocje towarzyszące rodzicom podczas publikacji zdjęć to radość (51,4%) i duma (59%).

    Jak nastolatki spędzają w internecie czas wolny?

    Młodzi ludzie najczęściej wybierają spędzanie swojego wolnego czasu w sposób konsumpcyjny i relaksacyjny, słuchając muzyki, oglądając filmy, odpoczywając, zajmując się swoimi zainteresowaniami (hobby). Słuchanie muzyki i odpoczynek są ulubionymi zajęciami co trzeciego ucznia liceum. Opinie rodziców i nastolatków na temat ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu są w wielu kwestiach dość zgodne, obie grupy często wskazują na aktywności, takie jak: słuchanie muzyki, hobby, sport, odpoczynek i oglądanie filmów jako swoje ulubione zajęcia. Rodzice częściej niż ich dzieci wskazują jednak na spotkania z rówieśnikami jako preferowaną formę spędzania czasu wolnego przez nastolatków.

    Internet a poczucie szczęścia i zdrowie

    Ponad 40% nastolatków twierdzi, że brak dostępu do internetu wpłynąłby negatywnie na jakość ich życia, czyniąc je mniej satysfakcjonującym – szczególnie dotyczy to dziewcząt. Na negatywne odczucia w związku z brakiem dostępu do internetu w mniejszym stopniu wskazuje młodzież mieszkająca na wsiach i w małych miastach. Z odpowiedzi rodziców i opiekunów wynika, że często nie zdają sobie oni sprawy, jak mocno poczucie szczęścia ich dzieci jest związane z dostępem do internetu.

    Badanie określa również możliwość funkcjonowania nastolatków bez mediów społecznościowych. Z ich odpowiedzi wynika, że co piąty nastolatek nie jest w stanie dobrze funkcjonować bez mediów społecznościowych dłużej niż kilka godzin, a 11,5% nie byłoby w stanie wytrzymać nawet godziny bez używania platform społecznościowych. Problem ten nasila się wraz z wiekiem nastolatka oraz jest nieznacznie silniejszy u dziewcząt. Rodzice są bardziej krytyczni wobec swoich dzieci w ocenie zdolności nastolatków do wytrzymania bez platform społecznościowych. Odsetek młodzieży uważającej, że mogłaby nie korzystać z portali społecznościowych tydzień lub dłużej, jest wyraźnie wyższy, niż wynikałoby to z odpowiedzi rodziców (39,5% vs. 27,4%).

    Autorzy badania zapytali nastolatków także, czy ich zdaniem korzystanie z sieci szkodzi zdrowiu. Niemal jedna czwarta badanych jest niepewna, czy ta aktywność może negatywnie wpływać na zdrowie, a 36% badanych uważa, że korzystanie z internetu nie wpływa negatywnie na ich zdrowie. Dziewczęta częściej (o 14 punktów procentowych) niż chłopcy wyrażały przekonanie o szkodliwości.

    Rodzice częściej niż ich pociechy twierdzą, że internet może wpływać negatywnie na zdrowie. Połowa rodziców (53%) wiąże internet ze stanem zdrowia – czterech na dziesięciu nastolatków i nastolatek zauważa takie samo powiązanie.

    Media społecznościowe

    W badaniu zapytano nastolatków, ile posiadają kont w mediach społecznościowych. Co czwarty nastolatek posiada od 5 do 8 kont w mediach społecznościowych, natomiast jedna trzecia ma więcej niż 8 takich kont. Wartości te nie są uzależnione od płci, wieku ani miejsca zamieszkania.

    Średni czas spędzony przez nastolatka na korzystaniu z mediów społecznościowych wynosi 4 godziny 12 minut, ale dziewczęta zawyżają tę statystykę – spędzają w portalach społecznościowych średnio o 57 minut dłużej niż chłopcy. Także młodzież zamieszkująca duże miasta ma silniejszą tendencję do spędzania czasu w ten sposób.

    Prawie co trzeci nastolatek sprawdza media społecznościowe zaraz po przebudzeniu, prawie połowa (45,5%) nastolatków poświęca na portale społecznościowe od 1 do 4 godzin każdego dnia – w tym 23,4% z nich od 2 do 4 godzin. 14% badanych deklaruje, że na tej aktywności spędza od 4 do 6 godzin, 7,1% określa ten przedział jako 6 do 8 godzin, a pozostałe 10,7% badanych określiło czas poświęcany na media społecznościowe jako więcej niż 8 godzin dziennie. Tę ostatnią grupę cechuje jednocześnie najwyższy wskaźnik poczucia samotności.

    Rodzice znacznie nie doszacowują czasu spędzonego przez młodzież w mediach społecznościowych – wskazują prawie 3 godziny krótszy czas aktywności ich dzieci na tego typu platformach, niż deklarują to same nastolatki.

    Najpopularniejsze wśród nastolatków portale społecznościowe

    Liderami mediów społecznościowych wśród młodzieży są Messenger, TikTok oraz YouTube. Połowa nastolatków często korzysta również z Instagrama. Dziewczęta wyraźnie częściej korzystają z platform społecznościowych, takich jak Messenger, TikTok, Instagram, Snapchat i Pinterest. W porównaniu do dziewcząt chłopcy natomiast wyraźnie preferują YouTube i Twitch. Media społecznościowe są używane głównie w celach rozrywki i komunikacji. Bardziej popularne jest słuchanie muzyki niż aktywna komunikacja. Ponad 40% młodych ludzi korzysta z platform społecznościowych dla zabijania czasu i z odpowiedzi rodziców wynika, że nie są oni świadomi skali tego zjawiska.

    Zaniedbywanie obowiązków domowych i szkolnych z powodu korzystania z social mediów

    Co czwarta dziewczynka i co piąty chłopiec zaniedbuje obowiązki domowe z powodu korzystania z mediów społecznościowych i problem ten nasila się wraz z wiekiem oraz ma nieznaczny związek z miejscem zamieszkania – nastolatki z dużych miast częściej niż pozostali zaniedbują swoje obowiązki domowe z powodu aktywności w mediach społecznościowych.

    Jeśli chodzi o obowiązki szkolne, to prawie trzech na dziesięciu nastolatków często zaniedbuje swoje szkolne obowiązki z powodu korzystania z mediów społecznościowych. Analogicznie do czasu korzystania z portali społecznościowych, zjawisko to jest częstsze u starszych uczniów z dużych miast.

    Uzależnienie od mediów społecznościowych

    Autorzy badania określili skalę uzależnienia nastolatków od mediów społecznościowych, ale nie jest jasne, na jakiej podstawie. W raporcie wskazano, że wysoki poziom uzależnienia ma miejsce w przypadku 12,6%, średni plasuje się na poziomie 27,7%, a niski wynosi 59,7% – nie jest jednak wskazane pytanie lub dane, na podstawie których zostało to określone.

    Treści publikowane przez nastolatków w mediach społecznościowych

    Młodzież często publikuje swoje zdjęcia oraz filmy w mediach społecznościowych – prezentując przede wszystkim siebie, swoje życie i swoją twórczość. Dziewczęta częściej niż chłopcy publikują treści związane z własnym wizerunkiem oraz inne zdjęcia zrobione przez siebie, podczas gdy chłopcy częściej udostępniają memy, GIF-y i filmiki znalezione w sieci. Uczniowie liceum częściej niż nastolatkowie z innych typów szkół publikują zdjęcia z wizerunkiem swoim lub znajomych, a także inne zrobione przez siebie fotografie. Młodzież z technikum częściej niż pozostali udostępnia na portalach społecznościowych znalezione przez siebie treści (np. memy, GIF-y). Wraz z wiekiem rośnie zainteresowanie publikacją zdjęć i filmów z własnym wizerunkiem. Nastolatkowie z dużych i średnich miast chętniej niż pozostali dzielą się w mediach społecznościowych własnymi historiami, opiniami, komentarzami.

    Rodzice często nie są świadomi tego, jakie treści publikują ich dzieci online. Jedynymi obszarami, w którym jest zgodność wskazań między rodzicami a nastolatkami, jest udostępnianie informacji o miejscach odwiedzanych przez młodzież oraz publikowanie stworzonych przez nastolatków grafik, obrazów, rysunków.

    Autoprezentacja

    Dla znacznej grupy nastolatków (46,2%) ważne jest postrzeganie swojego wyglądu i skupienie się na atrakcyjności fizycznej w odniesieniu do mediów społecznościowych, ale ponad połowa badanych jako główny motywator dla publikacji zdjęć wskazuje lokalizację, w której zostały zrobione (np. malownicza okolica, wakacje itp.).

    Motywacje dla publikacji swoich zdjęć są różnorodne. Dla dziewcząt większe znaczenie ma atrakcyjność miejsca i osób na zdjęciach oraz ich własny wygląd, podczas gdy dla chłopców kluczowe jest poczucie humoru obecne na zdjęciach. Najsłabszą motywacją dla publikacji zdjęcia jest jego potencjalna popularność i dotyczy to obu płci.

    Media społecznościowe a poczucie samotności

    Co dziesiąty nastolatek deklaruje wysoki poziom osamotnienia na platformach społecznościowych. Ponad połowę nastolatków (53,9%) cechuje wysoki i powyżej przeciętnej poziom poczucia osamotnienia w mediach społecznościowych, niezależnie od płci, wieku i typu szkoły. Najbardziej osamotniona czuje się młodzież z dużych miast (58,5%), a najmniej z małych miast – 49,9% deklaruje takie poczucie.

    Media społecznościowe a samoocena

    Tylko 2,3% nastolatków biorących udział w badaniu określiło swój poziom samooceny jako wysoki. 52,2% określiło jej poziom jako przeciętny, a pozostałe 44,5% zadeklarowało niski poziom samooceny – dziewczęta nieco częściej (o 8 p.p.) niż chłopcy. Bez względu na wielkość miejsca zamieszkania podobny odsetek nastolatków charakteryzuje się niskim poziomem samooceny. Warto nadmienić, że młodzież o niskiej samoocenie cechuje jednocześnie wysoki lub bardzo wysoki poziom Problematycznego Używania Internetu i ma w większości wysoki lub powyżej przeciętnej (60,2%) poziom poczucia samotności.

    Internetowe challenge (wyzwania)

    Nastolatki biorące udział w wyzwaniach internetowych (tzw. challenge’ach) stanowią mniejszość (30%) wśród całej badanej grupy. Jednocześnie co dwudziesty nastolatek określa, że w ciągu 12 miesięcy wziął udział w co najmniej ośmiu internetowych challenge’ach. Podejmowane przez młodzież wyzwania są różnorodne – od zabawnych czy nierozważnych po nawet takie, które mogą powodować różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Trzech na dziesięciu nastolatków w ostatnim roku wzięło udział w wyzwaniu, w którym mogło dojść do narażenia życia lub zdrowia fizycznego/psychicznego – ich samych lub innych osób. Choć chłopcy biorą udział w większej ilości wyzwań, inne dane demograficzne nie mają znaczenia – wiek i miejsce zamieszkania nie zmieniają istotnie podejścia do udziału w tego typu wyzwaniach internetowych.

  • Cukier jak kokaina? Przegląd badań i próba ustalenia, czy cukier uzależnia

    Badania naukowe, które w sposób bezpośredni lub pośredni miały na celu ustalenie, na jakiej zasadzie dochodzi do uzależnienia, i czy w ogóle jest uzasadnione mówienie o czymś takim, jak uzależnienie od cukru, w pewnym momencie zawsze wskazują na szerszy i bardziej złożony charakter tego zjawiska. Problemem jest chociażby brak danych na temat konsumpcji czystego cukru, ponieważ rzadko jest on spożywany jako wyizolowana substancja. W związku z tym badania nad uzależnieniem od cukru siłą rzeczy osadzone są w szerszym kontekście naukowych obserwacji dotyczących uzależnienia od żywności oraz zaburzeń odżywiania.

    Pojęcie „uzależnienia od cukru”, podobnie jak i inne zagadnienia z dietetyki, znalazło się w ostatnim czasie w wielu krzykliwych nagłówkach portali internetowych czy gazet. Historia pokazuje, że produkty kiedyś uznawane za bezpieczne dla zdrowia i sprzedawane w aptekach, z czasem okazują się przyczyną śmiertelnych chorób, a te, które zawsze stanowiły problem społeczny, wciąż bez przeszkód można kupić w dowolnej ilości w prawie każdym sklepie spożywczym. W przeciwieństwie do tytoniu i alkoholu, uzależniający potencjał cukru stanowi co najwyżej domniemanie. Moim celem jest próba stwierdzenia, czy środowisko naukowe skłania się ku coraz popularniejszej społecznie teorii, że cukier jest substancją uzależniającą dla ludzi.

    Tło historyczne

    Można śmiało założyć, że nadmierne spożycie cukru nie stanowiłoby dziś problemu, gdyby nie bardzo niska cena tego produktu. Początków procesu jego rozpowszechnienia należy upatrywać w XVI wieku na plantacjach trzciny cukrowej. To właśnie produkcja cukru trzcinowego rękami afrykańskich niewolników sprawiła, że zaczął on być produkowany na masową skalę i wraz z upływem dekad stawał się coraz tańszy. Początkowo jednak przeznaczony był dla elit – czarne od spożywania cukru zęby miała podobno brytyjska królowa Elżbieta I, a uwielbiający specjalnie przygotowywane dla niego słodycze Ludwik XIV wykreował modę na spożywanie cukru wśród europejskiej arystokracji – jedzenie słodkich deserów stało się znakiem bogactwa, tak samo jak bardziej zaokrąglona sylwetka1. Gwałtowny rozwój cukrownictwa nastąpił dopiero na przełomie XIX i XX wieku, wraz z opracowaniem przez Franza Acharda metody produkcji cukru z buraków cukrowych. Mający pecha do interesów i niedoceniony za życia Achard, odmówił przyjęcia horrendalnej łapówki od angielskich handlarzy cukrem trzcinowym, którzy chcieli, by opierając się na wieloletnich badaniach, oświadczył publicznie, że produkcja cukru z buraków jest niemożliwa. Surowiec pozyskiwany z buraka okazał się dużo tańszy w produkcji niż ten z uprawianej w koloniach trzciny cukrowej. Szybko sprawiło to, że cukier stał się artykułem codziennego użytku we wszystkich klasach społecznych – cukrownie prężnie działały także w Polsce pod zaborami, a po odzyskaniu niepodległości przemysł jeszcze bardziej się rozwinął. W okresie międzywojennym cukier zaczął być wypierany przez niezwykle tani słodzik – sacharynę. Aby zachęcić Polaków do kupowania cukru z buraków, przemysł cukrowniczy inwestował w reklamę. Znane wszystkim plakaty z napisem „cukier krzepi”, wymyślonym przez Melchiora Wańkowicza, stanowiły tylko jeden z elementów machiny propagandowej, która przywodzi na myśl późniejsze kampanie reklamowe przemysłu tytoniowego.

    Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że przeciętny Polak spożył w 2019 roku 44,5 kilograma cukru. Choć w ostatnich latach używamy mniej sacharozy, spożycie tzw. cukru dodanego rośnie, bo przyjmujemy go coraz więcej w innych formach – między innymi w napojach2.

    Uzależnienie kształtowane od dziecka

    Jeszcze kilka dekad temu dokarmianie niemowląt roztworem glukozy było powszechne i zalecane przez lekarzy. Cukier w tej postaci często był traktowany jako remedium na wiele dziecięcych dolegliwości. Obecnie, w przypadku braku wyraźnych wskazań medycznych, zaczyna być to odradzane. Portale parentingowe przestrzegają przed przyzwyczajaniem dziecka do słodkiego smaku i wyrabiania w nim nawyku picia słodkich napojów3 lub wprost wskazują, że podawanie nawet soków owocowych może powodować uzależnienie dzieci od cukru4. Co więcej, przestrzega się, że cukier dodany spożywany przez kobietę w ciąży może powodować w przyszłości u dziecka większą ochotę na słodki smak5. Już niewielki nadmiar glukozy we krwi w czasie ciąży wpływa niekorzystnie na rozwój dziecka1, a fruktoza obecna w diecie matki może być przekazana wraz z jej mlekiem5.

    Uzależnia biały cukier? To niestety bardziej skomplikowane

    Badania naukowe, które w sposób bezpośredni lub pośredni miały na celu ustalenie, na jakiej zasadzie dochodzi do uzależnienia, i czy w ogóle jest uzasadnione mówienie o czymś takim, jak uzależnienie od cukru, w pewnym momencie zawsze wskazują na szerszy i bardziej złożony charakter tego zjawiska. Problemem jest chociażby brak danych na temat konsumpcji czystego cukru, ponieważ rzadko jest on spożywany jako wyizolowana substancja. W związku z tym badania nad uzależnieniem od cukru siłą rzeczy osadzone są w szerszym kontekście naukowych obserwacji dotyczących uzależnienia od żywności (food addiction) oraz zaburzeń odżywiania (eating disorder).

    Wiele produktów spożywczych w tzw. diecie zachodniej zawiera sztucznie zawyżony poziom cukru, tłuszczu i soli, przy jednocześnie znikomej zawartości błonnika, wody i białka. Te zazwyczaj wysokoprzetworzone dania oraz produkty gotowe do spożycia, określane są jako hyperpalatable foods, co tłumaczyć można jako „super-smaczne” pokarmy. Naukowcy wydają się być zgodni co do tego, że na „super-smakowitość” wpływ ma nie tylko wysoka zawartość cukru, ale także duża ilość tłuszczu. To najczęściej pokarm obfitujący w oba te składniki ma potencjał uzależniający lub najchętniej sięgają po niego osoby z zaburzeniami odżywiania typu binge eating disorder. Popularne poradniki dotyczące zdrowego odżywiania najczęściej jako winowajcę tycia i złego samopoczucia wskazują przede wszystkim cukier6, w tym pod postacią węglowodanów: ponad 700 wyników z hasłem sugar detox w portalu czytelniczym GoodReads.com wskazuje, że temat uzależnienia od cukru jest bardzo popularny. Cukier występuje jednak pod bardzo wieloma postaciami, zarówno w formie cukru dodanego do żywności, jak i naturalnie występujących cukrów, co bardzo komplikuje próbę systematyzacji i wysnucia przydatnych społecznie wniosków, nawet przy założeniu, że faktycznie uzależnienie od cukru wśród ludzi jest możliwe. Co więcej, niektóre badania wskazują, że szczególnie uzależniająca7 i szkodliwa jest dodana do żywności fruktoza, której największą zawartością cechują się takie produkty, jak miód czy syrop z agawy, stosowane powszechnie jako zdrowe alternatywy dla sacharozy. Sacharozy, czyli białego cukru stołowego, który składa się w około 50% z glukozy, a 50% z fruktozy. Ponieważ masowo używane w przemyśle spożywczym syropy – kukurydziany oraz glukozowo-fruktozowy – najczęściej mają zbliżoną zawartość glukozy i fruktozy co sacharoza, konkretnie zastosowana substancja nie ma najczęściej kluczowego znaczenia dla badań – najważniejsze jest sztuczne dodanie jej do żywności, która tym samym staje się bardziej smaczna i gęsta energetycznie.

    Fruktoza spożywana w całych owocach raczej nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i jak najbardziej może być pod tą postacią elementem prawidłowo zbilansowanej diety. Wynika to z jednoczesnej konsumpcji innych substancji odżywczych, takich jak antyoksydanty, flawonole, potas, witamina C i duża ilość błonnika7. Inaczej wygląda to w przypadku słodzonych napojów, nektarów, a nawet soków owocowych, które poza kaloriami pochodzącymi z cukru nie dostarczają istotnych wartości odżywczych i są ignorowane przez ośrodki sytości w mózgu8. W badaniu nad napojami słodzonymi cukrem9 stwierdzono potencjalnie uzależniające właściwości tych napojów wśród młodzieży. Autorzy zwracają uwagę, że wciąż rozwijające się mózgi nastolatków są szczególnie podatne na uzależniające substancje, a dorastaniu towarzyszy większa samodzielność w decydowaniu o kupowanych produktach spożywczych oraz stała ekspozycja na reklamy napojów gazowanych. Co ważne, słodzone cukrem napoje wyróżnia spośród innych zakwalifikowanych jako potencjalnie uzależniające produktów spożywczych fakt, że zawierają jedynie cukier, a żadnego tłuszczu10.

    Postrzeganie cukru jako substancji uzależniającej komplikuje fakt, że znajduje się on w większości dostępnego na sklepowych półkach lub w restauracjach jedzenia – nie tylko w słodyczach czy wysoko przetworzonych produktach, ale także w dodatkach, takich jak ketchup czy w jedzeniu reklamowanym jako zdrowe. Producenci żywności zdają się wykorzystywać niewiedzę konsumentów oraz często sprzeczne zalecenia specjalistów i nietrudno znaleźć opakowanie, na którym „brak cukru” oznacza w rzeczywistości zastąpienie białego cukru, np. zagęszczonym sokiem z owoców, czyli fruktozą.

    Próba zmierzenia uzależnienia – Skala uzależnienia od żywności Yale (Yale Food Addiction Scale)

    Aby odpowiedzieć na potrzebę narzędzia do identyfikacji osób uzależnionych od żywności, psycholog Ashley Gearhardt, wraz z zespołem oraz ekspertami w dziedzinie uzależnień, opracowała w 2009 roku Yale Food Addiction Scale (YFAS). Jest to narzędzie, na które często powołują się inni badacze, choć ze względu na złożoną problematykę zjawiska, sama Gearhardt stwierdziła, że nie jest ono wystarczającym dowodem na istnienie „uzależnienia od żywności”, ale pomaga w identyfikacji osób, u których istnieje największe prawdopodobieństwo wystąpienia tego rodzaju uzależnienia11.

    Skala została zaprojektowana, by umożliwić ocenę zachowań żywieniowych świadczących o uzależnieniu oraz usystematyzować badanie hipotezy, zgodnie z którą wysoko przetworzona żywność może powodować u niektórych osób uzależnienie12.

    Czynniki sprzyjające powstawaniu uzależnienia od żywności

    W publikacji Psychological and Neurobiological Correlates of Food Addiction13 autorzy przytaczają ponad 150 badań i wskazują na sześć czynników prowadzących do powstania uzależnienia od jedzenia:

    1. Diety bogate w supersmaczne pokarmy charakteryzujące się wysoką zawartością cukru, tłuszczu i soli.
    2. Warunkowanie instrumentalne, które poprzez początkowe wzmocnienia pozytywne (nagradzające aspekty substancji, takie jak uczucie „haju” lub podwyższony nastrój), a następnie negatywne (unikanie doświadczeń awersyjnych towarzyszących odstawieniu substancji dzięki dalszemu jej zażywaniu). Neuroadaptacja w ośrodkach nagrody w mózgu sprawia, że motywacja zmienia się w chęć poprawy negatywnych stanów emocjonalnych lub fizjologicznych, związanych z brakiem pokarmu o wysokiej smakowitości.
    3. Nastrój i stres – wskazano, że stres wiąże się ze zmianą nawyków żywieniowych, w tym z epizodami objadania się i zwiększonym łaknieniem na supersmaczne pokarmy, a osoby uzależnione od żywności lub przejawiające symptomy takiego uzależnienia mogą stosować patologiczne zachowania żywieniowe w celu radzenia sobie z negatywnymi stanami emocjonalnymi.
    4. Bodźce warunkowane przez jedzenie – wykazano, że osoby spełniające kryteria uzależnienia od żywności YFAS, przejawiają wyższe zainteresowanie niezdrową żywnością, gdy mają obniżony nastrój. Nie dotyczy to osób, u których nie stwierdzono uzależnienia.
    5. Zwiększone łaknienie (craving) – wykazano, że regiony mózgu obserwowane podczas wzmożonej chęci zjedzenia ulubionych pokarmów pokrywały się z tymi obserwowanymi podczas łaknienia narkotyków. Wskazuje to, że wzorce aktywacji obwodów nagrody związane ze zwiększonym łaknieniem mogą być podobne zarówno w uzależnieniu od żywności, jak i w uzależnieniu od narkotyków.
    6. Impulsywność definiowana jako nieplanowana reakcja na bodźce wewnętrzne lub zewnętrzne, charakteryzująca się brakiem wcześniejszego przemyślenia podejmowanego działania i lekceważeniem jego potencjalnie negatywnych konsekwencji. Skłonność ta może odpowiadać za zachowania związane z poszukiwaniem nagrody (supersmacznych pokarmów) i jest związana z wyższym wskaźnikiem powrotu do uzależnienia.

    Podobieństwa i różnice między cukrem a narkotykami

    Podstawowa różnica pomiędzy substancjami uznanymi za uzależniające a cukrem, to oczywiście, wyjąwszy alkohol, ich zerowa wartość energetyczna. Wspomniana wcześniej wszechobecność cukru w żywności, także w naturalnej postaci, skutecznie utrudnia przeprowadzanie badań i stawianie śmiałych hipotez.

    Zdecydowana większość badań mających rozstrzygnąć, czy cukier jest uzależniający dla ludzi, została wykonana na gryzoniach, w związku z czym wszyscy naukowcy podkreślają konieczność dalszych badań, a część z nich uznaje dowody za niewystarczające. Warto jednak przytoczyć ich wyniki. Przede wszystkim zauważono, że to właśnie cukier może być elementem decydującym o uzależniającym charakterze supersmacznych pokarmów, a kompulsywne spożycie cukru (bingeing on sucrose) powoduje powtarzający się wzrost dopaminy, podobny do tego, który występuje po zażyciu narkotyków, a nie substancji naturalnie oddziałujących na ośrodek nagrody w mózgu14. W jednym z badań udowodniono15, że szczury poddane działaniu cukru w okresie dojrzewania, wykazują większe preferowanie kokainy jako dorosłe osobniki. Szczury, których zachowanie wskazywało na uzależnienie od cukru, zmuszone do abstynencji, wykazywały podobne cechy jak przy odstawieniu opiatów – niepokój, zgrzytanie zębami i agresję16. W kwestii opiatów czytelne wnioski nasuwają także badania z użyciem naloksonu, leku znoszącego działanie opioidowych środków przeciwbólowych oraz stosowanego w leczeniu uzależnienia od opioidów. Zastosowanie naloksonu udowodniło, że powtarzające się nadmierne spożycie cukru doprowadziło gryzonie do stanu, w którym ten antagonista opioidów spowodował behawioralne i neurochemiczne objawy odstawienia opioidów16, 17. Z kolei ten sam związek podany kobietom kompulsywnie spożywającym supersmaczne pokarmy sprawił, że zmniejszył on ich konsumpcję18.

    Badania wykazują19, 20, 15, że zarówno relacje osób, które same określają się jako uzależnione od supersmacznej żywności czy cukru, jak i badania na gryzoniach, potwierdzają część kryteriów DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) – ublikowanych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne kryteriów klasyfikacji zaburzeń psychicznych, służących jako podstawa diagnozy chorób psychicznych21. W jednym z badań wykazano spełnienie wszystkich siedmiu kryteriów IV edycji DSM, a warto zaznaczyć, że autorzy narzędzia wskazali, iż występowanie w ciągu roku tylko trzech z nich wystarczy, by stwierdzić uzależnienie od substancji. Są to takie kryteria, jak:

    1. Stopniowe zwiększanie ilości zażywanej substancji – konieczne w celu osiągnięcia takiego samego efektu.
    2. Objawy odstawienia substancji – występowanie objawów odstawienia charakterystycznych dla danej substancji lub próba złagodzenia czy uniknięcia tych objawów przez zażywanie tej lub bardzo podobnej substancji.
    3. Przyjmowanie substancji w większych ilościach lub przez dłuższy czas niż zamierzano.
    4. Próby ograniczenia używania substancji.
    5. Nadmierny czas poświęcony na poszukiwanie, używanie lub powrót do zdrowia po zażyciu substancji.
    6. Ograniczenie ważnych aktywności z powodu używania substancji – aktywności społeczne, zawodowe lub rekreacyjne są porzucane lub ograniczane z powodu używania substancji.
    7. Kontynuowanie zażywania substancji pomimo świadomości niekorzystnych tego konsekwencji.

    W innym artykule22, mającym na celu przegląd dowodów na poparcie tezy o uzależnieniu od cukru u ludzi, nie stwierdzono istnienia wystarczających argumentów przemawiających za poparciem tej hipotezy. Autorzy przypuszczają, że zachowania sugerujące uzależnienie spowodowane są słodkim smakiem, a nie neurochemicznymi efektami działania cukru. Wskazuje się także zasadniczą różnicę między pokarmem a narkotykami – przyjmowanie jedzenia ograniczone jest mechanicznie pojemnością żołądka, a także przez hormony jelitowe i neuroprzekaźniki mające wpływ na uczucie sytości. Narkotyki zażywane są w diametralnie mniejszej ilości niż pożywienie, a cechuje je zdecydowanie bardziej odurzający charakter15. W jednym z badań23 wskazano, że termin „uzależnienie od żywności” jest błędnym określeniem ze względu na niejednoznaczną konotację zjawiska związanego z substancją. Zamiast tego zaproponowano określenie „uzależnienie od jedzenia” (jako czynności), aby podkreślić behawioralny charakter uzależnienia.

    Racjonalnym kompromisem pomiędzy zrównywaniem działania cukru i narkotyków a zupełnym negowaniem możliwego uzależnienia od tej substancji, wydaje się być hipoteza postawiona przez autorów artykułu Sugar Addiction: From Evolution to Revolution15. Proponują oni, by uzależnienie od cukru traktować raczej jak uzależnienie od nikotyny czy kofeiny, rezygnując z sensacyjnych porównań do narkotyków, takich jak kokaina lub heroina. Zwracają także uwagę, że specyfika uzależnienia od żywności sprawia, iż większość osób, które kwalifikowałyby się jako uzależnione, może nie zdawać sobie z niego sprawy.

    Podsumowanie

    Większość badaczy podkreśla konieczność wykonania dalszych badań w celu potwierdzenia hipotezy, że cukier może być uzależniający. Jednak pomimo braku konsensusu naukowego co do zasadności używania terminu „uzależnienie od cukru” (sugar addiction), wydaje się, że samodzielne stwierdzenie nałogowego jedzenia przez osoby badane (self-reported addictive eating), które pojawia się w Skali uzależnienia od żywności Yale, spełnianie wielu lub wszystkich Kryteriów klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a także liczne dyskusje w mediach i publikacje popularnonaukowe wystarczają, aby zagadnienie to traktować poważnie. Czy na tyle, aby wprowadzać zmiany legislacyjne i obostrzenia? Wydaje się, że funkcjonowanie podatku cukrowego, w takich krajach, jak m.in. Wielka Brytania, Węgry, Francja, Meksyk, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy od niedawna Polska, są krokiem w tym kierunku. Ze względu na różne rodzaje słodzików i ich nazewnictwo trudno jest jednak o ujednolicenie przepisów. Problematyczne wydają się także produkty, które opinia publiczna i prawo uznają za zdrowe, choć często nie mają znaczącej wartości odżywczej, a dostarczają duże ilości cukru. Przykładem mogą być soki owocowe, które przez dietetyków, szczególnie w kontekście budowania nawyków i epidemii otyłości wśród dzieci, traktowane są podobnie do słodzonych napojów, powszechnie uważanych za niezdrowe8. Trzeba podkreślić, że negatywny na zdrowie, potencjalnie uzależniający wpływ cukru i supersmacznej żywności wysoko przetworzonej jest wzmacniany przez niską cenę, powszechną dostępność i intensywne reklamowanie takich produktów.